“Polskę sarmacką” pisałem wśród ludzi, na przykład przy ulicy czy na targu. Usiadłem sobie kiedyś w pobliżu siedziby Wydawnictwa Znak przy ulicy Tadeusza Kościuszki i obserwowałem sprzedającą warzywa gospodynię. Dzięki niej osoba, którą przywołałem w książce, ma konkretną twarz, gesty, ruchy.