W polskiej kulturze jest coś osobliwego. Z jednej strony – kultura scentralizowana: pełna blasku, glamour, złotych nazwisk, wielkich nakładów i głośnych premier. Czasem stoją za tym rzeczywiście wybitne osiągnięcia. Czasem jednak – nie oszukujmy się – blask bywa większy niż wartość. A jednocześnie istnieje druga Polska kultury: prowincjonalna.