PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Rekomendacje

CX ART. Młodzi, którzy malują przyszłość

Redakcja
Rekomendacje Redakcja

Tekst na podstawie portretów Magdy Huzarskiej-Szumiec.

Wszystko zaczęło się od pewnej historii o noclegu.

W latach dziewięćdziesiątych młody malarz z Krakowa przyjechał do Warszawy bez pieniędzy na hotel. Znajomy Krzysztofa Smolarskiego zgodził się go przenocować. W podziękowaniu artysta zostawił dwa zwinięte w rulon obrazy. Podpis brzmiał: Wilhelm Sasnal.

Dziś ta anegdota brzmi niemal jak przypowieść o tym, jak trudno rozpoznać talent, zanim stanie się sławny.

Może właśnie dlatego kilka lat temu narodził się konkurs CX ART, organizowany przez Consultronix SA wspólnie z Akademią Sztuk Pięknych w Krakowie. Jego ideą nie jest jedynie kupowanie obrazów. Chodzi o coś więcej: o odnajdywanie artystów wtedy, gdy stoją dopiero u progu swojej drogi.

A droga każdego z nich prowadzi w zupełnie inną stronę.

Oto drogi z kilkorga zwycięzców tego konkursu, który już wrósł w tkankę Krakowa.

Anna Zuzela maluje bunt. Jej obrazy nie próbują uwodzić widza. Przeciwnie – mają go zatrzymać, wytrącić z komfortu. Na płótnach pojawiają się owłosione ciała, niejednoznaczne płciowo postacie, fragmenty ludzkiej fizyczności, które współczesna kultura próbuje ukrywać. W jej sztuce nie ma miejsca na instagramowe filtry. Jest za to sprzeciw wobec świata, który zamienia ciało w produkt.

Weronika Świętek również mówi o ciele, ale prowadzi je ku naturze. W jej obrazach skóra zrasta się z korą drzew, tatuaże przypominają organiczne narośla, a człowiek staje się częścią większego ekosystemu. Pandemia, izolacja i obserwacja wycinanych drzew sprawiły, że zaczęła zadawać pytania o relację człowieka ze środowiskiem. Jej obrazy nie oskarżają. Raczej przypominają, że jesteśmy częścią tego samego organizmu.

Zupełnie inaczej patrzy na świat Robert Nawe. Na jego płótnach twarze znikają pod maskami, całunami i cieniem. Artysta fotografuje rzeczywistość, przetwarza ją cyfrowo, a następnie przenosi na płótno. Jak producent muzyczny tworzący nowy utwór z istniejących sampli. W jego obrazach kryje się tajemnica. A może również próba odpowiedzi na pytanie, kim jesteśmy, gdy zdejmujemy wszystkie maski.

Artur Wieczerzyński nie szuka odpowiedzi w świecie zewnętrznym. W czasie pandemicznego zamknięcia stworzył własny wszechświat – Morfię. Powstawała z emocji, przypadku i niepokoju. Ciemne plamy farby rzucanej na płótno zmieniały się w fantastyczne pejzaże wewnętrznego świata. Morfia jest jego prywatnym Matrixem, próbą odnalezienia sensu w rzeczywistości, która nagle przestała wydawać się przewidywalna.

Kamila Stovrag uciekła jeszcze dalej – na Planetę Duszek. To miejsce pozbawione przemocy, podziałów i rywalizacji. Zamieszkują je łagodne istoty żyjące w harmonii ze światem. W czasach pełnych konfliktów i katastroficznych wiadomości Kamila stworzyła własną utopię. Nie po to, by od rzeczywistości uciec, lecz by przypomnieć, że mogłaby wyglądać inaczej.

Katastrofę widzi za to bardzo wyraźnie Julia Szczerbowska. Jej obrazy są artystycznym zapisem lęku o przyszłość planety. Inspirują ją Odra pełna martwych ryb, Czarnobyl, topniejące lodowce Islandii i apokaliptyczne wizje z Księgi Objawienia. Na jej płótnach pojawia się Gwiazda Piołun zwiastująca zatrucie ziemskich wód. Jednak nawet w tych mrocznych obrazach pobrzmiewa wiara, że człowiek może jeszcze odzyskać więź z naturą.

Stanisław Czwartos spogląda z kolei w stronę historii. Fascynują go średniowieczne przedstawienia śmierci, wojny, zagłady i apokalipsy. Jego malarstwo przypomina rozmowę prowadzoną jednocześnie z Andrzejem Wróblewskim, Francisco Goyą i anonimowymi twórcami dawnych polichromii. Pokazuje świat, w którym ludzkie tragedie powracają pod różnymi postaciami, ale zawsze pozostają tym samym doświadczeniem.

Najbardziej abstrakcyjny wydaje się August Szymański. W jego twórczości pojawiają się geometryczne znaki, monumentalne formy, brutalistyczna architektura i metafizyczne symbole. Nagrodzone Słońce stało się dla niego punktem zwrotnym – próbą uchwycenia energii, której nie da się opowiedzieć słowami. Patrząc na jego obrazy, ma się wrażenie, że gdzieś pomiędzy betonowym monumentem a kosmicznym znakiem ukryta jest tajemnica współczesnego świata.

Łączy ich jedno. Nie malują tego, co widzą. Malują to, czego się boją. To, o czym marzą. To, co ich zachwyca albo nie daje im spać.

W czasach sztucznej inteligencji, mediów społecznościowych i nieustannego pośpiechu tworzą obrazy, które każą się zatrzymać. Każdy z nich robi to na swój sposób. Jedni opowiadają o ekologii, inni o cielesności, pamięci, samotności czy metafizyce.

A konkurs CX ART daje im coś, czego młody artysta potrzebuje najbardziej: nie tylko finansowe wsparcie, ale także sygnał, że ktoś dostrzegł jego głos.

Bo być może za kilkanaście lat któryś z tych studentów będzie miał pozycję, jaką dziś ma Wilhelm Sasnal.

A wtedy ktoś przypomni sobie, że wszystko zaczęło się właśnie tutaj.

Więcej na cxart.pl

Choć na co dzień firma Consultronix SA kojarzona jest przede wszystkim z nowoczesną aparaturą medyczną, od kilku lat konsekwentnie rozwija także własną kolekcję sztuki. Jej najnowszym rozdziałem jest konkurs CX ART, którego celem jest wspieranie młodych twórców stawiających pierwsze kroki na artystycznej drodze.

W drugiej edycji konkursu laureatami zostali studenci krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych – Artur Wieczerzyński i Robert Nawe. Ich prace, wyłonione przez jury złożone z profesorów Wydziału Malarstwa ASP oraz artystki Danuty Ney-Smolarskiej, wzbogaciły kolekcję budowaną przez firmę od wielu lat.

Pomysłodawcy podkreślają, że chcą nie tylko gromadzić dzieła sztuki, ale również realnie wspierać młodych artystów. W czasach, gdy utrzymanie się ze sztuki jest szczególnie trudne, konkurs ma stać się formą mecenatu i szansą na zaistnienie dla utalentowanych studentów. Organizatorzy zapowiadają, że co kwartał będą wybierać kolejne najlepsze prace, a CX ART ma ambicję stać się jednym z najbardziej prestiżowych konkursów młodej sztuki w Polsce.

Dodatkową nagrodą dla laureatów będzie możliwość prezentacji zakupionych dzieł na wystawach, m.in. w Urzędzie Miasta Krakowa, dzięki czemu ich twórczość trafi do szerszego grona odbiorców.