Swoją drogą
Litery na schodach
Ewa Partum w MOCAKu jeszcze do 14.06.
Krakowskie muzeum sztuki współczesnej MOCAK, trochę nie ma szczęścia. Najpierw marka kojarzyła się z fejsbukowym profilem wyśmiewającym zbyt edukacyjne opisy pod dziełami. Potem skandal mobbingowy z dyrektorką Anną Marią Potocką. A potem… no właśnie. Powtórka i odwołanie dyrektora Adama Budaka. W tym chaosie łatwo zapomnieć, że to przede wszystkim miejsce spotkania ze sztuką.
Od marca w MOCAKu spotkać się można z wystawą Ewy Partum. Przy okazji tej wystawy wróciłam pamięcią do pewnego lata. Był 2009 rok.
CZY MASZ JUŻ NOWY NUMER? KUP TERAZ:
To był staż w Galerii Foto-Medium-Art. Chyba z urzędu miejskiego. Melduję się codziennie w niewielkiej galerii z jednym pomieszczeniem przeznaczonym na biuro przy Karmelickiej 28. Jest lato, czasem pada deszcz, a czasem „po pracy” odbiera mnie pewien chłopiec z kwiatami. Czytam książki, gazety o sztuce, piszę esej o pracach Jerzego Sosnowskiego. Przyglądam się, jak Krzysztof Siatka – kurator – organizuje życie galerii, jak rozmawia, jak oddycha sztuką. Nic nie mogłoby być lepsze od tamtego życia. „Przygotowujemy wystawę, a ty nam pomożesz” – powiedział pewnego dnia.
Przyszło więc mierzenie lamp neonowych, włączanie telewizorów z video artami na płytkach CD, szykowanie wernisażu. I to też dla mnie było zachwycające, bo świat dopiero się zaczynał, witał u progu dorosłości pełnej obietnic i nadziei, których jeszcze się nawet nie wymyśliło. Dalej sprawdzałam maile, zapiski, ustawienia prac, czasem piłam kawę, a filiżanki były białe.
W końcu przyszedł ten dzień. Gwiazda – gwiazda idzie!!! Silna, piękna, niezwykła, z maleńkim pieskiem u boku. Ewa Partum. Nazwisko z książek stało się ciałem – doświadczonym, mocnym, odległym od wiotkich, promowanych na początku XXI wieku . Kobieta, która nie musiała, ale chciała, wybierała i o tym całe życie opowiadała. Na drewnianej klatce schodowej przy Karmelickiej 28 rozsypała litery wycięte z białej, cienkiej tektury. Potem wszyscy poszli na kolację. Nie pamiętam, co jedliśmy i w jakim miejscu. Był jednak piesek i rozmowy przy sile, którą podziwiałam i której do końca wówczas nie rozumiałam.
Ewa Partum nie mogła mnie wtedy zapamiętać. Spotykamy się po niemal dwudziestu latach w MOCAKu. Układam jej białą kurtkę na krześle, nalewam wody. We mnie to, co nazywa się „dorosłością”, za mną nadzieje że Czarny Poniedziałek, Strajk Kobiet, i zimny beton pod Jubilatem, na którym siedziałam blokując samochody – cokolwiek mogą zmienić. Od 2022 roku w prawach kobiet, o które Ewa Partum upomina się od lat kilkudziesięciu, nie zmieniło się nic. Czy cokolwiek poza mną się zmieniło od tamtej wystawy przy Karmelickiej? Głupia ja. Przecież praw mamy jeszcze mniej niż wtedy! Oglądam więc prace Partum na nowo – wciąż z zachwytem, ale i ze zrozumieniem, a pewnie i ze smutkiem. Kiedyś pokażę je mamie, siostrze i pewnej małej dziewczynce. Może „do wtedy” coś się zmieni?
Wystawę można obejrzeć do niedzieli 14.06. w MOCAKu.
Ilustracje: główna – fot. M. Banasik
CZYTAJ DALEJ TĘ AUTORKĘ: