Rekomendacje
Szczelina wieczności
Poetycka Rzeczpospolita Krakowska.
Szczelina – to brzmi niepokojąco… Przecież coś może przez nią wyciekać, albo wlewać się, choćby do łódki na środku bezkresnego jeziora? Coś, co może zagrozić życiu… Ale brzmi też intrygująco. Wszak może to być przesmyk do równoległego świata, albo szczelina w jaskini skrywająca tajemnicze skarby ukryte przed wiekami choćby przez piratów. A jeśli dodamy jedno słowo – „Szczelina nieścisłości” okaże się wtedy, że mamy do czynienia z tomem poezji Małgorzaty Polzer.
CZYTAJ LETNI NUMER:
To już drugi tom tej poetki. Jej debiutancka książka „My” ukazała się w 2024 roku. Wprawdzie wiersze nie są pisane w pośpiechu, ale można odnieść wrażenie, że Małgorzata Polzer, która późno zadebiutowała, chce nadrobić stracony czas. Myślę, że w poezji pojęcie czasu jest – lub bywa – względne, ale pośpiech nie jest raczej wskazany i poetka o tym wie. Zdaje sobie z tego sprawę, czuje jednak, że wiersze „Nie(cierpliwie) stoją w kolejce / Przebierają nogami / Depczą odciski (…) / Czekają”. I wypływają z tej magicznej szczeliny i idą w świat: „Słowa uwięzione w ryzach / Obstalowane w strofach / Świadek mimowolny chwili” („Jak rodzi się wiersz”).
Książka podzielona jest na cztery części. Czy to przypadek? Myślę, że nie. Poeci przywiązują bowiem niezwykłą uwagę do symboliki magicznych cyfr. Sięgam po leżące pod ręką tomy poetyckie Michała Piętniewicza „Marchewkowy tort” i Józefa Barana „Jaśń”, by to potwierdzić. Zgadza się, obydwa podzielone są też na cztery części… Magia liczby cztery jest w kulturach i religiach świata jedną z podstawowych, w końcu mamy cztery strony świata, cztery żywioły, nasz kalendarzowy rok podzielony jest na cztery pory, jak życie człowieka – dzieciństwo, młodość, dojrzałość i starość.
W przypadku „Szczeliny nieścisłości” poszczególne części noszą tytuły: „Punkt widzenia”, „Obieg”, „Przypięci do czasu” i „To, co zostaje”. Nie potrafię powiedzieć, czy w przypadku Małgorzaty Polzer punkt widzenia jest uzależniony od tak zwanego „punktu siedzenia”? Twierdzi, że „Jedyne jutro, jakie mamy / Jest dzisiaj” („Tu i teraz”). Muszę jednak zauważyć, że Małgorzata Polzer jest pięknie niekonsekwentna! Świadczy o tym chociażby wiersz pochodzący z części „Przypięci do czasu”, w którym ożywa w niej nostalgiczna i sentymentalna tęsknota do przeszłości. Patrzy poetka z łezką w oku na starą fotografię, gdzie „Stoją, siedzą albo klęczą czarno-białe / Dziewczynki z nastroszonymi kokardami”, przypominając sobie czas, kiedy z ufnością i optymizmem spoglądały „W obiektyw przyszłości” („Szkolna fotografia z wycieczki”) i pewnie to tam dostrzegła „Widok po horyzont”, z drogą „bez kresu”, gdzie „Jesteś wolny / Nim zgasną gwiazdy (…) („Wolność). Gdy wchodzimy w dorosłe życie, to „Marzenia rozpływają się w bezsilności /(…) / Wychodzi nam statek z kory / Maszt z patyka / Żagiel z liścia / (…)” i choć ta łupina życia „Chybocze się”, to jednak „Płynie” („Bezsilność”). „Dum spiro – spero” czyli „dopóki oddycham, mam nadzieję”, te słowa Cycerona stanowią motto książki, które nadaje jej wciąż ramy optymizmu w pojawiających się zamgleniach depresyjności…
W swej poezji zauważa miłych sercu ludzi, choćby Dariusza (muszę zdradzić, że prywatnie to mąż poetki). Dedykuje mu wiersz „Dyptyk”, w którym on – czując zapach wiosennego bzu – biegnie do drzwi domu, otwiera je, a „Na progu / Szczęście”!… Nie zapomina też o swej Malo, która „Rozpościera nieforemne skrzydła” („Dojrzewanie”), ale też o Michale Piętniewiczu, który jako opiekun koła młodych przy SPP nie patyczkuje się z tekstami swych zapatrzonych w niego „uczniów”, wszak „Mistrzowie jak pieczęcie / Wykute na zawsze frazy” („Mistrz”)!
Świat Małgorzaty Polzer nie jest bajecznie kolorowy, choć interesujący. Jest jak sen, który usiłuje być kojący, ale nie jest. To bywa mroczny świat, w którym „Z obrazów wychodzą cienie / Przeglądają się w lustrach / Okiennice same się otwierają /(…)/ Kocie oczy w popłochu, wbiegają na schody / Zdmuchnięta świeca / Nie kończy wspomnień” („W fotoplastykonie”), a my budzimy się z podniesionym ciśnieniem. Jej poezja, choć uniwersalna, to jednak pisana jest z pozycji kobiety, ba – jej nieziemskiej mocy. Wyraźnie ukazuje to wiersz „Kobieta”, w którym poetka stwierdza, że kobieta jest jak „Wielopiętrowa układanka”, która „Ma głowy Światowida / Rąk tyle co bogini Kali / Kanon piękna Wenus z Milo”, a „Podczas trzęsienia ziemi / postawi dom na głowie”, ale i nie lęka się „Patrzeć w oczy tygrysa / Gotowego do skoku / Z czułością kołysać swoje serce / W akceptacji siebie” („Odwaga”). A przecież poetka jest niezwykle łagodną osobą!

Małgorzata Polzer „Szczelina nieścisłości”, Wydawnictwo Księgarnia Akademicka, Kraków 2026
Ilustracja główna: fragment obrazu Marinusa van Reymerswaelego Poborcy podatków, pierwsza połowa XVI wieku
CZYTAJ DALEJ TEGO AUTORA: