Teksty z miesięcznika
W snach obcej inteligencji
Rozpędzone algorytmy sztucznej inteligencji zawładnęły zbiorową wyobraźnią, wróżąc jej zarówno nadchodzący rozkwit, jak i zbliżający się upadek. To opowieść o posiłkach AI, za które nie wystawiono rachunku. Przełom technologiczny, który wniósł tę technologię pod strzechy, daje nadzieję na rozwiązanie wielu problemów doskwierających ludzkości od wieków. Jednocześnie stwarza jednak ogrom nowych wyzwań, szczególnie natury etycznej. Kwestia […]
Rozpędzone algorytmy sztucznej inteligencji zawładnęły zbiorową wyobraźnią, wróżąc jej zarówno nadchodzący rozkwit, jak i zbliżający się upadek. To opowieść o posiłkach AI, za które nie wystawiono rachunku.
Przełom technologiczny, który wniósł tę technologię pod strzechy, daje nadzieję na rozwiązanie wielu problemów doskwierających ludzkości od wieków. Jednocześnie stwarza jednak ogrom nowych wyzwań, szczególnie natury etycznej. Kwestia ta jest nie mniej skomplikowana, jeśli weźmiemy pod uwagę tak osobliwą i wrażliwą materię, jaką jest działalność artystyczna, która do tej pory była ściśle powiązana z ludzką wyobraźnią. Czy prace tworzone dziś z wykorzystaniem AI mają potencjał, by wynieść ją na kolejny poziom?
Wygenerowanie obrazu, wiersza, melodii, filmu czy krótkiego opowiadania zajmuje dziś kilka sekund, a wiele wskazuje, że to jedynie przystawka do głównego dania, jakie w niedalekiej przyszłości zaserwuje nam sztuczna inteligencja. Podczas gdy jeszcze niedawno obawialiśmy się, że maszyny zastąpią ludzi w pracach fizycznych, rzeczywistość spłatała nam figla, a AI z rozmachem wkroczyła do przestrzeni, które zdawały się nierozerwalnie związane z ludzką kreatywnością.
Cieszący się statusem supergwiazdy historyk i filozof Yuval Noah Harari twierdzi wręcz, że sztuczna inteligencja zhakowała system operacyjny ludzkiej cywilizacji. Jego zdaniem komputery, snujące opowieści, zmienią bieg historii. W tekście, który ukazał się na łamach „The Economist”, myśliciel zastanawia się, co się stanie, gdy AI przejmie kulturę i sama zacznie tworzyć opowieści, melodie, prawa i religie. Zwraca uwagę, że dotychczasowe narzędzia stworzone przez ludzi, jak prasa drukarska czy radio, służyły do rozprzestrzeniania ich kulturowych idei. Jego zdaniem w tym kontekście AI może być fundamentalnie inna.
„Początkowo AI prawdopodobnie będzie naśladować ludzkie prototypy, na których została wychowana we wczesnym dzieciństwie. Ale z każdym kolejnym rokiem kultura AI będzie śmiało wkraczać tam, gdzie żaden człowiek dotąd nie dotarł. Przez tysiąclecia ludzie żyli w snach innych ludzi. W nadchodzących dekadach możemy znaleźć się w snach obcej inteligencji” – przewiduje Harari.
Pisarze w geście sprzeciwu
Jednym z podstawowych pytań w kontekście wykorzystywania AI w działalności artystycznej jest kwestia autorstwa. Kto w istocie jest autorem wygenerowanego obrazu czy tekstu – twórca algorytmu, a może jego trener? Osoba, która wpisała komendę, czy raczej sam algorytm? Nie można pominąć, że generowane prace są pewną wypadkową dzieł stworzonych przez żywych artystów, na których algorytm został wytrenowany. Nic więc dziwnego, że sami zainteresowani wyrazili swoje oburzenie, iż wykorzystuje się ich prace bez zgody oraz z pominięciem istniejących przecież od lat praw autorskich.
W lipcu 2023 roku ponad 15 tysięcy pisarzy, a wśród nich tak znani twórcy jak Margaret Atwood, Jonathan Franzen i Michael Chabon, złożyło swój podpis pod listem otwartym, który Gildia Autorów wystosowała do kluczowych zachodnich graczy, rozwijających AI. W odezwie zażądali poszanowania praw autorskich, a także zaniechania wykorzystywania ich książek do „nauczania” sztucznej inteligencji. List został zaadresowany do prezesów firm OpenAI, IBM, Meta, Microsoft, Stability AI oraz Alphabet.
„Miliony chronionych prawem autorskim książek, artykułów, esejów i wierszy stanowią »pokarm« dla systemów sztucznej inteligencji, niewyczerpane posiłki, za które nie wystawiono rachunku. Wydajecie miliardy dolarów na rozwój technologii sztucznej inteligencji. Sprawiedliwe jest, by zrekompensować nam korzystanie z naszego pisarstwa, bez którego sztuczna inteligencja byłaby banalna i bardzo ograniczona” – czytamy w apelu.
Już we wrześniu grupa kilkunastu autorów poszła o krok dalej, wnosząc pozew przeciwko OpenAI o naruszenie praw autorskich poprzez wykorzystanie ich książek do szkolenia popularnego chatbota – ChatGPT. W skardze, którą poparła Gildia Autorów, możemy przeczytać, że chatboty OpenAI mogą teraz tworzyć „prace pochodne”, które mogą naśladować i podsumowywać książki autorów, szkodząc tym samym tak pisarzom, jak i całemu rynkowi wydawniczemu.
„Sukces i zyskowność OpenAI są oparte na masowym naruszeniu praw autorskich bez słowa pozwolenia ani grosza wynagrodzenia dla właścicieli praw” – czytamy w piśmie.
W jaki sposób AI już teraz wpływa na rynek sztuki
Sztuczna inteligencja może też jednak wspierać działalność artystyczną ludzi. Oprócz generowania treści, dźwięków i obrazów, które można określić jako unikatowe i o znamionach kreatywności, sztuczna inteligencja może być wykorzystywana choćby do analizy trendów i preferencji odbiorców. Dzięki zdolności błyskawicznej analizy gigantycznych zbiorów danych mogą wykorzystywać ją galerie, muzea i sprzedawcy, by lepiej zrozumieć, co jest pożądane i jakie są oczekiwania odbiorców.
Technologia ta może być też skutecznie wykorzystywana do weryfikacji autentyczności dzieł sztuki. Jest również pomocna przy określaniu wartości dzieła na podstawie porównań z podobnymi pracami, historią sprzedaży i ekspertyzami rynkowymi. W ten sposób AI, ułatwiając dostęp do sztuki, pośrednio może przyczynić się do jej demokratyzacji.
Z perspektywy konsumenta sztuki AI może z kolei zapewniać bardziej spersonalizowane doświadczenie, oparte na preferencjach (choćby sugerując prace zgodne z gustem danej osoby). Ponadto internetowe platformy handlowe wykorzystują sztuczną inteligencję do usprawniania transakcji na rynku sztuki, ułatwiając wycenę dzieł oraz organizację aukcji. To z kolei sprawia, że rynek sztuki może stać się bardziej dostępny dla kolekcjonerów z różnych części świata.
Gdy humanizm spotyka się z algorytmem
Wielu humanistów z dużym dystansem, a czasem wręcz wyższością przygląda się poczynaniom gigantów technologicznych, o ile zupełnie ich nie ignoruje. Owszem, możemy całkiem dobrze funkcjonować bez mediów społecznościowych, czytać jedynie na papierze czy zafundować sobie cyfrowy detoks, ale w przypadku AI wiele wskazuje, że ten dżin nie da się łatwo zapędzić do czarodziejskiej lampy.
Sztuczna inteligencja, czy tego chcemy czy nie, zmieni w najbliższych latach wiele fundamentalnych aspektów naszego życia, dlatego właśnie teraz, gdy odkrywamy jej potencjał i naprędce próbujemy zamknąć ją w ramach prawnych, nasz aktywny udział w tym procesie i donośny głos są szczególnie potrzebne. Jeśli stracimy tę łączność, może nie być już powrotu.
Biorąc pod uwagę potencjał kreatywny sztucznej inteligencji, naiwnością byłoby przypuszczać, że sztuka będzie powstawać wyłącznie poza tą przestrzenią. Jednak kto wie, może to właśnie przesyt treści cyfrowych sprawi, że nastąpi wyraźny zwrot w stronę Człowieka, jego wyjątkowych emocji i doświadczeń?
Tego życzę i sobie, i Państwu.
Ilustracja: fragment street artu w Tel Awiwie, Artem.G, wikipedia
Tekst ukazał się w numerze 3/2014, a najnowsze numery naszego magazynu kupisz TUTAJ: