Subiektywnie
Podcasty: dziesiątki tematów, setki godzin
A ty czego słuchasz?
Co zrobić z najbliższymi kilkoma godzinami? Czasami czytanie odpada. Ale przydałoby się coś, co gwarantuje choć trochę wyciszenia. Oglądanie serialu też raczej wymaga spokojniejszej atmosfery.
Ja wybieram podkasty.
Zdaniem wielu są najprzyjemniejszym sposobem na zabicie czasu w trakcie długiej podroży lub wykonywania monotonnych czynności. Jednocześnie dostarczają intelektualnej rozrywki. Podkasty zdobyły dużą popularność, trochę wbrew tendencjom, które możemy zaobserwować we współczesnym internecie. Gdy wielki sukces odnoszą bowiem coraz krótsze filmy i nagrania, ich najdłuższe odcinki potrafią trwać nawet po kilka godzin. Cieszą się przez to opinią jednej z najbardziej odprężających form rozrywki online. Jednocześnie dostarczają merytorycznej wiedzy dotyczącej rozmaitych zagadnień.
KRÓTKA HISTORIA
Pierwszy raz terminu „podcasting” użył w 2004 roku dziennikarz The Guardian – Ben Hammersly. Opisał on działalność Christophera Lydon’a, byłego dziennikarza The New York Times’a, który samodzielnie publikował swoje audycje i udostępniał je do pobrania.
Nagrywanie podcastu rozpoczął w rok wcześniej i robił to bez wydawcy czy realizatora. Przy obecnym poziomie technologii nie jest to nic nadzwyczajnego. Ale w tamtych czasach takie przedsięwzięcie traktowane było jako istotny krok w przyszłość, a zrealizowanie go umożliwiła technologia RSS. Została ona wprowadzona trzy lata wcześniej.
Technologia RSS (Really Simple Syndication) to format służący do automatycznego dostarczania aktualizacji z witryn internetowych, takich jak blogi czy portale informacyjne. Pozwala śledzić nowe treści (nagłówki, streszczenia lub całe artykuły) w jednym miejscu, bez konieczności odwiedzania każdej strony osobno.
Jak piszą eksperci to „alternatywny w stosunku do standardowych stron WWW sposób dostępu do zasobów Internetu, zwłaszcza wiadomości i blogów. RSS przypomina popularne newslettery, z tym, że wiadomości docierają do prenumeratora indywidualnie i natychmiast po tym, jak zostają opublikowane (a nie np. raz dziennie)”.
Początek tego stulecia był w ogóle okresem wielkiego skoku technologicznego. Jednak większość rzeczy, którymi zachwycaliśmy się w tym czasie z dzisiejszej perspektywy wydaje się być zamierzchłą przeszłością. A popularność podcastów zaś zwiększyła się znacząco dopiero mniej więcej siedem lat temu.
WIELKI SKOK
Temat podcastów jest marginalizowany w omówieniach i komentarzach tyczących treści internetowych. Ci, który interesują się tym zagadnieniem to zwykle entuzjaści, którzy słuchają, śledzą ulubionych twórców, ale prawie nikt jak dotąd nie zajął się definiowaniem i opracowywaniem tematu. W efekcie zaskakująco mało jest nie tylko opracowań naukowych, ale także recenzji czy rankingów. Tymczasem jest to aspekt twórczości internetowej, który zmienia się bardzo dynamicznie, zwłaszcza w ostatnich latach.
Podcasty można podzielić na wiele różnych sposobów.
Najbardziej oczywisty z nich bazuje na tematyce poszczególnych cykli. Od programów dla osób zainteresowanych nowymi technologiami, przez wywiady z artystami i politykami, na tematyce kryminalnej skończywszy. Dziś trudno sobie wyobrazić zagadnienie, które nie byłoby poruszone przez podcasterów.
Jedna z najpopularniejszych platform udostępniających tego typu treści proponuje kilkadziesiąt kategorii tematycznych. Oczywiście pomaga to słuchaczom znaleźć treści dla siebie, jednak może być także dość mylące. Zdarza się, że w niektórych cyklach można znaleźć dużo więcej, niż sugeruje podana kategoria. Dobrym przykładem są tu „imponderabilia”. Ich twórca, Karol Paciorek, prowadzący rozmowy z rozmaitymi gośćmi, zaprasza zarówno polityków, lekarzy, znane postacie ze świata akademickiego, jak i pisarzy, aktorów czy muzyków.
A kategoria opisu tych materiałów (kultura) nie w pełni odzwierciedla bogactwo zawartych tam treści.
W POSZUKIWANIU ZŁOTEGO ŚRODKA
Kolejnym kryterium podziału podcastów to aspekt techniczny. Niektóre z nich są czymś w rodzaju audiofelietonu. Prowadzący opisuje w nich wybrane zagadnienia, czasami przy akompaniamencie delikatnej, nieprzeszkadzającej muzyki. Mimo że wygląda to dość minimalistycznie, to właśnie ta forma nierzadko zapada w pamięć na dłużej. Mistrzynią w tworzeniu fenomenalnej atmosfery za pomocą małej ilości efektów jest Justyna Mazur-Kudelska. W jej podcaście kryminalnym „piąte: nie zabijaj” w sposób niezwykle ciekawy przedstawia najgłośniejsze (a czasem także mniej znane) sprawy kryminalne. Sposób, w jaki o nich opowiada oraz cytowane przez nią wypowiedzi bohaterów tworzą niepowtarzalną atmosferę, która hipnotyzuje słuchacza od pierwszej sekundy. Ta minimalistyczna forma wydaje się być jedyną odpowiednią do przedstawienia pewnych tematów. Ciężko sobie wyobrazić, żeby na przykład podcasty komentujące bieżące wydarzenia miały być _uświetniane” jakimiś dodatkowymi efektami. Inne cykle przypominają bardziej audioseriale. Zawierają elementy inscenizacji, efekty dźwiękowe odzwierciedlające opisywane fakty i podobne środki, mające uatrakcyjnić poszczególne odcinki. Jest to dość ryzykowne, ale przy odpowiednim wyczuciu estetycznym twórców faktycznie bywa atrakcyjne. Przykładem jest tu „Kryminatorium” Marcina Myszki. Autor nie szczędzi efektów w swoich odcinkach, zachowując przy tym wyczucie i proporcję, co sprawia, że przedstawiane przez niego historie wywołują dodatkowy dreszczyk emocji.
Ryzyko polega zaś na tym, że bardzo łatwo przecenić znaczenie efektów.
SPOSÓB NA MONOTONIĘ
Każdy, kto ma za sobą okres studencki wie, że czasem trudno utrzymać uwagę przy dziewięćdziesięciominutowym wykładzie. Sytuacja nie wygląda jeszcze najgorzej, gdy omawiany temat nas interesuje, czy przedstawiany jest w ciekawy sposób. Jednak nawet wtedy nie jest łatwo. Podobnie rzecz się ma z podcastami: najlepiej sprawdzają się te, w których bierze udział więcej niż jedna osoba. Jest to doskonały sposób na rozbicie monotonii. Niezależnie od tego, czy jest to rozmowa z ekspertem w jakiejś dziedzinie, czy zagadnienie jest przedstawiane przez dwójkę prowadzących.
Dotyczy to zwłaszcza wydarzeń bieżących, skomplikowanych zagadnień technicznych i innych kwestii wymagających szczegółowego wyjaśnienia. Doskonałym przykładem na to, jak format ten się sprawdza jest „Dział zagraniczny” Macieja Okraszewskiego. Przez lata format ten przeszedł parę gruntownych zmian. Zawsze jednak wracał do znanego i dobrze sprawdzającego się schematu: dwie osoby omawiające jakiś temat, który nie zajmuje zbyt wiele miejsca w portalach informacyjnych. Kiedyś autor zapraszał do swoich odcinków ekspertów w danej dziedzinie, obecnie epizody są przygotowywane przez dwójkę prowadzących. Jednakże w ich trakcie pojawiają się wypowiedzi osób jakoś związanych z omawianym tematem.
Rozbija to monotonię, zwłaszcza jeśli chodzi o dłuższe odcinki. W tym cyklu wprawdzie nie ma ich zbyt wiele, jednak świetnym potwierdzeniem tej opinii jest „Podcastex”. Autorzy (Bartek Przybyszewski i Mateusz Witkowski) w swoich odcinkach, trwających nierzadko ponad dwie godziny, omawiają zjawiska popkultury lat dziewięćdziesiątych i dwutysięcznych.
I robią to z dużą dawką humoru, sarkazmu i inteligencji.
JAK PRZY HERBACIE
Dostępność portali społecznościowych sprawiła, że twórcy różnego rodzaju treści są „bliżej” odbiorców niż w przeszłości. Dziś, jak nigdy wcześniej, liczy się relacja z odbiorcą. Jest to widoczne także w podcastach, zwłaszcza, gdy ich twórcy osiągną już jakąś popularność. Niektórzy z nich bowiem „spotykają się” ze słuchaczami i niejako przy okazji opowiadają jakąś historię. Mniej chodzi tu o konkretny temat, który chcą poruszyć, a bardziej o rozmowę. Oczywiście po dłuższym nadawaniu każdy podcaster, czy po prostu twórca internetowy nawiązuje jakąś relację z odbiorcami, jednak u jednych funkcja ta ma większe znaczenie niż u innych.
Jest wielu autorów (zwłaszcza tych, którzy mają jakieś doświadczenie akademickie), którzy stawiają przede wszystkim na merytorykę. Część z nich trudno wręcz sobie wyobrazić w takim świątecznym odcinku.
Ale nie wszyscy.
W czasach studenckich, podczas pisania pracy na temat podcastów kryminalnych natknęłam się na odcinek podcastu „Prawdziwe zbrodnie”, w którym prowadzące („Dwie Karoliny”, jak same się przedstawiają) przez pierwsze kilkanaście minut rozmawiają o tym, jak ich psy reagują na obecność choinki w domu. Jak się domyśliłam był to odcinek przedświąteczny, co nieco tłumaczy ten przydługi wstęp. Jednak muszę się przyznać, że nie zostałam z nimi do momentu, gdy przeszły do sedna.
WBREW ZMIANOM
Powszechnie panuje przekonanie, że w dzisiejszych czasach dłuższe formy się nie sprawdzają. Nikt nie ma do nich cierpliwości. Podcasty stanowią jednak wyjątek od tej reguły. Niektórzy twórcy robią odcinki trwające po 15-20 minut. Bywają często atrakcyjne w formie, równocześnie jednak przedstawiają poruszane tematy dość pobieżnie. Zaskakujący jednak jest fakt, że dłuższe epizody (najdłuższy odcinek podcastu, jaki zdarzyło mi się odsłuchać trwał 4.5 godziny) zdają się cieszyć nawet większą popularnością. Zwłaszcza jeśli prowadzący ma już wyrobioną reputację wśród użytkowników. Z własnego doświadczenia wiem, że czasami im dłuższe nagranie, tym bardziej chce się go słuchać.
W ostatnim czasie można jednak zaobserwować rozszerzenie tendencji znanej z innych aspektów twórczości internetowej. Jeśli wsłuchać się w głos ekspertów, wszyscy mówią prawie jednomyślnie: aspekt wizualny jest kluczowy w każdego rodzaju zawartości. Zgodnie z tą zasadą podcasterzy coraz częściej dodają do swoich odcinków także materiały video.
Więc, mimo alarmistycznych prognoz, wydaje się, że forma ta mimo wszystko zostanie z nami na dłużej.
Ilustracja: fot. Jacek Halicki, wikipedia