Po krakosku
Piwnico! Plurimos Annos! Plurimos!
Zatem Kabaretowi „Piwnica Pod Baranami” stuknęła 70-tka!?
Spoglądam na uśmiechającego się Bogdana Micka – dyrektora Kabaretu, który chyba wszedł w posiadanie tajemnej mikstury albo zawarł – po znajomości przez Twardowskiego – pakt z Borutą, bo od czasu kiedy poznaliśmy się, nic a nic się nie zmienia, w przeciwieństwie do piszącego te słowa… Ech! Ale ja nie o tym. Poniedziałkowy wieczór (14 września) spędziłem w Piwnicy Pod Baranami, sceną której zawładnęła poezja. Spotkanie poświęcono książce „Piwniczny triumwirat. Wiersze i artefakty”, której autorami są Dariusz Bazaczek (bywalec z Gdyni), Janusz Czerwiec (czasowo na emigracji w Nowej Hucie) i Hieronim Sieński (imigrant z Warszawy). I choć trzech mężów zasiadło na Piwnicznej scenie – nie ukrywając chęci przejęcia nad nią rządów, to jednak władzę absolutną nad Piwnicą dzierżyła Barbara Stępniak-Wilk. Zdało się, że znów zabrzmiał magiczny dzwonek Piotra Skrzyneckiego i jego głos zapowiadał nadchodzące tego wieczoru cuda – „Piękni panowie, piękne panie, / Otwórzcie okna swoich snów, / Niech wszystko się od nowa stanie / I niech szalone będzie znów!” ( Dariusz Bazaczek „Srebrny dzwoneczek”). Tymczasem to pani Basia swym ciepłym głosem opowiadała o Piwnicy „Pod Baranami”, z którą od lat jest związana. Przede wszystkim jednak prowadziła rozmowę z autorami książki.

Pierwszy z nich pochodzi z Gdyni, choć w Krakowie goszcząc czuje się jak w domu. Szczególnie jak wejdzie w przestrzeń Piwnicy „Pod Baranami”, gdzie „Niebieska się przesącza chwila / Przez brudną szybę do podziemi”, a siedząc na widowni nie rób nic „I tylko słuchaj, tylko patrz / Jak coraz szybciej zwalnia czas, / Jak w płynnej ciszy się kołysze / Na nowo wymyślany świat” („Artefakty”).
Jest poetą i prozaikiem, autorem piosenek, dramaturgiem. Jego utwory śpiewali m.in. Basia Gąsienica-Giewont, Ola Maurer, Beata Paluch, Marta Stebnicka, Anna Szałapak, Jaga Wrońska, Julia Zarycka czy Zbigniew Wodecki. Od lat też współpracuje z kompozytorem Andrzejem Zaryckim. W książce znajdziecie wiersze dedykowane artystom piwnicznym, którzy wywarli na niego największy wpływ, kto wie, czy nie zniewalając go i skazując na „kazamaty” Piwnicy „Pod Baranami”?! Zawdzięcza to nie byle komu: Ewie Demarczyk, która jak „Czarny anioł zstąpił z nieba, / Serca czystym dźwiękiem dotknął, / Byś zrozumiał szelest drzewa, / Kiedy nocą ogród moknie, / Abyś pojął, ile znaczą / Łzy jak deszcz niepowstrzymane, / Śmiech, co koi po rozpaczy, / Gdy nareszcie wstanie / Świt („Czarny Anioł”); Leszkowi Długoszowi, o którym pisze – „Pan był chyba nietutejszy, / Może zza nieznanych mórz / Przyniósł pana wiatr, by tutaj / Pan na zawsze został już.” („Nietutejszy”); Wiesławowi Dymnemu, który „Jak chłopiec inny, / W sobie jedynny, / Najpierw uczynny, / Po winie inny, / Kiedy całuje do krwi.” („Dymny”) czy Leszkowi Wójtowiczowi – z którym „Z kieliszkiem wina w Planetarium / Do stołu siada Marcel Proust, / Dyskretnie pije pańskie zdrowie, / Uśmiecha się kącikiem ust; / To widzi tylko pan i ja, / Ta chwila jeszcze we mnie trwa.” („Chwila”). Inne jego wiersze dedykowane są Joannie Garyckiej, Markowi Grechucie, Oli Maurer, Janowi Kantemu Pawluśkiewiczowi, Michałowi Półtorakowi, Piotrowi Skrzyneckiemu, Annie Szałapak, Dorocie Ślęzak, Grzegorzowi Turnau, Kazimierzowi Wiśniakowi, Ewie Wnukowej, Jackowi Wójcickiemu, Andrzejowi Zaryckiemu. Tak sobie myślę, że jego miłość do Piwnicy to szereg wyrzeczeń, bo o ile klimaty „Kafkowskie” to codzienność, a przy dobrym zaopatrzeniu baru lampka koniaku czy kieliszek dojrzałego porto mogą się znaleźć, to w Piwnicy „Pod Baranami” z wygodnym krzesłem z widokiem oraz dymiącym cygarem rozstać się trzeba…





Już zwróciłem uwagę, że tylko jeden z autorów książki, Janusz Czerwiec, od urodzenia związany jest z Krakowem. Pomimo swego technicznego wykształcenia – ukończył elektrotechnikę na Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie, zapałał miłością do literatury. Ukończył Studium Literacko-Artystyczne przy Wydziale Polonistyki UJ i nie wyobraża sobie życia bez twórczego pisania. Jego utwory bywają też śpiewane, zresztą sam czynny jest wokalnie, zdobiąc swym basem pieśni w chórze „Agricola”, a wcześniej w Chórze Akademickim UJ. W książce zamieszczone zostały jego wiersze poświęcone temu magicznemu miejscu, jakim jest Piwnica Pod Baranami, bo przecież „To tam, jak w kuźni Hefajstosa / talent z talentem się spotkały, / w każdym z nich artystyczna dusza / tam razem się wykuwać miały” („Piwnica Pod Baranami”). Przede wszystkim jednak oddaje hołd tym talentom, artystycznym duszom, które ją tworzyły i nadal tworzą. Choćby Piotrowi Kubie Kubowiczowi, który we wspomnieniu poetyckim „Na ramieniu w futerale / ukochaną ma gitarę / kiedy on piosenki śpiewa / ona pięknie sobie gra.” („Piotr »Kuba« Kubowicz”). Jest też pod przeogromnym wrażeniem kompozytorskim Andrzeja Zaryckiego, któremu wystarczy, że „Przebiegnie myszka, kur zapieje / kukułka kuknie, trzasną drzwi / a w mojej głowie już się dzieje / jedna z mych wielu twórczych chwil” („Piosenka liofilizowana”). Przeczytacie też jego wzruszające wiersze poświęcone Ewie Demarczyk, Leszkowi Długoszowi, Tamarze Kalinowskiej, Tadeuszowi Kwincie, Krzysztofowi Litwinowi, Janowi Nowickiemu i Piotrowi Skrzyneckiemu, Mikiemu Obłońskiemu, Zbigniewowi Palecie, Janowi Kantemu Pawluśkiewiczowi, Zbigniewowi Rajowi, Mieczysławowi Święcickiemu, Kazimierzowi Wiśniakowi, Ewie Wnukowej, Jackowi Wójcickiemu oraz Halinie Wyrodek.
Niektórzy, z obecnych w Piwnicy artystów, stanęli przy mikrofonie i instrumencie, jak Tamara Kalinowska – kobieta bard, która zaśpiewała, akompaniując sobie na gitarze, wzruszającą, pełną nostalgii pieśń, której adresatem był oczywiście Piotr S. Albo Ola Maurer, która w ten wieczór przypomniała swój pierwszy po francusku zaśpiewany song w Piwnicy. Pochodząca ze Starego Sącza pieśniarka tak zauroczyła Piotra Skrzyneckiego, że ten niejednokrotnie miał powtarzać, że w Starym Sączu ludzie rozmawiają tylko po francusku! Czarowała nas też Agnieszka Chrzanowska, której wykonania pieśni są nie tylko wokalną ekwilibrystyką, ale też swoistym teatrem piosenki – od pierwszego do ostatniego dźwięku, czasem przedłużając się w chwilową pauzę ciszy, zanim przerwą ją pierwsze oklaski. Podczas tego wieczoru wystąpiła w roli wokalistki i akompaniatorki, śpiewając i grając na czarodziejskim piwnicznym fortepianie. Zasiadał tego wieczoru przy też nim Adrian Konarski – akompaniując Oli Maurer, ale i Andrzej Zarycki, który wraz ze skrzypkiem Zbigniewem Paletą, który zagrał i „wzruszały dźwięki / wszystkich w krąg / i mężczyzn / i kobiety, / bo ta muzyka / istny cud / z mistrza była… / Palety.” (Janusz Czerwiec „Skrzypek”).
Trzecim współautorem książki, ale i jej głównym sprawcą, inicjatorem jest Hieronim Sieński. Jest bibliotekarzem i historykiem wojskowości. Pamiętam, jak przed laty, podczas jednego ze spotkań w Śródmiejskim Ośrodku Kultury przedstawiony mi został przez Barbarę Wachowicz. Znali się z Centralnej Biblioteki Wojskowej, gdzie pan Hieronim pracował, a pani Barbara korzystała z księgozbioru. Nie pamiętam, czy była zaskoczona spotkaniem z panem Hieronimem w Krakowie, ale nie mogła zrozumieć, że pozostawił Warszawę dla Krakowa. Powiedziała filuternie: „Miej Januszku na niego oko, pilnuj i jak będzie potrzeba wspomagaj…” Pan Hieronim świetnie sobie w Krakowie poradził, przekonując do siebie Bractwo Piwniczan i od 2010 roku został wiceprezesem „Stowarzyszenia Artystów i Sympatyków Piwnicy pod Baranami”. Na swym koncie ma ponad 300 publikacji i sto zorganizowanych wystaw.
Za swoją pracę na niwie kultury, czyli utrwalania i upowszechniania idei związanych z Piwnicą „Pod Baranami”, w 2007 roku wyróżniony został Brązowym Medalem „Zasłużony Kulturze Gloria Artis”, a w 2014 roku, podczas corocznego koncertu Piwnicy pod Baranami „Dla Piotra Skrzyneckiego”, został kawalerem Piwnicznego „Orderu Złotego Runa”. W końcu „Choć miłość niejedno ma imię / ta jedna z nich jest bardzo znana / to miłość do słynnej Piwnicy / jej najwierniejszego Barana. // O, Hieronimie! O, Hieronimie! / Pamięć Piwnicy z tobą nie zginie / przetrwa najgorsze z możliwych burz / jej zapomnienia nie skryje kurz… / Drugiego jak ty, to tu już ni ma, / bo Galla minął czas Anonima… – napisał w swym wierszu „Pean barani” Janusz Czerwiec.
Hieronim Sieński jest Głównym Archiwistą i kolekcjonerem wszystkiego, co z Piwnicą „Pod Baranami” się wiąże. Jego zbiory to plakaty (ponad 400!), zaproszenia, czasopisma i wydawnictwa książkowe, medale, rękopisy wierszy i nut, elementy garderoby artystów – począwszy od Piotra Skrzyneckiego, przez Mieczysława Święcickiego po Kamilę Klimczak! Skąd taka miłość Warszawiaka do Krakowskiego kabaretu? Wspomina Hieronim Sieński, że będąc pięcioletnim chłopcem, z domowego kołchoźnika usłyszał piosenkę Ewy Demarczyk „Ballada o cudownych narodzinach Bolesława Krzywoustego”, która zapadła mu w dziecięcą pamięć i długo była dla niego anonimowa. W końcu doprowadziła go do pasji życiowej! I sprowadziła pochwały poetyckie. Pisze w swym utworze „Pochwała Hieronima” poeta Dariusz Bazaczek: „Hieronima pochwalam. Godny wszakże jest tego, / Aby wieniec laurowy mu szeleścił na skroni, / Niech więc smakiem nas dobrym zawsze chroni od złego, / Hieronymus Insignis czyli Sieński Hieronim.”.
Weszła zatem Piwnica „Pod Baranami” w swój 71. sezon artystyczny pod bacznym okiem Hieronima Sieńskiego, który nic nie uroni z nadchodzącego czasu. Zatrzyma dla potomnych plakat, bibelocik czy nagranie. Zapisze każdą anegdotę, zauważy każdą awanturkę, a jak się romansik nadarzy to też go nie pominie. Strzeżcie – chciałem powiedzieć – cieszcie się zatem Piwniczanie, że macie takiego Hieronima!
Ilustracje: fot. J. Paluch

Dariusz Bazaczek , Janusz Czerwiec, Hieronim Sieński „Piwniczny triumwirat. Wiersze i artefakty”, Towarzystwo Słowaków w Polsce, Kraków 2026
