PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Rekomendacje

Medal za mądrość obywatelską 2026

Redakcja
Rekomendacje Redakcja

Wyróżnienie dla tych, którzy potrafią być wierni wartościom także wtedy, gdy nie są one modne — i którzy rozumieją, że wolność bez myślenia szybko staje się pustką.

Medal za Mądrość i Odwagę Obywatelską otrzymują ludzie, którzy w życiu publicznym wybierają rozsądek zamiast hałasu, odpowiedzialność zamiast łatwych gestów i kulturę zamiast jej ersatzów. To wyróżnienie dla tych, którzy potrafią być wierni wartościom także wtedy, gdy nie są one modne — i którzy rozumieją, że wolność bez myślenia szybko staje się pustką.

Decyzją jury środowiska magazynu „Kraków i Świat” laureatem Medalu za rok 2025 zostaje ZBIGNIEW PREISNER. W uzasadnieniu czytamy: „Za mądrość, która nie ucieka w komfort milczenia,
i za odwagę obywatelską, która potrafi być cicha, ale nigdy obojętna”.

W piątek 16 stycznia, w samo południe, Medal ten laureatowi wręczy Prezydent Miasta Krakowa, Aleksander Miszalski.

Dotychczasowi laureaci Medalu za Mądrość i Odwagę Obywatelską to wybitne postaci polskiej kultury, nauki i życia publicznego: m.in. Andrzej Zoll, Karol Modzelewski, Jerzy Stępień, Adam Daniel Rotfeld, Ewa Łętowska, Wiesław Myśliwski, Kazimierz Kutz, Marian Turski, Adam Bodnar, Krystyna Janda, Jerzy Baczyński, Michał Heller, Ewa Lipska, Krzysztof Jasiński i Zbigniew Strzembosz — ludzie, którzy w różnych dziedzinach bronili rozumu, wolności i przyzwoitości w przestrzeni publicznej.

Jaki jest Preisner?

Preisner? W reportażu „Spotkanie na szczycie w dur i mol” Magda Huzarska-Szumiec i Witold Bereś (obłędne zdjęcia Piotr Uss Wąsowicz, wszystko w styczniowym numerze Krakowa i Świata) piszą:

„I wciąż słychać w głowie głos Preisnera. Ten ton – zgaszony w humorze, twardy w rozczarowaniu, spokojny jak człowiek, który już dawno przestał walczyć o sympatię. Kompozytor nie jest agresywny. To nie buntownik z transparentem, raczej ktoś, kto odwrócił się plecami do hałasu i dopuszcza do siebie jedynie przemyślenia, które nie mają nikogo przekonywać. Nie musi. Jego dorobek mówi sam za siebie. A jednak ilekroć mówi o Polsce, w jego słowach pobrzmiewa coś między irytacją a smutkiem. I rezygnacją, która jest bardziej wyrafinowana niż rozżalenie – bo w rozżaleniu jest jeszcze nadzieja. Bereś w myślach powtarza: „Lawina bieg od tego zmienia, po jakich toczy się kamieniach”. Słyszy własny wewnętrzny komentarz: wierzy, że trzeba robić. Trzeba działać. Ale Preisner odpowiada jak echo sprzed lat: nie rozmowy, nie chodzenie, nie narzekanie.

Tylko czyn. I od razu – jak refren – jego bezlitosna diagnoza: „Należy zlikwidować Ministerstwo Kultury. W Austrii nie ma, w Szwajcarii nie ma i wszystko hula”. W ustach muzyka to nie jest manifest liberalny. To doświadczenie człowieka, który przez dekady oglądał, jak instytucje duszą twórców. Nie pomocą – lecz kontrolą. (…)

Bereś cicho liczy lata, tytuły, płyty, koncerty. I myśli: to nie duma czy tym bardziej pycha. To znużenie człowieka, który nie musi już nic nikomu udowadniać. A znużenie – jak u Wyspiańskiego – rodzi prywatną modlitwę twardości: rzucajcie kamienie, ja i tak stanę na szczycie. Tylko że dziś ten szczyt jest daleko od Krakowa.

Ale jest jeszcze coś w nim. Mówi: – Całe życie spędzam ze zwierzętami. Gdy byłem dzieckiem i mieszkałem na wsi koło Bobowej, to w domu były koty i psy. Nawet jak na studiach wynajmowałem mieszkanie, miałem psa. Nasz stosunek do zwierząt jest taki, jaki nasz stosunek do ludzi. Jeśli nie mamy empatii dla zwierząt, to trudno się spodziewać, że będziemy ją mieli dla ludzi”.

Ilustracja: Piotr Uss Wąsowicz