Noty ze świata
Łódź i zapomniany kompozytor: Piotr Hertel
Kto stoi za sukcesem “Misia Uszatka”?
Gdy rozmawialiśmy o jego twórczości to się trochę zżymał – przyznał Michał Hertel, syn Piotra Hertla. – Mówił, że popełnił jeszcze parę rzeczy, które są ważniejsze od “Misia Uszatka”.
Grał z pamięci
To była praca jak każda inna. Piotr Hertel podchodził do niej rzemieślniczo. Tworzył dużo i w różnorodnych nurtach. Czekał, aż wena przyjdzie. Często pracował pod presją czasu i w nocy. To był model czekania na wenę… albo na ostatni dzwonek. Ale nie spóźniał się.
Piotr Hertel, urodzony 19 maja 1936 roku, choć sam dziś zapomniany, słynął z bardzo dobrej pamięci. Zapisywał pomysły na skrawkach papieru czy serwetkach, a potem grał z pamięci. Nie pasował do stereotypowego wizerunku artysty: nie pił, nie palił i nie gwiazdorzył. Był sumiennym człowiekiem, obowiązkowym i odpowiedzialnym. Często ratował kolegów, którzy nie nadążali z realizacją własnych zleceń.
Do czegoś nie doszło
Karierę artystyczną rozpoczął od pisania piosenek dla Studenckiego Teatru Satyry “Pstrąg” w Łodzi. Była to wówczas jedna z najważniejszych instytucji kulturalnych w Polsce. Większość najgłośniejszych przebojów tego teatru, takich jak “Parasolki”, powstało w wyniku współpracy Piotra Hertla i tekściarza Janusza “Słowika” Słowikowskiego. Oni się świetnie rozumieli i wypracowali wspólny artystyczny język. Ich talent dał nam wiele hitowych piosenek takich jak “Parasolki” czy “Moja bezsenność”. Niestety w szczytowym momencie ich artystycznej współpracy poeta tragicznie zginął.
To na pewno spowodowało, że do czegoś nie doszło – stwierdził syn kompozytora.
Na przełomie lat 50. i 60. takie duety były bowiem bardzo popularne i osiągały ogromne sukcesy. Byli to m.in. Jerzy Wasowski i Jeremi Przybora, Janusz Sent i Wojciech Młynarski czy Seweryn Krajewski i Agnieszka Osiecka.
Co Piotr Hertel myślał o “Misiu Uszatku”?
Przez kolejne dekady Piotr Hertel współpracował z wytwórnią Se-Ma-For, gdzie tworzył ścieżki dźwiękowe do niemal wszystkich produkowanych tam animowanych filmów lalkowych, rysunkowych oraz eksperymentalnych. Oprawiał muzycznie bajki, takie jak: “Miś Uszatek”, “Plastusiowy Pamiętnik”, “Trzy Misie” oraz “Pingwin Pik Pok”.
“Miś Uszatek” okazał się hitem nie tylko w Polsce ale i za granicą. Odniósł ogromny sukces, przede wszystkim w Japonii i Finlandii. Dla wytwórni oznaczało to znaczny zastrzyk gotówki, jednak producenci osobiście nie mieli z tego tytułu dodatkowych zysków. “Miś Uszatek” cieszył się ogromną popularnością w Polsce – piosenkę „Na dobranoc, dobry wieczór…” potrafiło zaśpiewać każde polskie dziecko. Ale o sukcesach za granicą, mówiono niewiele.
Jak rozmawialiśmy o jego twórczości to się trochę zżymał – przyznał syn Piotra Hertla. – Mówił, że popełnił jeszcze parę rzeczy, które są ważniejsze od “Misia Uszatka”.
Pomimo, że pracował intensywnie, nie zbudował masowej popularności. W latach 70. Piotr Hertel mimo wszystko stał się rozpoznawalną postacią w branży. Tworzył muzykę do filmów i seriali. Był kierownikiem muzycznym łódzkiego Teatru im. Stefana Jaracza – jednej z najważniejszych scen w Polsce. Komponował także muzykę elektroniczną.
Ostatni projekt
W 1992 roku stworzył Studio Komputerowe Muzyki Elektronicznej na Akademii Muzycznej w Łodzi. To był ostatni projekt Piotra Hertla. Artysta był także jednym z pierwszych kompozytorów w Łodzi, którzy wykorzystywali komputer do tworzenia muzyki. Obrabiał dźwięki w formacie MIDI, traktując maszynę jak pełnoprawny instrument – a nie tylko narzędzie do nagrywania. To go fascynowało. To też pozwalało mu funkcjonować w swoim świecie.
Miał profesjonalny sprzęt i uczył się jego obsługi. Zapraszał do domu swoich uczniów, m.in. Jarka Lublina, którzy pokazywali swojemu nauczycielowi jak tworzyć muzykę na komputerze. Artysta czasami prezentował swoje kompozycje podczas zajęć lub cyklu uczelnianych koncertów “Musica Moderna”. Nagrania tych utworów znajdują się jedynie na prywatnych taśmach. W internecie ich nie ma, zniknęły – zapomniane tak jak nazwisko ich kompozytora.
Zapominał o świecie, a świat o nim
Piotr Hertel zmarł w 2010 roku. Ale tak naprawdę przez ostatnie dziesięć lat już nie funkcjonował w pełnym wymiarze, ponieważ chorował na Alzheimera. W tym samym czasie nastąpiła rewolucja technologiczna, która znacznie ułatwiła promocję twórczości. Niestety łódzki artysta nie był już w stanie tego robić. Podczas gdy Piotr Hertel zapominał o świecie, świat zapominał o nim.
Artykuł stworzony na podstawie wywiadu z synem kompozytora – Michałem Hertlem, rozmów z uczniami muzyka oraz pracy doktorskiej dr Izabeli Połońskiej “Indywidualna wrażliwość wykonawcy na słowo i towarzyszącą mu muzykę w wybranych utworach łódzkiego kompozytora Piotra Hertla, drogą do interpretacji piosenki aktorskiej”.
Ilustracja: Przemysław Woźnica, wikipedia