PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Swoją drogą

Czas i syreny

Anna Petelenz
Swoją drogą Anna Petelenz

Utraty, syreny i smartfony.

Złote światło i rozmazany filtr. Zamiast intensywnej muzyki, ambient z klawiszowym akcentem, wzbogacony przez przytłumiony śmiech dzieci. Zmieniające się zdjęcie trzepaka, pola z wyrośniętym zbożem i dziecięciolatków przy najntisowym regale ze stacjonarnym komputerem. Świat którego nie ma. Pod nim dziesiątki tysięcy serduszek i komentarzy.

What you most want is what you most can’t have. And what you most can’t have is what you already had… and lost (To czego najbardziej chcesz, jest tym czego nie możesz mieć. A to czego nie możesz mieć – już miałeś i straciłeś) śpiewają Nolanowskie syreny w filmie „Odyseja”. Można z rozpaczy wskoczyć w morską toń, oszaleć lub przez lata szukać powrotu, który przecież jest niemożliwy. Na tym strachu sycą się i socialmediowe syreny pokazujące wszystko to, co upragnione, jak np. częste podróże, idealne diety bez wysiłku, nietknięte chorobą zdrowie czy konsumpcyjny tryb życia przy nadmiarach wolnego czasu. Na tej samej osi pragnień, tylko z drugiej strony, jest wszystko co tkliwe i narażone na zniknięcie: za szybko dorastające dzieci, starzejący się rodzice, czy przemijające piękno lata. Rolki z takimi treściami zazwyczaj okraszone są ckliwymi cytatami w rodzaju „masz tylko 18 wakacji ze swoimi dziećmi, wykorzystaj je dobrze” albo „po siódmym roku życia spędzasz tylko godzinę dziennie ze swoim dzieckiem”, „ile razy twoi rodzice jeszcze odbiorą telefon? Zadzwoń do nich”. Uczuciowe szykany w lukrowanej posypce przenoszą użytkownika w świat wydarzeń nieistniejących. Choć bez meta-okularów i padów rozszerzonej rzeczywistości, człowiek dryfuje po przestrzeni nieistniejącej. Przenosi się do światów przeszłych niezaistniałych i przyszłych niedokonanych, do niekończącej się nostalgii tworzonej przez innych.

Ponoć dorośli spędzają około trzydziestu pięciu dni rocznie na scrollowaniu. Mniej więcej 2-2,5 godziny dziennie. Można zaokrąglić w dół i uznać, że miesiąc z każdego roku spędza się w nieokreślonym świecie, czarnej dziurze cudzych wyobrażeń. A to tylko niewiele więcej niż 10 minut na godzinę! Przejazd autobusem, czekanie w aptece, mniej niż jedna przerwa reklamowa przy wieczornym filmie. A to jednak miesiąc z całego roku oddany bossom technologicznego świata.

Nolan lubi bawić się czasem i poczuciem straty, z którym nic nie da się zrobić. W Tenet czas płynie nie tylko w jedną stronę, w Incepcji jego upływ był zmienny w zależności od poziomu zagłębienia w marzeniach sennych, w Interstellar czas płynie w różnym tempie w zależności od miejsca przebywania bohaterów – godzina na wodnej planecie to aż siedem lat na ziemi. Utrata jest więc nieodzowna. Pieśń syren staje się wielką kodą tego, o czym reżyser od lat lubi opowiadać. A przed czym my tak chętnie zanurzamy się w oparach nieistniejących, cyfrowych światów.