PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Rekomendacje

Być dzieckiem babiego lata

Janusz M. Paluch
Rekomendacje Janusz M. Paluch

Poetycka Rzeczpospolita Krakowska

Czy odwiedziliście już Marchewkowy Park? To ten w Krakowie, nieopodal pętli tramwajowej, gdzie, „chmury ptactwa nad moją głową / czarnego ptactwa / trzymają w dziobach marchewki / białe chmury przypominają marchewki / ludzie również przypominają marchewki”, wszak otacza nas „marchewkowy Wszechświat marchewkowych / pól / na których płoną słomiane strachy / i znaczą moją trasę przez życie” („Marchewkowy park”). Spotykam tam, siedzącego na ławce poetę Michała Piętniewicza, który ze spokojem popija marchewkowy sok – zamiast kawy… Bez słowa wręcza mi przewodnik po tym miejscu, tom swych wierszy „Marchewkowy park”, który ukazał się niedawno nakładem toruńskiego Wydawnictwa Adam Marszałek. Poeta zabiera nas na spacer po alejkach parkowych, a właściwie ścieżkach jego życia, wydeptywanych często wspomnieniami, a od pewnego czasu zadeptywanych przez nas – czytelników, obserwatorów drogi, jaką przebywał i wciąż do niej wraca, w swych wierszach poeta. Idziemy zatem pięcioma alejkami, spotykając różnych bliskich poety, dotykając czasem miejsc znanych nam – z naszego, niekoniecznie marchewkowego, parku. Dokąd zaprowadzą ścieżki jeszcze niedostępnych alejek?

Ta pierwsza alejka jest, dziwnie mroczna, wręcz tajemnicza, jakaś zagmatwana, naznaczona jeszcze nie do końca wyklutą religijnością, ale już z wyznaniem: „(…) wierzę jak w sens głęboki utajony / o Panie! / dzięki Ci za świat w jego barwach” („Wiersz dla śnieżnobiałej chmury”). Wiedzie do niej korytarz, ciemny, ponury, zagracony – jak to w życiu, a częściej w snach, bywa. Pojawia się tam kobieta, a może jej zjawa? Kim jest? Ta „ kobieta, która rozmawia przez telefon / nie poznała mnie podobnie księżyc / ale w Kościele gorliwie się modliłem / za zbawienie duszy mojej i bliskich (…) widzialnym znakiem boskości jest brak / jej dotyku i spięć w sferach które / o to proszą jak się prosi o mąkę bądź / jak się daje chleb tym którzy proszą o chleb / jak o łaskę („Korytarz”). To rejony, gdzie do Boga bywa bliżej, a nawet podobno spotkać można tam było Jezusa palącego „papierosa na ulicy Kopernika”, gdy „Wychodzi w piżamie w białe pasy / z Kliniki Psychiatrii / to zdecydowanie bliższa mi postać / niż heros z mitologii Nowego Testamentu” („Jeszua”). Ale też skarg i rozżalonych myśli nie brakuje, bowiem „(…) pewni pisarze pewni poeci / nie lubią mnie to widać (…) jedynie denerwuję się kiedy ktoś mi przeszkadza / wchodzi z buciorami i drapieżnymi pazurkami / w mój cichy błękit w moje białe mlecze (…) / a przecież nie potrzeba mi niczego prócz białego słońca / i żółtych drzew nad filiżankami czarnej kawy” („Poród”). Czyż to nie ma związku z poczuciem poety o wyalienowaniu? „Jestem bardzo samotnym człowiekiem uczonym poetą / codziennie po śniadaniu podlewam na balkonie / czerwone kwiatki (…) / ludzie z którymi spotykam się w barach i pubach / ci długowłosi żonaci i dzieciaci ranią mnie i wbijają / mi za każdym razem szpilę w każdą moją wypowiedź / i w jej szczeliny więc po co się z nimi spotykam? // pewnie po to żeby nie być samotnym. (…)” A przecież, jak w wierszu „Łącko”, w którym poeta jest chyba najszczęśliwszy, gdy może „nałykać się słoneczka wędrować po górach (…) / pić kawę i babie lato nasycać się tym / myśleć o dzieciństwie i o  śmierci / palić, papierosy / (…) / być dzieckiem babiego lata”! I choć kłuje myśl o „Piślu ukochanej Ewelince / która opuściła”, to i tak w realiach Łącka bije z niego radość, czuje się szczęśliwy i z nadzieją spogląda przyszłość, choć za chwilę, po babim lecie, przyjdą depresyjne jesienne szarugi, pojawią się gnębiące nas demony listopadowego i grudniowego niedosłonecznienia.

Najkrótsza i bardzo nieoczywista jest alejka piąta, wszak poeta nie tak dawno wkroczył w piątą dekadę swego życia… A ta alejka związana jest z kultowym w Krakowie miejscem Vis a Vis, gdzie spotyka się rzeczywistość z nieoczywistością, gdzie można odnieść wrażenie, że czas się zatrzymał, a może nawet w tym miejscu nie istnieje. W końcu w poezji zdarzyć się może wszystko. Stały bywalec tego miejsca, Andrzej Sikorowski, wyznał, że w Vis a Vis – ale i w ogóle Krakowie – mniej się zużywa. Lgniemy więc z przyjemnością do wierszy Michała Piętniewicza, rozsmakowując się „w słonecznej lipowej herbatce w Vis aVis” („Herbatka w Vis a Vis”), słuchamy opowieści o „The Deo” – pewnym profesorze gimnazjum, który „potrafił godzinami recytować Mickiewicza / w Piwnicy pod Baranami”. Książkę kończy – wcale nie wesoły, wcale nie optymistyczny – wiersz „Kabaret”, nawiązujący do piosenki Sally Bowles – pewnie z filmu „Kabaret” w reżyserii Boba Fosse – śpiewanej wesoło, gdy na sali siedzieli „(…) naziści / w brunatnych koszulach”. Gdy przed laty z wypiekami na twarzy oglądałem ten film, byłem naiwnie pewny, że to o czym zapowiadał nie może się powtórzyć! Spogląda poeta na otaczający go świat i ze zrezygnowaniem powiada „życie jest kabaretem jeśli możesz / rozchmurz się jeśli możesz nie rozchmurzaj się // life is a cabaret”.

Bardzo osobiste wiersze Michała Piętniewicza zawarte w tomie „Marchewkowy park” czyta się z prawdziwym zainteresowaniem. Ich atmosferę, momentami kawiarnianej gawędy, doskonale oddaje okładka według projektu Krzysztofa Galusa, z ilustracją Andrzeja Sobasa. Nie wiem, czy tę książkę można nazwać poetyckim „tagebuchem” Michała Piętniewicza? Czytając te wiersze, podążając wytyczonymi przez twórcę ścieżkami w „Marchewkowym parku”, takie wrażenie możemy odnieść. Spotykamy tam poetę na różnych etapach twórczości, w różnych sytuacjach życiowych. Bywa rozanielony, niezwykle optymistyczny, to znowu popada w melancholię, zwalcza gnębiące go stany depresyjne próbując „coś otwierać ale wszystko zamknięte / księżyc trawa drzewa ptaki słońce śnieg / chmury lilija biała również” („Cienie”). Marząc o miłości wspomina tą, która odeszła – „Piśla”, tak pieszczotliwie ją nazywał… Poza tym, w wersach Piętniewicza, w jego emocjach, odnajdziemy siebie we Wszechświecie „marchewkowych / pól”.

Tak – to zdecydowanie także mój Marchewkowy Park…

Michał Piętniewicz „Marchewkowy park”, Wydawnictwo Adam Marszałek, Toruń 2026.

Ilustracja główna: Autorstwa cs:ŠJů – Praca własna, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=8659329