Spotkanie
Arcyliteracka Elżbieta i jej wspomnienia!
Po premierze „Prosto z pamięci” Elżbiety Zechenter-Spławińskiej
Zapraszając znajomych na wczorajsze spotkanie (31 sierpnia 2026 r.) z Elżbietą Zechenter-Spławińską i jej najnowszą książką „Prosto z pamięci” do Żydowskiego Muzeum Galicja pisałem, że tego spotkania „pominąć nie można”. I tak się też stało, że w ostatni dzień wakacji, dodatkowo w poniedziałek (a poniedziałków podobno nie lubimy!), przy niekorzystnych prognozach pogodowych, salę po brzegi wypełnili przyjaciele, znajomi i miłośnicy twórczości poetki.
Tym razem promowała książkę wspomnieniową, opowiada w niej o bliskich, którzy w jej życiu odegrali ważną rolę. Wybór terminu spotkania też nie był przypadkowy. Wszak 31 sierpnia 1980 roku w Stoczni Gdańskiej podpisane zostały przez Lecha Wałęsę i wicepremiera Mieczysława Jagielskiego – ze strony rządowej – Porozumienia Sierpniowe. Jak ważny był ów Sierpień dla Polski, i jaki wpływ wywarł na dalsze nasze losy, wszyscy wiemy.
Spotkanie z Elżbietą Zechenter-Spławińską odbyło się w ramach II Edycji projektu Magazynu „Kraków i Świat” Kroniki Zapomnianych Zwycięstw 1980-1989, a poetka podzieliła się z nami wspomnieniami. Oparła je na swoich zapiskach z tamtych czasów, które przez przypadek znalazła w jednej z szuflad biurka. Wspominała rozmowę z Władysławem Bartoszewskim, którego spotkała 31 sierpnia 1982 roku z odprowadzającym ją na gdański dworzec Wiktorem Golde (jeden z rozdziałów książki został mu poświęcony), kiedy Gdańsk wrzał, powietrze przesączone było gazami łzawiącymi i nikt nie wiedział, czy pociąg pojedzie dalej, czy utknie na stacji Gdańsk Główny. Wspominała też swoje kłopoty z zarejestrowanym, jako radiostacją dziecinnym walkie-talkie (taki był obowiązek), który musiała w stanie wojennym oddać milicji. Była to zabawka, jaką jej syn Grześ dostał od taty przebywającego na stypendium w USA.W końcu wspomina poczciwego i pobłażliwego dzielnicowego Książka, który w związku z owym walkie-talkie musiał ją odwiedzać i zdawał sobie sprawę z jej stosunku do władzy… W końcu od samego początku należała do „Solidarności” i, jak mogła, wspierała poczynania tego potężnego, choć przecież w tamtym czasie „raczkującego” niezależnego związku zawodowego.
Książka „Prosto z pamięci” jest bardzo osobista. Sugeruje to już sama okładka, na której zobaczycie zdjęcie kilkuletniej Elżuni – tak mówił do niej i o niej tata. Po latach spisała czternaście opowieści o najbliższych i bliskich osobach, którzy w sposób niezwykły wpływali na jej życie, jak sama wyznała – piękne i kolorowe życie! W końcu wywodzi się z arcyliterackiej rodziny. Ojciec – Witold Zechenter – i dziadek – Edmund, byli znanymi i cenionymi dziennikarzami i literatami krakowskimi. Od dzieciństwa żyła w krakowskim świecie literatury, otoczona znanymi poetami i pisarzami, uczestniczyła w ważnych wydarzeniach literackiego Krakowa, w końcu sama została poetką, znaną i cenioną, tworzącą i wydającą książki do dzisiaj, otoczona miłością oraz wspaniałymi ludźmi – czego doświadczyliśmy podczas spotkania. Elżbieta Zechenter-Spławińska wspomina Kazimierę Treterową, która uczyła ją gry na fortepianie, Wisławę Szymborską – przyjmowała do druku w „Życie Literackim” pierwsze jej wiersze, Martę Stebnicką – pisała dla niej teksty do spektaklu. Ale wspomina też Jerzego Vetulaniego, Andrzeja Szczeklika, Jerzego Harasymowicza czy Macieja Słomczyńskiego. Książka napisana jest pięknym i czułym językiem, pełna ciepła i nostalgii do minionych czasów.


W trakcie spotkania głos zabrał Grzegorz Jankowicz – obecnie dyrektor Instytutu Książki. Przed laty pisał wiersze i uczęszczał na warsztaty literackie Grupy Sylaba, które odbywały się w Ośrodku Kultury im. C.K. Norwida. Na sali był też prof. Cezary Zalewski, który poetycko wywodzi się z tej grupy, a debiutował w 1997 roku tomem „Wyjeżdżaj w nocy” jako laureat Ogólnopolskiego Konkursu Poetyckiego „Dać Świadectwo” organizowanego przez Śródmiejski Ośrodek Kultury w Krakowie. Z bukietem róż pojawiła się też Wiesława Wykurz – była dyrektorka OK im. C.K. Norwida, opiekująca się Grupą Sylaba. Fragmenty książki czytał Michał Zabłocki, który przejął zajęcia z Grupą Sylaba w Nowej Hucie od Elżbiety Zechenter-Spławińskiej. Słowo o książce i współpracy z autorką wygłosił też Adam Kwaśny – prezes Oddziału Krakowskiego Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. A na sali dostrzegłem też grono twórców związanych ze stowarzyszeniem – Marta Mazurkiewicz-Stefańczyk, Bożena Boba-Dyga, Jadwiga Malina, Katarzyna Turaj-Kalińska, Gabriela Matuszek-Stec, Marzena Dąbrowa-Szatko, Grażyna Dobreńko – w mieszkaniu której odbywały się w złych czasach spotkania literackie, w których uczestniczyła pani Elżbieta ale i Leszek Aleksander Moczulski, Beata Kurek, Wojciech Ligęza, Eligiusz Dymowski, Paweł Daniel Zalewski. Na sali dostrzegłem też Grażynę Potoczek – poetkę, kierowniczkę Klubu Dziennikarzy „Pod Gruszką” Biblioteki Kraków, a także Krzysztofa Jakubowskiego, Krzysztofa Zajasa i Mieczysława Czumę – z redakcji „Kraków i Świat”.
Spotkanie prowadziła Paulina Filipiec, a z poetką rozmawiali dziennikarze magazynu „Kraków i Świat” – Katarzyna Wójcik, Witold Bereś i Krzysztof Burnetko. Kto nie był na spotkaniu – niech żałuje!
Książkę można kupić w księgarni Żydowskiego Muzeum Galicja (ul. Dajwór 18) oraz w siedzibie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich (ul. Kanonicza 7), a w sieci w sklepie Panaceum Studio TUTAJ. Mam też nadzieję, że z książką „Prosto z pamięci” i jej autorką spotkamy się jesienią – może w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” Biblioteki Kraków albo w siedzibie krakowskiego SPP. Koneserom wszelkich „Cracovianów” zachęcam do szybkiego zakupu książki i jej lektury. Nakład bowiem nie jest wysoki…
Ilustracje: J. Paluch
