PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Słowo

Eugeniusz Szulborski: Rozhukane sumienie…

Janusz M. Paluch
Słowo Janusz M. Paluch

Poetycka Rzeczpospolita Krakowska

Obserwując od lat kulturalne życie Białegostoku, poznałem poetę Eugeniusza Szulborskiego, który pracował wówczas w Galerii Slendzińskich. Do Krakowa przyjeżdżał m.in. w poszukiwaniu materiałów dotyczących rodziny Slendzińskich. W końcu artysta malarz Ludomir Ślendziński osiadł po II wojnie światowej w Krakowie, gdzie uczył rysunku najpierw w Akademii Górniczo-Hutniczej, potem jako profesor na Wydziale Architektury Politechniki Krakowskiej, której rektorem był w latach 1948-1956. Jego córka, Julita Anna Slendzińska, wybitna klawesynistka, była fundatorką białostockiej Galerii Slendzińskich. Wtedy też poznałem pana Eugeniusza, okazało się znanego krakowskiemu środowisku literackiemu poetę.

Eugeniusz Szulborski (1938-2011), poeta, prozaik i satyryk, wieloletni prezes Nauczycielskiego Klubu Literackiego w Białymstoku oraz przedostatni prezes Związku Literatów Polskich Oddział w Białymstoku, był także wydawcą. Zainicjował i przez lata wydawał kwartalnik „Najprościej”, także muzealne pismo „Ananke”, ukazujące się do dzisiaj. W przysłanych ostatnio przez Zbigniewa Fałtynowicza „Kronikach według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach” nr 3/2026 znalazłem informację o wspomnieniowym spotkaniu poświęconym poecie, który zmarł przed 15. laty. Spotkanie w Galerii Slendzińskich prowadziła pani Krystyna Gudel – obecna prezeska białostockiego ZLP. Wśród wspominających poetę byli m.in. zaprzyjaźniony z nim Kazimierz Słomiński – obecny redaktor naczelny kwartalnika „Najprościej”, Regina Kantarska-Koper oraz Izabela Suchocka, która współpracowała z poetą w Galerii Slendzińskich. Eugeniusz Szulborski wydał ponad 40. książek – tomów poetyckich, fraszek, ale i opowiadań. Nie zabrakło też mądrej publicystyki poświęconej Branickim i Slendzińskim. Był także inicjatorem i organizatorem ważnego w życiu literackim Podlasia konkursu literackiego „O Buławę Hetmańską”, a także Konkursu na Aforyzm i Fraszkę – Satyrbia, który od edycji w 2012 roku nosił imię Eugeniusza Szulborskiego. Był osobą niezwykle pracowitą i skromną, ale i utalentowaną. Bardziej dbał o koleżanki i kolegów „po piórze”, niż o siebie – co podkreślali uczestnicy spotkania. Kazimierz Słomiński przypomniał też, że to Eugeniusz Szulborski wraz z poetką Irena Grabowiecką zabiegali u Prezydenta Miasta Białegostoku o ustanowienie Nagrody Literackiej im. Wiesława Kazaneckiego w 1991 roku, funkcjonującej do dziś. W pierwszych latach jej istnienia zasiadał też w kapitule tej prestiżowej na Podlasiu nagrody. Wśród jej laureatów na przestrzeni bez mała ćwierćwiecza byli m.in. Justyna Kulikowska, Nina Manel, Joanna Bociąg, Joanna Łempicka, Andrzej Stasiuk, Krzysztof Czyżewski, Ignacy Karpowicz czy Jan Leończuk – pierwszy laureat nagrody.

Jego wiersze, a przede wszystkim fraszki były wynikiem niezwykle bystrej obserwacji życia społecznego ale i politycznego. Był mocno związany z Kościołem (przez lata wolny czas spędzał na budowie kościoła Sanktuarium Miłosierdzia Bożego na Białostoczku), czasem ślepo i naiwnie ufając interpretacji medialnej – mam oczywiście na myśli media katolickie – otaczającego nas świata. Jest więc w twórczości Szulborskiego wiele odniesień religijnych, modlitewnych. W jego politycznie zabarwionej twórczości znajdziecie wyraźne sympatie prawicowe, narodowe. I nie dziwota – jego ojciec z bratem zostali zastrzeleni w 1948 roku w potyczce z wojskiem zwalczającym podziemie partyzanckie. Ich ciała przewieziono do Białegostoku i do dzisiaj nie znaleziono miejsca, w którym zostali pochowani. Jego mama – Józefa, ciągniona była przez lata przez SB na przesłuchania i kto wie jak długo była pod obserwacją służb – zmarła w 1993 roku. Jedyną manifestacją pamięci o ojcu Mieczysławie i jego bracie Zygmuncie było umieszczenie na nagrobku matki pochowanej w Białymstoku ich fotografii i wymownego epitafium: „Jednym werble innym tylko pamięć”. 

Jego wiersze, im starsze, stają się coraz bardziej interesujące. Nabierają mocy i smaku jak stare wino. I nie starzeją się. Zaskakują aktualnością. We wstępie do pośmiertnie wydanego w 2021 roku przez Galerię Slendzińskich wyboru wierszy Szulborskiego „Rozhukało się sumienie”, Bronisław Maj pisze z jak wielu „różnorodnych poetyckich pierwiastków, przestrzeni duchowych i lirycznych dykcji zbudowany – czy raczej: stopiony w jedność – jest poetycki świat Eugeniusza Szulborskiego. Na wielu strunach zagrany, lecz wspólny jest ich ton: powagi i ironii,  żarliwości i melancholii, i… uśmiechu, dojrzałego, gorzkiego i ciepłego jednocześnie.” Zresztą przeczytajcie kilka wybranych wierszy sami…

Eugeniusz Szulborski

***

Rozhukało się sumienie

rozhukało

na czarno na czerwono

na biało

na wczoraj na dziś na jutro

a kuku

licho nie śpi licho złośliwe

cóż do kaduka

czy sumienie obudziło licho

czy licho obudziło sumienie

oj licho licho

nie ma snu gdzie śniadanie

do przyszłości tylko

pukanie kukanie

(z tomu „Rozdwojenie”, 1996)

Matce w Ostrej Bramie

W Bramie Ostrej

myślami spod Hodyszewa

w Ostrej

w Skaleczonej na Twarzy –

u źródełka z Dzieciątkiem

pośród wlotów

milczącej wszystkimi językami

całe dzieciństwo

całą młodość –

Stojąc u Twych stóp

na wileńskiej ulicy

– Zmiłuj się – wołam –

nad nami

nad każdym z osobna

nad zdrowiem matek

i mojej rodziny

nad powodzeniem

w Litwie spraw zaczętych

i aby było świętym

co jest święte

litewskie i polskie

polskie i litewskie –

Tej co ciągle świeci

jak zorza poranna

Kobiecie Przedziwnej

chwała nieustanna

(z tomu „Jonasz i paszcza wieloryba, 1998)

Własne zdanie

Mówią dziś ludzie

– od kolebki święci –

Że tylko ich prawdzie

Głowy nie ukręcisz.

Odważny

Był bardzo odważny

– Stwierdzić to wypada –

Odważnie dyskutował,

Swe „ja” wypowiadał,

Ale przebrał miarkę;

Szefowi dokuczał.

Wypinał mu tyłek

Przez dziurkę od klucza.

Reakcja zastępcza

Wszyscy tknięci niemożnością

Nadrabiają pobożnością

***

Nie oczekuję na świt

w mojej klatce zamkniętej

Bugiem i Narwią.

Patrzę, jak wynajmowane są

z niej druty

bezpieczeństwa

po to, by jakieś łapsko

mogło schwycić mnie za gardło.

W klatce czuję się

piesko, ale to moja klatka.

I mój śpiew…

(Z tomu „W pękniętym lustrze”, 2006)