Noty ze świata
Radom: Miasto z kodem w DNA
Jak Radom na czterdzieści godzin stał się stolicą technologii i pasji
Gdyby ktoś jeszcze kilka lat temu powiedział mi, że w sercu Radomia – pośród targowych haseł i codziennego zgiełku – rozbłyśnie iskra technologii na miarę wyzwań współczesnego świata, pewnie pokiwałabym głową z pobłażliwym uśmiechem. A jednak. Dziewiątego i dziesiątego października 2026 roku, w hali ENEA Radomskiego Centrum Sportu, podczas Radom EXPO, wydarzyło się coś więcej niż kolejna impreza w kalendarzu. Rozpaliła się iskra, która – mam głęboką nadzieję – pozostanie z nami na długo.
Rozpoczęliśmy pierwszą edycję HackTYwathonu | 2026 RADOM. Na korytarzach unosił się zapach kawy, słychać było stukanie w klawiatury i gorączkowe szepty. Przez czterdzieści godzin – z czego dwadzieścia cztery upłynęły pod znakiem nieprzerwanego, twórczego maratonu – miasto stało się żywym laboratorium. Miejscem, gdzie sztuka spotkała naukę, a młodzieńcza odwaga zmierzyła się z trudnymi wyzwaniami technologii podwójnego zastosowania – cywilnego i wojskowego.
O co tak naprawdę chodziło w tym całym zgiełku? Czy tylko o linijki kodu i efektowne prezentacje? Zdecydowanie nie.
Od początku cel był prosty, choć ambitny: dać przestrzeń. Po pierwsze – młodym ludziom z Radomia i regionu, by bez kompleksów pokazali, na co ich stać. Po drugie – lokalnemu biznesowi, by dostrzegł, że talentów warto szukać nie tylko w odległych dolinach technologicznych świata, lecz także tuż obok, w radomskich szkołach i na uczelniach. I wreszcie – połączyć pokolenia. Zderzyć świeże, bezkompromisowe spojrzenie nastolatków z doświadczeniem wyjadaczy rynku, mentorów i inżynierów.
Jedenaście zespołów stanęło przed konkretnymi zadaniami, z którymi mierzą się dziś eksperci wojskowi i cywilni. Wśród nich szczególne miejsce zajęły dwa wyzwania:
- Wyzwanie nr 2, sformułowane przez resort obrony narodowej: „Zintegrowana Platforma PRO RP” – stworzenie spójnego, odpornego systemu łączącego i koordynującego kluczowe procesy bezpieczeństwa oraz obronności państwa.
- Wyzwanie nr 6, sformułowane przez Georad3D: „Gdzie jest schron?” – praktyczny problem wymagający szybkiego weryfikowania lokalizacji miejsc schronienia i udostępniania obywatelom informacji o nich w sytuacjach kryzysowych.
To nie były teoretyczne ćwiczenia z podręcznika, ale odpowiedź na realne bolączki naszych czasów. Kiedy patrzyłam na tych młodych ludzi, myślałam, jaką dumą napawa widok radomian stojących na podium.



Na najwyższym stopniu stanął zespół „Rozwiązania Inżynierskie”, który zmierzył się z wyzwaniem nr 2 i zaprezentował autorską wersję Zintegrowanej Platformy PRO RP. Ludzie skromni, wręcz pokorni, a jednocześnie z wizją i odwagą, których mógłby im pozazdrościć niejeden utytułowany inżynier. Tuż za nimi – chłopaki z „Bractwa Lazarusa”, z radomskiego „Elektronika”, którzy również podjęli wyzwanie nr 2. Rok temu debiutowali na swoim pierwszym hackathonie, a dziś, po zaledwie dwunastu miesiącach intensywnej pracy nad własnym rozwojem, zgarnęli srebro. Podium zamknął zespół „Szkoły Awans”, który podjął wyzwanie nr 6 i stworzył aplikację „Gdzie jest schron?”. Debiutanci z marszu przekonali do siebie wymagające jury.
O szczegółach technicznych samych aplikacji nie przeczytacie w gazetach. I bardzo dobrze! Każdy z zespołów otrzymał od Fundacji SIMBIOSIS listy intencyjne otwierające drogę do procedur patentowych we współpracy z Urzędem Patentowym RP. To nie były projekty „do szuflady”, lecz podwaliny pod realne wdrożenia.
Oczywiście ten sukces nie wydarzył się w próżni. Był efektem ogromnej pracy zespołowej. Uczestnikom towarzyszyli mentorzy – eksperci, którzy przez całą dobę doradzali, pomagali korygować błędy i dopracowywać pomysły. Był patronat honorowy wicepremiera i ministra obrony narodowej Władysława Kosiniaka-Kamysza oraz strategiczne wsparcie uczelni, wojska, urzędów i biznesu. I wreszcie niewidzialny silnik całej maszyny – kierowany przeze mnie zespół Fundacji SIMBIOSIS i niezastąpiona ekipa do zadań specjalnych, która po prostu dokonała niemożliwego.
Schodząc z parkietu ENEA Radomskiego Centrum Sportu, czułam, że to nie był tylko udany weekend. To był dowód na to, że Radom ma w sobie energię, która potrafi przyciągać i zatrzymywać talenty.
Zaskoczenie, ogromna radość, duma i przede wszystkim – wiara we własne możliwości. Z takimi emocjami zakończyliśmy pierwszą edycję. Ale to dopiero początek. Bo dzisiaj wiemy już z całą pewnością: RADOM MA MOC!
Fotografie: biuro prasowe
