PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Subiektywnie

Lato o smaku lawendy

Marta Gruszecka
Subiektywnie Marta Gruszecka

Zmysły karmione latem

Do końca lata zostało 79 dni – taką informację usłyszałam niedawno przelotnie w jednej ze stacji radiowych. Przywiązana do statystyk, wręcz uzależniona od liczb (mam tu na myśli głównie dzienną liczbę kroków oraz wybieganych tygodniowo kilometrów, ale też na przykład obsesję na punkcie cyfry 7 i tankowania paliwa za kwotę z jak największą ilością siódemek) poczułam zdumiewającą trwogę. – lle?! – krzyknęłam na głos, nie wiedząc do końca, czy to dużo, czy mało, czy wystarczy, by przeżyć wszystko to, co chcę, by zdążyć naładować baterie animuszem na pozbawione go kolejne pory roku. W tamtej chwili postanowiłam, że odtąd żaden dzień lata nie przemknie mi koło nosa. Będę czujna w obserwacjach krajobrazów i długich wieczorów, uważna na zapachy, kolory i dźwięki, otwarta na przygody, których jeszcze nigdy nie miałam.

Z tym nastawieniem wyruszyłam na pole lawendowe w małopolskiej miejscowości Lgota. Na mapie znajdziemy ją między Wadowicami a Marcyporębą, 18 kilometrów od Wieprza, 59 minut (w godzinach poza szczytem) od Żydowskiego Muzeum Galicja w Krakowie. Wiedząc, że na widok tak pięknej lawendy śmiało mogę zemdleć, zabrałam ze sobą parasol z wizerunkiem jeszcze piękniejszego kota. Żeby na wypadek upadku, mieć się czym podeprzeć. Ewentualnie schronić przed deszczem, gdyż na dzień wyprawy prognozy pogody nie zapowiadały bezchmurnego nieba – raczej lipcowe przelotne opady.

Obawy miałam słuszne – gospodarstwo Słoneczna Lawenda w Lgocie zapiera dech. Co ciekawe, nie tylko lawendą. Zanim bowiem przemknie się w stronę lawendowych pól, witają nas pola pomarańczowych nagietków. Każdy z nich pręży się w geście “spójrz na mnie, jestem najpiękniejszy, a na pewno najbardziej pomarańczowy!” albo “zanim zrobisz sesję zdjęciową w lawendzie, przykucnij wśród nas!”. Jako dyplomowana zielarka (w tym miejscu samej sobie przypomnę, że 7 lipca 2014 roku obroniłam pracę magisterską na Wydziale Biologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, a moje badania polegały między innymi na hodowli roślin, do czego zapewne jeszcze wrócę w kolejnych felietonach) oddałam należyty hołd nagietkom i ruszyłam w stronę lawendy. Tam to dopiero było co podziwiać! I kogo słuchać – mam tu na myśli te dzielne, pracowite pszczoły, które w pocie czułek, służących im do wykrywania zapachów, starały się zebrać jak najwięcej przysmaków i zapylić kolejne pola.

Bzyczenie w Lgocie mogłabym porównać do jednej z najlepszych piekarni na świecie, a na pewno w Nowym Targu, gdzie rój os od rana poluje na paluchy z serem, jagodzianki i drożdżówki z rabarbarem. Część klientów na widok owadów jest przerażona, zdecydowana większość tak bardzo pragnie skosztować obłędnych wypieków, że trwogę przed osami ogranicza do upewnienia się, czy aby na pewno jedna z nich nie zawieruszyła się w papierowym opakowaniu. Kosztowałam je i ja – piekarnia Żarneccy na rynku w Nowym Targu ma mocne podium w konkursie na smak lata. Ale o tym w kolejnym felietonie.

Lody lawendowe w Słonecznej Lawendzie, których można spróbować po buszowaniu w polu, też smakują i pachną latem. A kiedy do tej przyjemności dojdzie zapach delikatnego deszczu… Mówiłam już, że uwielbiam lato?

W dniu powstawania niniejszego felietonu do końca lata zostały 72 dni. Drogim Czytelniczkom i szanownym Czytelnikom rekomenduję – bierzcie lato we własne ręce! Jedzcie jagodzianki i lody, które o tej porze roku nie mają żadnych kalorii. Zachwyćcie się polami lawendowymi w pobliżu Waszych domów. Idźcie posiedzieć nad rzekę albo, jak kto woli, jezioro czy inny Zakrzówek. Patrzcie na zegarek po godzinie 21 i mówcie z dumą: “Jeszcze jest jasno!”. Bo, jak śpiewał Bogusław Linda ze Świetlikami, “już nigdy nie będzie takiego lata”.

PS. W “Finlandii” Bogusław Linda śpiewa też: “Nigdy nie będzie takich kolorowych gazet”. Nieśmiało zakładam, że już wtedy, w 2005 roku, wiedział, jak wspaniale wyjdzie nam letni numer “Krakowa i Świata” 2026. Do którego lektury – na przykład leżąc na lawendowym polu – serdecznie zachęcam.