Po krakosku
Festiwal Miłosza wciąż trwa!
Kraków wciąż pełen poezji
W upalnym dniu 30 czerwca, Festiwal Miłosza upajał w Pałacu Potockich poezją czule otuloną muzyką, specjalnie dla tych spotkań przygotowaną przez Ola Walickiego, któremu towarzyszył Krzysztof Hadrych. Pierwsze spotkanie „Wierszogra: Setki słów”, to prezentacja poezji laureatów Nagrody im. Wisławy Szymborskiej z przeszłości. Przy stoliku zasiedli (patrząc na fotografię od prawej) Tomasz Różycki laureat z roku 2023 za tom „Ręka pszczelarza”, Julia Fiedorczuk – laureatka z roku 2018 za tom „Psalmy”, Antonina Tosiek – laureatka z roku 2025 za tom „Żertwy”, Jakub Kornhauser – laureat z roku 2026 za tom „Drożdże” i Magdalena Bielska – laureatka z roku 2024 za tom „Poradnik dla niedawno zmarłych”. Wiersze wprawdzie różnych autorów, z jakże odmiennych tomów, ale ułożone w jakby jedną opowieść, wybrzmiały niezwykle rytmicznie. Muzyka, nowoczesna, wykonana na elektrycznych gitarach podłączonych do innych elektronicznych urządzeń przetwarzających naturalne dźwięki, ale nie posiadająca przecież skonkretyzowanej melodii, pozwoliła poetom na wydobycie najważniejszych akcentów prezentowanych utworów. Myślę, że oni też byli zaskoczeni, oczywiście pozytywnie, tym poetyckim spotkaniem z muzyką Ola Walickiego. Ale też, pochodzący z Gdańska, Olo Walicki nie jest przypadkowym kontrabasistą jazzowym. W jego muzycznym życiorysie pojawia się choćby uczestnictwo w kwartecie Zbigniewa Namysłowskiego czy współpraca z Leszkiem Możdżerem. Poza tym jest twórcą muzyki do spektaklu Ingmara Vilquista „Sprawa Miasta Ellmit” zrealizowanego przez gdański Teatr Wybrzeże. Stworzył też muzykę do filmu „Szamka” w reżyserii Dariusza Siastacza. Natomiast towarzyszący mu Krzysztof Hadrych jest jazzowym gitarzystą i kompozytorem, absolwentem gdańskiej Akademii Muzycznej im. Stanisława Moniuszki.




Ich muzyczny kunszt, w zestawieniu z poezją Ferreiry Gullara, w interpretacji słowno-wokalnej Macieja Świniarskiego, rozgrzał do czerwoności i zachwycił widownię Festiwalu Miłosza, która na koniec nagrodziła wykonawców niekończącymi się oklaskami na stojąco! Naprawdę zasłużenie! Zaprezentowany został poemat zatytułowany „Brudny wiersz” Ferreiry Gullara, który w przekładzie Michała Lipszyca wydany został przez Wydawnictwo Ossolineum. Nieżyjący już brazylijski poeta, dramaturg, eseista i krytyk sztuki Ferreira Gullar (1930-2016) uważany jest za jednego z najważniejszych twórców języka portugalskiego. Kiedy w Brazylii zapanowała dyktatura musiał emigrować. O „Brudnym wierszu” mówił Łukasz Kraj, który też pisał na łamach „Czasu literatury” o twórczości Gullara, stwierdzając, że poeta „gorączkowo przywołuje żar fizycznej miłości, ruchy i doznania kochającego ciała, testuje przedświadomą niemal orientację w miejskiej przestrzeni – czy pamięta się jeszcze zakręty i bryły stolicy Maranhão? Czy wciąż żywe jest poczucie społecznej niesprawiedliwości, które przecież również rodzi się najpierw w ciele: w widoku chwiejących się chałup biedoty, w przykrym zapachu błota, pyłu i szlamu (to kolejna postać brudu) robotniczej dzielnicy?” „Brudny wiersz” zaprezentował w niezwykle sugestywny sposób Maciej Świniarski – trójmiejski wokalista, gitarzysta i kompozytor. Wiem, że powinienem sięgnąć po „Brudny wiersz”, ale czy będę umiał przyjąć tę ekspresyjną i niełatwą poezję bez muzyki Ola Walickiego? Czy zabrzmi w lekturze jak w interpretacji Świniarskiego? Z tego co się dowiedziałem, najbliższy spektakl – koncert poetycki „Brudnego wiersza” Gullara wykonany zostanie z końcem sierpnia na Festiwalu Literackim w Gdyni. Czy powinienem tam pojechać, by znowu nasłuchać się poezji i muzyki i napatrzeć jak robi to Maciej Świniarski pod kierunkiem Olo Walickiego w towarzystwie Krzysztofa Hadrycha? Chyba nie mam wyboru…
CZYTAJ WIĘCEJ O FESTIWALU: