Po krakosku
Festiwal Miłosza. Przeciwko nim?
Trwa Festiwal Miłosza!
Od 27 czerwca trwa w Krakowie 15. Festiwal Miłosza. Hasło przewodnie „Przeciwko nim” pochodzi z debiutanckiego tomu Czesława Miłosza „Poemat o czasie zastygłym” wydanego w Wilnie w 1933 roku. Katastroficzny tom poezji powstawał w dobie nadchodzącego kryzysu kultury europejskiej i rzucającym na Europę coraz większy cień totalitaryzmem. Ta przerażająca wizja Poety spełniała się przez następne lata, by osiągnąć apogeum w czasie II wojny światowej. Ale kto słucha poetów?! Czytam napisany ponad 90. lat temu wiersz „Opowieść” z tego tomu. Przerażający, porażający, aktualny… Można odnieść wrażenie, jakbyśmy dreptali w miejscu…
Na szczęście spotkania poetyckie, choć czytane wiersze nie zawsze nastrajają pozytywnie, tchną niesamowitą energią. Wokół sami młodzi ludzie pióra (czytaj komputera), wędrujący po świecie, borykający się ze swymi własnymi uświadomionymi problemami – traumy, ADHD i czego tam jeszcze nie wymyślili specjaliści od duszy. Poeci chcący dzielić się swymi doświadczeniami, a nawet wizjami w wierszach. To wszystko działo się przy wypełnionych przez czytelników salach, w pierwszych dniach Festiwalu! Jakież to optymistyczne!
Pierwsze festiwalowe spotkanie, w którym uczestniczę, to premiera najnowszego numeru kwartalnika „Czas Literatury”, wydawanego przez Krakowskie Biuro Festiwalowe”, który ukazał się pod hasłem „Mogłoby się zdarzyć…”. Dzisiaj to pismo można uznać za jeden z najważniejszych literackich periodyków, którym szczyci się Kraków. Pismo posiada czytelników w całej Polsce i pięknieje nie tylko literacko ale i graficznie z numeru na numer! Przy stoliku zasiedli autorzy – poeci i tłumacze – związani z pismem Marta Eloy-Cichocka, Joanna Mueller i Wojciech Charchalis oraz redaktor naczelna pisma Iwona Boruszkowska, oraz redaktorki Olga Sabała i Zofia Ulańska. Kolejne spotkanie to promocja opasłego Magazynu Literackiego „Radar”, którego wydawcą jest Instytut Kultury Willa Decjusza. Patrząc na fotografie, zwróćcie uwagę, że elementem zdobiącym przestrzeń są m.in. paprotki. Pamiętacie, jak je kiedyś obśmiewano? A to takie piękne i różnorodne rośliny! Nie ukrywam, że wychodziłem z Pałacu Potockich dociążony pozyskanymi pismami, ale też uskrzydlony, że jednak Kraków jest Miastem Literatury!





W Bunkrze Sztuki odbywało się spotkanie z Jarosławem Mikołajewskim wokół książki „Popołudnie fauna”, która ukazała się nakładem Wydawnictwa Austeria. Autor jest postacią niezwykłą, bo wspaniały poeta, dostrzegający piękno, ale i zagrożenie, nie wahający się piętnować zła w jego najmniejszym – niedostrzegalnym, albo dostrzegalnym tylko przez poetę – formacie. Czuły reporter, tworzący reportaż poetycki, liryczny, potrafiący dotrzeć do swego bohatera, zdobyć jego zaufanie i usłyszeć niesłychaną opowieść. W końcu jest doskonałym tłumaczem, który otwiera czytelnikom drogę do poezji, literatury włoskiej. „Popołudnie fauna” to fascynująca poetycka opowieść o niezwykłej miłości, czułości i tęsknocie bohatera książki do piękna, jakim jest kwiat rzadkiej lilii wydmowej. Fragmenty książki czytał Juliusz Chrząstowski.
28 czerwca odbyło się w Pałacu Potockich spotkanie z czwórką nominowanych poetów do Nagrody Gdynia – Darkiem Foksem (za tom „Z tobą to nawet na festyn pójdę”), Jakubem Głuszakiem (za tom „Z głębi czasu”), Marcinem Mokrym za tom („Solarysze”), Laurą Osińską (za tom „Jaw”) i Krzysztofem Pietralą (za tom „Ao Manao”). Rozmowę z poetami o ich twórczości i nominowanych książkach poprowadziła Marta Baron-Milian. To prawdziwa uczta, móc w jednym miejscu spotkać uznanych poetów i wysłuchać ich wierszy. Podobne odczucia towarzyszyły też podczas spotkania z poetami nominowanymi do Nagrody im. Wisławy Szymborskiej – Zofią Bałdygą, Jerzym Jarniewiczem, Marią Kwiecień, Marleną Niemiec i Agatą Puwalską. Spotkanie prowadziła Olga Sabała.
A na zwieńczenie obfitego dnia obejrzałem performans Anny Adamowicz „Wierszogrę: Stłuc. Kręgosłup Tytanii Skrzydło” (reżyseria – Antonina Tosiek, muzyka – Alina Dzięcioł). Ten poetycki performas wykonany przez autorkę to bardzo ciekawe połączenie poezji i teatru. Podziwiam odwagę i kunszt aktorski poetki. I temat zaczerpnięty ze szpitala ortopedycznego, w którym „masakruje” się pacjentkę – dla jej dobra, by postawić ją „na nogi”, wciska się ją w gorsety, kształtując tak, by Tytania była zadowolona?…
Z takimi myślani o Tytanii wędrowałem przez gorący, upojony muzycznie, tańczący pod okiem policji Kraków. „Przeciwko nim…”?
CZYTAJ DALEJ TEGO AUTORA: