Spotkanie
Filip Suchoń: Waga zabytku
Anna Petelenz: Porozmawiajmy o Krakowie. Po co miastu zabytki? Filip Suchoń: Może po to, by zatrzymać w kadrze jakiś fragment uciekającego czasu? Żebyśmy wiedzieli, gdzie jesteśmy, w której części Europy. Nie jak w pokoju hotelowym, który wygląda tak samo w Paryżu, Brukseli i Dubaju. Zabytek współtworzy tożsamość. Czyli tożsamość można zapisać w rejestrach? Są potrzebne, […]
Anna Petelenz: Porozmawiajmy o Krakowie. Po co miastu zabytki?
Filip Suchoń: Może po to, by zatrzymać w kadrze jakiś fragment uciekającego czasu? Żebyśmy wiedzieli, gdzie jesteśmy, w której części Europy. Nie jak w pokoju hotelowym, który wygląda tak samo w Paryżu, Brukseli i Dubaju. Zabytek współtworzy tożsamość.
Czyli tożsamość można zapisać w rejestrach?
Są potrzebne, choć nieco smutno świadczą o nas. Gdy nie wpiszemy budynku do rejestru, czyli nie ma nad nami symbolicznego policjanta, to co – można zniszczyć? Przypomina mi się mała kamieniczka z apteką w parterze przy ul. Kościuszki. Trafiła do rejestru zabytków, choć nie była zbyt interesująca architektonicznie. Był to jednak ostatni przykład i świadek dawnej zabudowy Półwsia Zwierzynieckiego.
Kraków, jak większość Europy, w dużym stopniu żyje z zabytków.
Tak, Kraków stoi zabytkami. Ale wiemy też, że wiadukt nad ulicą Grzegórzecką z 1863 roku, który oparł się nawet niemieckim saperom przed wysadzeniem, został decyzją ministerialną wykreślony z rejestru zabytków i… zburzony. Podczas planowania budowy nowej filharmonii przy Cichym Kąciku okazało się, że jest tam historyczny fort. Pierwsze pytanie więc brzmiało: czy można go zburzyć? To zawsze musi być kompromis między potrzebami współczesności a zatrzymaniem historii, ale widać, że zabytki stoją na drodze inwestycjom.
Byłeś niedawno w Wiedniu. To miasto zarówno z wielką tkanką historyczną, jak i rozbudowanymi nowymi strukturami urbanistycznymi.
Budują dużo, zmieniają całe obszary miasta, jak na przykład rejon Hauptbahnhof. Potrafią wyburzyć kwartał kamienic historycznych, ale i – na przykład – zostawić front, a wypruć środek. Różnie. W Wiedniu czuć, że są pieniądze – od zawsze. U nich, nawet jak coś trąci myszką, to wiadomo, że kiedyś było krzykiem mody. Taka zasobność, czasem uderzająca w stronę kiczu, budowania wrażenia, pozycji – nawet metodami, które dziś uznajemy już za przestarzałe. Kiedyś patrzyliśmy na to z zazdrością, ale wyzbyliśmy się już takiego myślenia. I dobrze.
Wspomniałeś o forcie w Cichym Kąciku. Twierdza Kraków to wizytówka miasta, ale czy tak zadbana i popularna, jak powinna?
W 2023 Twierdza dostała tytuł „Produktu turystycznego” Krakowa, więc została dostrzeżona jako zbiór obiektów o wartości i ekonomicznej, i kulturowej. Z pewnością jest to „produkt” adresowany bardziej do turysty szukającego kontaktu z kulturą niż masowego, rozrywkowego. W wielu fortach dobrze się już dzieje. Jest Fort Sidzina z szeroką ofertą kulturalną i dla osób z niepełnosprawnościami, Wróblowice – z muzeum, ale też aktywizujące lokalną społeczność, Jugowice-Łapianka z Muzeum Ruchu Harcerskiego. W niedawno wyremontowanym Forcie Borek powstało Centrum Kultury Podgórza. Forty to niezwykłe dziedzictwo! W Skotnikach fort był jedyną nowoczesną formą zabudowy aż do lat 50. ubiegłego wieku. Otaczały go chaty.
Czyli są też zmiany na lepsze. Ale co z innym ważnym kawałkiem naszego miasta – z Wesołą?
Zaczęło się dobrze. Był entuzjazm, jakieś decyzje, spółki celowe. Tylko że rewitalizacja to nie tylko zadbanie o zieleń, dojazd i oświetlenie. Potrzeba działań aktywizujących ekonomicznie, odpowiadających na problemy społeczne, które na danym obszarze występują lub można je przewidzieć.
To jak tworzyć dobre miasto?
Dobre miasto zaczyna się na etapie planowania przestrzennego, ale w szeroko zakrojonych dyskusjach zazwyczaj brakuje architektów. Urbanistów nie ma w ogóle. Architekt to zawód zaufania publicznego, ale zmarginalizowany – także symbolicznie. Na żółtych tablicach eksponowanych przy placach budowy nie trzeba już podawać nazwiska autora projektu.
Jaki chciałbyś widzieć Kraków za 20 lat?
Przypomina mi się rok 1997 i wielka powódź. Stałem ze znajomymi na Moście Dębnickim, wszyscy patrzyliśmy na poziom Wisły. Szła jakaś mocno nietrzeźwa para. On zapytał: „Co to będzie, jak Kraków zaleje?”, a ona mu na to, by nie mówił niemądrze (użyła innego sformułowania), bo Kraków zawsze był i zawsze będzie. I tego się trzymam. A jaki? Myślę, że przestanie się już rozlewać. Doczekamy znów poprawy komunikacji miejskiej – może nawet z metrem łączącym również południowe dzielnice. Z mniejszym smogiem, bo uda się jakoś dogadać z sąsiedzkimi gminami. I nadal będzie miastem nauki i kultury. Piękny będzie.
Ilustracja: Januszk57, Widok fortu pancernego „Węgrzce” od stron zapola, stan z 2014 roku, wikipedia
Tekst ukazał się w numerze 5/2024, a najnowsze numery naszego magazynu kupisz tutaj: