Rekomendacje
Życie jest serialem: Twin Peaks czy Borusławice?
Przepraszam mieszkańców Borusławic, że akurat na tę nazwę postawiłem w tytule.
Nie żeby zestawienie z nazwami miejscowości z tytułów serialowych megahitów było czymś obraźliwym. Po prostu żadne wymienione w dalszej części tekstu wydarzenie nie miało miejsca w Borusławicach. Choć… kto wie, gdyby pojawił się tam agent specjalny Dale Cooper z Miasteczka Twin Peaks, być może wiele spraw wydostałoby się z prowincjonalnego cienia?
To żart w stylu mistrza Lyncha – „nie do końca i nie całkiem nie na poważnie”.
Dwóch dwunastolatków znajduje w lesie dwa ludzkie palce. Maleńka miejscowość (nazwy nie wymieniam, zdarzenia są prawdziwe) gdzieś w Polsce. Miejscowy policjant (niczym policjantka w Fargo) rozpoczyna pracę niespiesznie. Szczególnie że w ostatnich dniach zauważył, iż aż dwóch sześćdziesięciolatków ma świeże ubytki palców w prawych rękach. Dwa wypadki. Jeden urąbał siekierą, choć nikt (włącznie z żoną) nigdy nie widział go z siekierą. Drugi uciął sobie kruszarką do kości, choć w całej miejscowości nie ma ani jednego egzemplarza takiego sprzętu.
Do palców znalezionych w lesie przyznają się obaj. Więc śledztwo zamknięte. Policjant może iść na drzemkę.
To nic, że wszyscy wiedzą, iż to sprawka brutalnego dostawcy dopalaczy i narkotyków, któremu tamci byli winni kasę, bo sami spożyli narkotyki, które mieli rozprowadzać. „Narkotyków u nas nie ma wcale” – mówi lokalnej gazetce miejscowy szeryf (przepraszam – posterunkowy!). I to nic, że wśród młodzieży tych, którzy są „czyści”, da się policzyć na palcach obu rąk, że branie rozszerzyło się także na 20-, 30- i 40-latków, a handlem zajmują się emeryci. To nic. „To tylko plotki” – kończy stróż prawa, udzielając wywiadu po tym, jak został zgłoszony do nagrody.
„Co się z tym światem dzieje?” – odpowiadają zszokowani ludzie, słysząc tę historyjkę. Ale czy na pewno TERAZ „coś się dzieje”? Właśnie rzec można, że to jakiegoś rodzaju constans. Nihil novi sub sole. Business as usual. Na co można było trafić we wsiach zagubionych wśród borów w latach czterdziestych XX wieku, przekonał się mały bohater Malowanego ptaka, książki Jerzego Kosińskiego, fantastycznie sfilmowanej w 2019 roku przez Václava Marhoula (szkoda, że polska produkcja nigdy się nie udała). A i sama Laura Palmer, wokół śmierci której osnuta jest cała opowieść Miasteczka Twin Peaks, miała swój pierwowzór w roku 1908. Więc to naprawdę żadna nowość dla prowincji.
Dlatego zanim postanowisz „rzucić wszystko i czmychnąć w Bieszczady”, pomyśl dwa razy. Czy jesteś gotowy na miejsce, z którego, jeśli się nie spodobasz, będziesz musiał się wyprowadzić? Gdzie wszyscy wszystko wiedzą, ale jeśli naprawdę czegoś chcesz się dowiedzieć, to nikt ci nic nie powie? W którym najmniej pomocni są ci, którzy do pomocy są powołani. A już ci, którzy biorą za to pieniądze, najszybciej wręcz ci zaszkodzą?
Czy jesteś gotowy na miejsce, w którym z krypt wyłażą potwory? I – mimo swej potworności – cieszą się wsparciem parafian i przełożonych: nie tylko robią to, co robią, ale i mają wpływ na myślenie oraz postępowanie całej miejscowości.
A gdy przyjdziesz do jakiejś zagrody, ot tak, aby o coś zapytać czy pogadać, spotka cię pustka. Wyjdzie do ciebie kilkuletnie dziecko i zapyta: „A ty to kto?”. I lepiej wiedz z góry, co odpowiedzieć.
Jeśli odpowiesz dobrze, z różnych miejsc zabudowań wyjdą uśmiechnięci domownicy, może i samogonu przyniosą. Jeśli jednak, co nie daj Bóg, odpowiesz źle (a różnicę między dobrem i złem znają tylko oni sami i oni sami o niej stanowią), to z różnych miejsc zabudowań ci sami domownicy zaczną wyskakiwać. Szybko się przekonasz, czy pieniądze wydawane co tydzień na crossfit, w czasach, gdy byłeś jeszcze mieszczuchem, okażą się wartościową inwestycją również w terenie górzystym i bagnistym.
Ilustracja: Wodospad Snoqualmie, fot. Cefka, domena publiczna, wikipedia
Tekst ukazał się w numerze 3-4/2025, a najnowsze numery naszego magazynu kupisz TUTAJ: