Po krakosku
Życie Clowna
Po spotkaniu autorskim.
Z Panią Hanną Wietrzny nieczęsto można się spotkać. Ma problemy z chodzeniem, rzadko opuszcza mieszkanie, a poza tym mieszka poza Krakowem. Pochodzi z Katowic, ale wywodzi się z rodziny Kresowej. Jej rodzice pochodzili z okolic Świrza i Przemyślan, z dawnego województwa tarnopolskiego. Ich losy Hanna Wietrzmy opisała w czasopiśmie kresowym „Spotkania Świrzan”, wydawanego w Lubinie przez niedawno zmarłego Józefa Wyspiańskiego. Dlatego też spotkania – 26 maja 2026 roku – w Sali Baltazara Fontany w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką Biblioteki Kraków, zorganizowanego przez Oddział Krakowski Związku Literatów Polskich nie można było pominąć. Pani Hanna jest absolwentką Państwowej Wyższej Szkoły Teatralnej w Krakowie (dzisiejsza Akademia Sztuk Teatralnych im. Stanisława Wyspiańskiego), którą ukończyła w 1962 roku. Pracowała na scenach Teatrów – im. Ludwika Solskiego w Tarnowie, im. Stanisława Wyspiańskiego w Katowicach oraz scen krakowskich – Teatru Starego im. Heleny Modrzejewskiej i Teatru Ludowego oraz Teatru Akne. Grała też spektaklach Teatru TVP oraz filmach. Jest też poetką i dramatopisarką. Wydała kilkanaście książek, a jej wiersze publikowane były w wielu ważnych pismach kulturalnych, m.in. „Współczesności”, „Dekadzie Literackiej” czy „Literacie Krakowskim”.
CZY MASZ JUŻ NOWY NUMER? KUP TERAZ:
Spotkanie w Klubie Dziennikarzy Pod Gruszką Biblioteki Kraków poświęcone książce „Odchodzenie Clowna” prowadziła prof. Anna Pituch-Noworolska – prezes Oddziału Krakowskiego ZLP. Książka „Odchodzenie Clowna” składa się z trzech części. Pierwsza zawiera drugą część serialu „Ojciec i córka” oraz drugą część monodramu „Ostatnie chwile Clowna”. Część druga książki to „Wspomnienia” poświęcone najbliższym, a trzecia zawiera „Opowiadania” – autorka umieściła dziewięć swych opowiadań. Prowadząca spotkanie mówiła o niezwykłej czułości autorki, z jaką pisze swe wiersze i opowieści. Czytając fragmenty utworów, w których wspomina swych rodziców, nie potrafiła ukryć emocji. Ze wzburzeniem natomiast opowiadała o prokuratorze dr Romanie Martinim, o którym mówiła z czułością „wujciu”. Siostra prokuratora Martiniego pracowała w Katowicach w tej samej szkole, co siostra mamy Hanny Wietrzny. Prokurator Martini, po powrocie z niemieckiego oflagu, rozpoczął pracę w Krakowie jako wiceprokurator. Zlecono mu zajęcie się sprawami Krakowian oskarżanych o współpracę w czasie okupacji z Niemcami oraz sprawę zbrodni w Katyniu. W marcu 1946 roku został zasztyletowany w swoim krakowskim mieszkaniu. Zbrodnię zakwalifikowano jako kryminalną i tej wersji trzyma się także Instytut Pamięci Narodowej, co niezwykle oburza panią Hannę, która jest pewna, że ta zbrodnia ma charakter polityczny. Spotkanie było bardzo ciekawe. Wiem, że Hanna Wietrzny cały czas pisze wiersze i mam nadzieję, że niebawem doczekamy się nowej książki, która będzie pretekstem do kolejnego spotkania z poetką. Clown bowiem wciąż spogląda na otaczającą go rzeczywistość czasem z niedowierzaniem, częściej z bezbronną wściekłością, ale niekiedy też z podziwem i smutkiem, że sam nie może włączyć się aktywnie w życie społeczne i kulturalne.


Ilustracja: Fotografie wykonane przez Marię Leżeńską udostępnione zostały przez Klub Dziennikarzy Pod Gruszką Biblioteki Kraków