Słowo
Wspomnienie. Michał Rożek
W rocznicę urodzin profesora Michała Rożka.
Już minęło ponad dziesięć lat od śmierci prof. Michała Rożka, historyka sztuki, pisarza, który całe swe życie poświęcił Krakowowi. Przypomniał o nim Paweł Piotrowski, gdy siedzieliśmy w jego domu przy kawie. Paweł – właściciel Wydawnictwa Petrus i wydawca ostatnich książek Profesora – gościł go u siebie rekonwalescencyjnie po długim pobycie w szpitalu w 2015 roku. Profesor nie chciał wtedy być sam w swoim mieszkaniu. Potrzebował opieki i towarzystwa. Kilka miesięcy później, gdy wydawało się, że czuje się dobrze, odszedł w samotności 10 czerwca 2015 roku. Minęło jedenaście lat…
Profesor Michał Rożek urodził się w Krakowie 19 sierpnia 1946 roku. Ukończył 2. Liceum Ogólnokształcące im. Jana III Sobieskiego, a później historię sztuki na Uniwersytecie Jagiellońskim. Kolejne stopnie naukowe zdobywał na Wyższej Szkole Pedagogicznej im. Komisji Edukacji Narodowej, z którą był związany do 1991 roku. Profesor przez lata współpracował z Polskim Słownikiem Biograficznym, Papieską Akademią Teologiczną, Instytutem Historii i Instytutem Sztuki PAN. Od 2009 roku był członkiem Społecznego Komitetu Odnowy Zabytków Krakowa. Przez czterdzieści lat uczestniczył w organizowanych przez PTTK szkoleniach przewodników krakowskich. Ale przede wszystkim pisał teksty naukowe i te – najważniejsze dla społeczności Krakowa – popularyzatorskie. Czytano go z zapartym tchem na łamach „Dziennika Polskiego”, czekano na jego książki. Ileż to szumu narobiła napisana wspólnie z ks. Janem Kracikiem książka „Hultaje, złoczyńcy i wszetecznice w dawnym Krakowie”! Jak niosła wieść gminna, ksiądz Kracik miał zostać upomniany przez samego kardynała Franciszka Macharskiego, a nawet miano zakazać mu pisania takich bluźnierstw. Choć z drugiej strony wszyscy wiedzieli, że ksiądz kardynał chętnie sięgał po książki ks. Kracika i prof. Rożka.
Najbardziej ucierpiał jednak prof. Michał Rożek. Książka stała się bowiem podłożem konfliktu z prof. Janiną Bieniarzówną, która zarzucić mu miała brak rzetelności naukowej. Ta burza w przysłowiowej szklance wody w krakowskim środowisku naukowym spowodowała zablokowanie na długi czas awansu naukowego prof. Rożkowi. Tylko wydawcy zacierali ręce, bo książka rozchodziła się jak ciepłe bułeczki! Inną głośną książką stała się wydana w 1976 roku „Krakowska katedra na Wawelu”, do której wstęp napisał ówczesny metropolita krakowski ks. Kardynał Karol Wojtyła. W 1977 roku ukazała się wielokrotnie wznawiana książka „Grobów królewskich w Krakowie”. Jednak najbardziej popularną jego książką jest „Przewodnik po zabytkach i kulturze Krakowa”. Warto wspomnieć, że Profesor uhonorowany został Nagrodą Miasta Krakowa w 1990 roku, a za książkę „Wawel i Skałka. Panteony polskie” w 1995 roku otrzymał Nagrodę Krakowskiej Książki Miesiąca Września.
Profesora miałem zaszczyt poznać w Archiwum Państwowym na Wawelu, kiedy w stanie wojennym trafiłem tam na krótko do pracy. Przychodził niemal każdego dnia i na swoim ulubionym miejscu ślęczał nad archiwaliami. Cieszył się wielką estymą wśród pracowników archiwum. W ciszy, bo w czytelni nie wolno było prowadzić rozmów – co najwyżej krótkie pytania, odpowiedzi, wyjaśnienia wypowiadane półgłosem. Podziwiałem jego cierpliwość dla rozszyfrowywania dokumentów. Widziałem nad czym pracuje, bo dostarczałem mu zamówione teczki z magazynu. To był – mimo otaczającej nas rzeczywistości – interesujący czas!
Profesor był samotnikiem i trochę dziwakiem. Mimo sukcesów pisarskich i popularności, był rozgoryczony sytuacją, w jakiej niezasłużenie się znalazł, tym bardziej, że tak negatywnie oceniła go jego promotorka. Mieszkał z matką do jej śmierci. Wiecznie zajęty i zabiegany, chyba nie zauważał mijającego czasu. Często spotykałem go otoczonego wianuszkiem studentek, które musiały być Profesorem zafascynowane. Był w końcu przystojnym i interesującym mężczyzną, szarmanckim i doskonałym, błyskotliwym rozmówcą. Dwa dni po jego śmierci ukazało się kolejne wznowienie książki „Groby królewskie na Wawelu”. Profesor tej książki już nie zobaczył… Brakuje takich osób jak Profesor Michał Rożek. Przychodzi mi też na myśl postać – też już zapomnianego – Jerzego Madeyskiego, który jakże wiele zrobił dla popularyzacji sztuki w Krakowie. A powiadają, że nie ma ludzi niezastąpionych… Rzeczywiście, bywają ludzie niezastąpieni…
Ilustracja główna: fot. Piotr Drabik

