PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Noty ze świata

Ważne ulice. Piotrkowska

Nadia Reguła
Noty ze świata Nadia Reguła

Czy wciąż jest dumą Łodzi?

Kiedyś ulica pełna państwowych sklepów, takich jak “Społem”, butików słynnych firm włókienniczych i małych prywatnych zakładów. Od lat zwana wizytówką miasta, dziś staje się obrazem globalnych zmian urbanistycznych. Czy legendarny deptak traci swój dawny charakter?

Czym są słynne ulice handlowe?

Przeważnie w każdym wielkim mieście na świecie znajduje się ulica, która jest jego sercem. To Floriańska w Krakowie, Marszałkowska w Warszawie czy La Rambla w Barcelonie. Tak samo Łódź ma swoją Piotrkowską.

To właśnie od centralnej osi tej ulicy, wytyczonej w latach 20. XIX wieku, prostopadle odchodzą różne aleje, a ich numery zaczynają się od Piotrkowskiej. Biegnie ona od Placu Wolności do Placu Niepodległości i liczy około 4,2 kilometra. Tego rodzaju przestrzenie mają swoją genezę w wiekach średnich, gdy w rozwijających się ośrodkach miejskich powstawały nie tylko place, ale też ulice handlowo-rzemieślnicze. W XIX wieku wzrosło zapotrzebowanie na wymianę towarów i tworzenie arterii, a w kolejnym stuleciu zaczęło powstawać tam coraz więcej kawiarni, restauracji i barów. W latach 70. XX w. takie deptaki stały się również miejscem  wszystkich najważniejszych wydarzeń – pochodów, defilad oraz innych imprez.

“Kiedyś na Piotrkowską przychodziły takie tłumy, że trudno było się przecisnąć. Artyści, politycy i okupanci przyjeżdżali do Grand Hotelu lub na zakupy w największych sklepach odzieżowych” – wspomina pan Włodzimierz, pracownik lokalu funkcjonującego od 1945 roku, który wychował się na tej ulicy. Zauważa jednak, że współcześnie deptak zmienił charakter na rozrywkowy i gastronomiczny, co nie jest dobre dla małych zakładów. – “Obok otworzyli taki nowy punkt optyczny i nie utrzymali się. Do handlu ta ulica już się nie nadaje”.

Choć to właśnie na mapie tej ulicy powstało całe miasto, dziś słynne trakty handlowe coraz częściej muszą mierzyć się z widmem rychłego upadku.

Kryzys ulic handlowych i globalne zmiany

Jak tłumaczy dr Alina Barczyk (Uniwersytet Łódzki) zajmująca się historią architektury i sztuki, regres słynnych ulic wynika ze zmiany stylu życia, możliwości zakupów online oraz powstania galerii handlowych:

“W XXI wieku więcej z nas przynajmniej raz na dwa tygodnie odwiedza restauracje bądź kawiarnie i często wybiera tego typu lokale na miejsce spotkań ze znajomymi. Chętnie korzystamy także z możliwości zamawiania produktów przez internet, co pozwala nie tylko na oszczędność czasu, ale także pieniędzy. Inną kwestią jest popularność galerii handlowych, które gwarantują dostęp do różnych usług w jednym miejscu i wygodniejszego przemieszczania się między sklepami pod dachem. A przez większość roku nasz klimat nie jest sprzyjający”.

Ekspertka zauważa również, że są to zjawiska globalne. Oznacza to, że problem dotyczy nie tylko Łodzi, ale także Polski oraz całego świata. Zanik małego handlu na słynnych ulicach nie jest jednak jednoznaczny z ich upadkiem:

“Nie do końca zgodzę się z sugestią, że wzrost znaczenia gastronomii oznacza kryzys. Tego rodzaju lokale, coraz liczniej pojawiające się przy ul. Piotrkowskiej i w jej pobliżu, sprawiają, że ulica wieczorami i w weekendy staje się tłoczna. To szczególnie widoczne w sezonie letnim, gdy zapełniają się ogródki restauracji i kawiarni”. 

Prywatne zakłady znikają, ale w ich miejscu powstaje reprezentacyjna ulica, będąca wizytówką miasta.

Współczesne blaski i cienie

Na Piotrkowskiej, obok barów i restauracji jest też miejsce dla sztuki. Właśnie na tej ulicy mieści się jedna z galerii łódzkiej Akademii Sztuk Pięknych, a także filia Muzeum Książki Artystycznej. Również w tym miejscu co roku prezentowane są projekcje multimedialne w ramach imprezy Light Move Festival. Poza tym napotykamy tam liczne galerie, gdzie można nie tylko obejrzeć, ale również zakupić dzieła sztuki. Nawet zwyczajnie idąc deptakiem mijamy sztukę uliczną (ang. street art)  anektującą mury budynków. 

To wszystko możemy jednak znaleźć obok bram, z których dobiegają nas głosy bezdomnych i pijanych oraz charakterystyczny zapach amoniaku. Spacerując Piotrkowską prawdopodobnie natkniemy się na kogoś, kto będzie nas prosił o jedzenie lub drzemał w zakątku. Nie ma tam już sklepów spożywczych – pokroju dawnego państwowego Społem – poza franczyzą Żabki. W zamian jest natomiast dużo lokali “za złotówkę” i lumpeksów. To nie wygląda zbyt reprezentacyjnie. 

“Każde większe miasto zmaga się z problemami społecznymi, więc Łódź nie jest pod tym kątem unikatowa” – dr Barczyk staje w obronie miasta. – “Wystarczy spojrzeć na monumentalne światowe metropolie. Całkowite rozwiązanie problemów ubóstwa i bezdomności niestety pozostaje utopią. Ale bezapelacyjnie potrzebne są działania władz miasta w tym kierunku”.

W ciągu ostatnich kilku dekad faktycznie mocno zmieniła się przestrzeń urbanistyczna Łodzi. Mamy zrewitalizowany nie tylko Grand Hotel wraz z szeregiem oryginalnych kamienic z XIX wieku przy ul. Piotrkowskiej i sąsiadujących z nią przecznicach, ale odnowiono też całe kompleksy pofabryczne, które zaadaptowano na mieszkania, biura, instytucje kulturalne oraz lokale gastronomiczne. Masowa renowacja zabytków może być jednak tylko powierzchownym zabiegiem, mającym na celu przykrycie negatywnego stereotypu Łodzi jako miasta zaniedbanego i borykającego się z problemami społecznymi.

“Rewitalizacja architektury jest kluczowym krokiem na drodze do rozwoju Łodzi” – oświadcza specjalistka. To właśnie odnowione, atrakcyjne przestrzenie przyciągają biznes i inwestorów, którzy tworzą nowe miejsca pracy. “Równie ważne jest tworzenie przestrzeni przyjaznej dla mieszkańców, turystów i studentów. Musimy pamiętać, że miasto jest stale rozwijającym się ośrodkiem akademickim”.

Choć odnowione fasady kamienic nie likwidują problemów społecznych, to być może pomogą miastu zrzucić łatkę ciążącą na nim od lat – w głowach turystów i lokalnej społeczności.

Czy miejscowi uciekają z centrum?

Grupa elegancko ubranej młodzieży stojąca pod Grand Hotelem mówi, że Piotrkowska głównie kojarzy im się nie z rozrywką, a z pracą w restauracjach. Pytam, jaki jest najlepszy lokal na Piotrkowskiej. Młoda dziewczyna rozgląda się i wymienia nazwę najbliższego w zasięgu wzroku. Czy mieszkańcy naprawdę nie spędzają tu wolnego czasu? Lokalsi stronią od turystycznych i “oklepanych” miejsc, ze względu na tłok i zawyżone ceny. Pociągnięci za język przyznają w końcu, że ulica ma swój klimat: jak spotkanie ze znajomymi, to wiadomo, że na Piotrkowskiej. Ale najlepsze restauracje mieszczą się w bramach i w bocznych uliczkach.

“W Warszawie czy we Wrocławiu jest starówka. U nas jest o wiele mniej zabytkowej architektury. Piotrkowska i tyle” – twierdzi dwudziestoparoletni Piotrek zapytany, jak Łódź wypada na tle innych miast. 

Nie zgadzam się z nim. Co z czerwonymi murami fabryk przerobionych na Manufakturę, Monopolis i lofty pod wynajem? Co z kamienicami przy ulicy Zachodniej, Gdańskiej, tymi na Polesiu (Osiedle Katedralna)? Co z Pałacem Poznańskiego, zabytkową Akademią Muzyczną i cerkwią nieopodal dworca Łódź Fabryczna?

“Jak całe życie tu mieszkamy, to otoczenie nie wydaje się nam aż tak atrakcyjne. Pewnie dla turystów jest” – mówi po namyśle.

Po prostu “serce”

Najważniejszym i najbardziej rozpoznawalnym symbolem miasta niezaprzeczalnie pozostaje Piotrkowska. Wielu przyjezdnych nie wie, że w Łodzi istnieje też Stary Rynek, ale główny deptak kojarzy każdy! Czy da się opisać Piotrkowską jednym słowem?

“Wydaje mi się, że serce Łodzi to trafne określenie” – przytakuje pani Dagmara, kobieta w średnim wieku. Zauważam, że to nie jedno, a dwa słowa. – “W takim razie po prostu serce.”

Ulica Piotrkowska to wciąż wizytówka miasta – tętniący życiem deptak pełen restauracji, festiwali i sztuki, który przyciąga turystów i miejscowych. Jednak w pustoszejących zakładach i zaniedbanych bramach toczy się walka o przetrwanie małego handlu i codzienne życie. Być może właśnie ta rozbieżność sprawia, że miejsce przyciąga swoim blaskiem, a zatrzymuje dzięki autentyczności. Piotrkowska nie udaje, że jest czymś, czym nie jest. Piotrkowska zna swoje mocne i słabe strony oraz z dumą ofiaruje nam je wszystkie.

Ilustracja: Nadia Reguła