PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Miasto

Ważne ulice. Bielsko-Biała, ul. Zamkowa

Marta Gruszecka
Miasto Marta Gruszecka

Co słychać w Polskiej Stolicy Kultury?

Wizualizacje na najstarszych budynkach przedstawiające dawne miasto, kolorowe światełka rozmieszczone w najciemniejszych zakamarkach, podświetlone na morsko, zielono, różowo i fioletowo drzewa, kącik przypominający Krainę Czarów, po której wędrowała Alicja. Nigdy nie widziałam tak pięknej ulicy Zamkowej w Bielsku-Białej!

Moje rodzinne miasto reprezentuje w tym roku prestiżowe miano Polskiej Stolicy Kultury. Tytuł dodał mu skrzydeł – program artystyczny od stycznia jest wypełniony po każdą, nawet najmniejszą scenę i najbardziej lokalny dom kultury. Propozycje dotyczą różnych sfer sztuki – m.in. muzyki, teatru, tańca, literatury czy performansu, zacierają granice wiekowe (na wydarzeniach spotykają się zarówno rodzice z niemowlakami, jak i seniorzy po 90-tce – byłam, widziałam!) i łączą nieznajomych w pary znajomych oraz sąsiadów, których jedyny kontakt ograniczał się dotychczas do “dzień dobry” rzuconego podczas spaceru z kocicą albo psem. Tożsamość Bielska-Białej zagęszcza się w swojej wyjątkowości, utrwala mieszkańców – tych z dziada pradziada, jak i tych niedawno tutaj osiedlonych, w poczuciu przynależności do charakternego regionu, zaś tkanka miejska meandruje między ulicami, kawiarenkami i innymi miejscami spotkań pozyskując nowe osoby, energie i pomysły.

Do Galerii “Wzgórze” i na lody do “Frykasa”

Jedną z ulic jest Zamkowa znajdująca się w ścisłym centrum miasta. Historia mówi, że niegdyś pełniła funkcje handlowe, a wzdłuż niej zlokalizowany był bazar. Nad nią, a jakże, zamek – konkretnie Zamek Książąt Sułkowskich, jeden z najbardziej charakterystycznych punktów Bielska-Białej. Od 11 grudnia 1895 roku do (z przerwami) 1945 roku jeździł nią tramwaj i to z zawrotną wówczas prędkością 14 km/h, nieco szybciej mknęły tamtędy samochody. Dziś Zamkowa łączy centrum stolicy Podbeskidzia z resztą dzielnic i mniejszymi okolicznymi miejscowościami. Przejedziemy nią w stronę ulicy Partyzantów, a dalej Bystrzańską, do Wilkowic, Żywca i Szczyrku albo w kierunku dworca kolejowego Bielsko-Biała Główna, skąd pociągiem możemy wyruszyć tam, gdzie nam się podoba.

Ulica zamknięta dla sztuki?!

Przez Zamkową przechodzę, kiedy chcę spotkać z przyjaciółmi z liceum na okoliczność świąteczną w Galerii “Wzgórze” u Franka, potańczyć na salsotece albo potańcówce u Maćka Musiała na rynku, zajrzeć do kultowych “Delicji” (dawniej “Frykasa”) na lody. Ulica jest zazwyczaj zakorkowana – najtłoczniej jest w porach, w których Bielszczanki i Bielszczanie przemieszczają się do pracy, szkoły czy na inne zajęcia, czyli między godz. 6 a 9 oraz potem mniej więcej od godz. 13 do 17. Wyobraźcie sobie zatem drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, jakież korki powstały w ostatnim tygodniu wakacji, kiedy Zamkową po prostu zamknięto. I to jeszcze dla sztuki! Byli tacy, którzy nie kryli zbulwersowania, krytykowali wyznaczone objazdy i pomysł włączenia ulicy w widowisko teatralne. Na szczęście, więcej było tych, którzy cierpliwie skręcali przed Zamkową w lewo (jadąc od strony dworca) albo omijali centrum szerokim łukiem (wyznaczonym przez Miejski Zarząd Dróg w Bielsku-Białej) i z radością czekali na zapowiadaną premierę “Carmen”. Ponad 200 artystów – aktorzy, muzycy, tancerze i orkiestra na żywo, do tego gigantyczne lalki z Teatru Banialuka, wagon tramwajowy symbolicznie nawiązujący do pierwszej linii tramwajowej sprzed kilkuset lat, a nawet linoskoczek szykujący zapierające dech w piersiach popisy. Przejść na linie z Teatru Polskiego na Zamek Książąt Sułkowskich i to nad tłumem ludzi?! Bazar, tramwaj, spotkania towarzyskie, randki na murach zamkowych owszem, ale… takiego śmiałego rycerza na Zamkowej jeszcze nie było!

Apel o zachwyt

Czytając w bielskich social mediach, co ma się wydarzyć w ostatni weekend sierpnia, nie przypuszczałam, że moje rodzinne miasto zaprezentuje się aż tak pięknie. Zamkowa przypominała Krainę Czarów słynnej Alicji, w której – o dziwo, jako sympatyzująca z wróżkami i pływająca w syrenim ogonie syrena – jeszcze nie byłam. 30 sierpnia stałam zauroczona magiczną aurą na murach zamku i patrzyłam na tłum zgromadzony na ulicy, która widziała tak wiele różnych pokoleń. Pierwsza wzmianka o Bielsku pochodzi z 3 czerwca 1312 roku z dokumentu podpisanego ponoć przez księcia cieszyńskiego Mieszka. Nie mam pewności, czy Zamkowa była już wówczas na mapie, ale jeśli tak? Jeżeli widziała mieszkańców tego terenu w XIV wieku i widzi nas teraz? Relacja przeszłości z teraźniejszością nigdy nie przestanie mnie fascynować.

Słuchałam muzyki i dialogów, podziwiałam tancerzy, spoglądałam ukradkiem na uśmiechnięte twarze ludzi, których dawno w tak dużej grupie w centrum Bielska-Białej nie było. A gdyby tak czasem zamykać Zamkową dla sztuki? Ozdabiać, oświetlać, ożywiać i dodawać jej magii? Apeluję, by miano Polskiej Stolicy Kultury zostało w pamięci mojego rodzinnego miasta na stałe, a władzom weszło w krew stwarzanie mieszkańcom okazji do zachwytów. Dzięki “Carmen” zapomniałam o korkach i już zawsze będę miała przed oczami bielską Krainę Czarów.

Ilustracje: M. Gruszecka