PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Teatr Bagatela: Stacja Zdrój! Proszę wysiadać!

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Po oklaskach.

Gdy z ciemności reflektor wyławia pojawiającą się najpierw w szczelinie kurtyny rękę w białej rękawicy, a potem beznamiętnie straszną w swej łagodności i dobroci „stężałą twarz” YOUPITERA (Marcel Wiercichowski) zapowiadającego, a właściwie niezapowiadającego, to, co nas za chwilę spotka. Ten moment wzbudza niepewność, ale też uskrzydla ciekawość! Sięgam po „positivum”. Uspokajam się – to tylko teatr – szepczę niesłyszalnie dla sąsiadów szamoczących się jeszcze z niewygaszonymi komórkami… Właściwie niepotrzebnie, bo tam, dokąd za chwilę trafimy i tak zasięgu nie ma. Kurtyna rozsłania mroczny krajobraz (scenografia: Robert Łęcki). Trafiamy na nieoświetloną stacyjkę Zdrój, której peron powoli zaczyna się zapełniać. Najjaśniejszym punktem jest zegar pozbawiony… wskazówek. Tam nie ma „czasu”. On jest tu, gdzie przebywamy – czy zdążę na ostatni tramwaj przebiega jak błyskawica myśl… Tymczasem „Stacyjka Zdrój” – to stacja docelowa, z której powrotu już nie ma…

Spektakl muzyczny jest oparty na tekstach legendarnych autorów – Jeremiego Przybory i Jerzego Wasowskiego. Libretto (także scenariusz, wspólnie z Adamem Opatowiczem – reżyserem spektaklu) napisał – też już mityczny Andrzej Poniedzielski. Niezwykła ekwilibrystyka słowem, żonglowanie piosenkami Starszych Panów, dają namiastkę tego niezwykłego zjawiska, jakim był Kabaret Starszych Panów emitowany przez Telewizję Polską. Warto może w tym miejscu wspomnieć inny skupiający słuchaczy w całej Polsce przez lata co sobotę przy radioodbiornikach – radiowy i też literacki kabaret – „Podwieczorek przy mikrofonie” prowadzony przez Zenona Wiktorczyka. A wspominam o tej audycji, by zasygnalizować, że widzowie programu Przybory i Wasowskiego, nie byli przypadkowi, a przygotowani na nową wizyjną ofertę twórczą.

Spektakl niemal od początku wzbudza niezwykłe wspomnienia. Zmusza widza – tego dojrzałego– do spojrzenia – co tu dużo pisać – w odległą przeszłość lat 60-tych XX wieku. Wtedy, gdy przyszła pora na „Kabaret Starszych Panów” moje małe miasteczko zamierało. Wszyscy zasiadali przed telewizorami, wchodzili w świat kabaretu literackiego, kabaretu absurdu, wzbudzając śmiech, tęsknotę za taką literacką miłością, wyciskając łzę wzruszenia… Potem rozmawiało się długo o piosenkach, podśpiewywało się je przy byle okazji… To była magia, choć nie wszystko jeszcze rozumieliśmy, Starsi Panowie przyciągali jak magnes. I ten kabaret został z naszym pokoleniem już na całe życie… Żaden inny późniejszy, czy to polityczny, czy społeczny, nie przeskoczył ustawionej przez Starszych Panów poprzeczki… Może Olga Lipińska i jej impulsywny luddyczny kabaret, jednak polityczny. Ale to zupełnie inna kategoria!

Podziwiam odwagę twórców spektaklu i aktorów, którzy zmierzyli się z mistrzami kabaretu, sceny tej miary co Wiesław Gołas („Upiorny twist” wykonał Marcel Wiercichowski), Halina Kwiatkowska i Mieczysław Czechowicz („Ty nie odmawiaj mi” w wykonaniu Marcina Kobierskiego i Anny Rokity), Wiesław Michnikowski („Addio pomidory” w wykonaniu Krzysztofa Bochenka i Marcina Kobierskiego), duetu Mieczysław Czechowicz i Wiesław Michnikowski („Tanie dranie” zaśpiewał Kwartet im. Czastuczkiewicza w składzie Patryk Szwichtenberg, Piotr Urbaniak, Marek Bogucki i debiutujący Filip Prokopowicz) czy Haliny Kwiatkowskiej („Zosia i ułani” w fantazyjnym wykonaniu Justyny Schneider), w końcu kultowej piosenki „Herbatka” śpiewanej przez duet Przybora & Wasowski (wykonali Katarzyna Żbel – Poezja Smutku – P.S i Piotr Różański – Prezes Omega). Szczególnie ten ostatni duet, w którym dojrzałość spotkała się z młodością i to na stacyjce Zdrój, był niezwykle wzruszający, tchnący optymizmem. Choć w Zdroju optymizmu przecież nie ma! Duet ten był swoistym symbolem artystycznej sztafety, pokoleniowym przekazaniem tajemniczego przepisu „na parzenie herbatki”, smakowitej i aromatycznej, bez której życie – szczególnie to artystyczne, literackie, teatralne tracą sens…

Artyści Teatru Bagatela udźwignęli ciężar gatunkowy nadany przez mistrzów i mam nadzieję, dali tym piosenkom Starszych Panów nowe życie, może nie tylko w Krakowie na scenie Teatru Bagatela. Świetna wokaliza całego zespołu i poszczególnych wykonawców nie raz i nie dwa podziwiane były i oklaskiwane przez teatralną publiczność. Także i podczas tego spektaklu aktorzy stanęli na wysokości zadania, do czego przyczyniły się świetne aranżacje piosenek autorstwa Jacka Skowrońskiego, ale i muzyczne konsultacje Artura Sędzielorza oraz choreografia Jarosława Stańka. Szkoda tylko, że muzyka piosenek nie wybrzmiała „na żywo” z muszli koncertowej Zdroju… 

Oglądając i słuchając z zapartym tchem przypominanych songów pozwalałem wmanewrowywać się w zakręcone teksty, czy może nieteksty Andrzeja Poniedzielskiego. Człowieka nie stroniącego od mroczności, pławiącego się w nieustannie rozśmieszającym smutku… Ten monolog rozpisany został wprawdzie na aktorów, ale w tle i tak słychać było Poniedzielskiego. Nie, nie przeszkadzało to, ale ukazywało niezwykle skomplikowaną osobowość twórcy tekstów. Tego nie słyszy się, gdy on sam wiedzie monolog, który – okazuje się – jest niemonologiem… Zresztą cały spektakl też sprawia wrażenie niespektaklu, bo całkiem spokojnie mógłby wybrzmieć na scenie festiwalowej – czy to Opola lub Wrocławia… Ale tam zaistniałby raz, może jakiś zmanipulowany obraz pokazałaby telewizja anonsująca go jako koncert „ku pamięci”… W stałym repertuarze Teatru Bagatela może mieć szansę zaistnienia w dłuższej perspektywie czasowej. Oby tak się stało!

Nurtowała mnie cały czas myśl, do kogo ten spektakl jest adresowany? Mnie – pewnie już mającego zarezerwowane miejsce w pociągu do stacyjki Zdrój – przekonywać nie trzeba. Teatr powinien jednak myśleć o młodym widzu, czy nostalgiczna, kulturalna atmosfera literackiego kabaretu przekona moje wnuczki? Córki jeszcze w dzieciństwie „katowałem” tym repertuarem… Czy młodzi ludzie, którym wszczepiono gen niecierpliwości, płytkości przekazu (tzw. literackiego) kabaretowego, chamstwa płynącego szerokim strumieniem ze sceny z niepohamowanymi wulgaryzmami, będą w stanie przejść ze zrozumieniem przez skomplikowane libretto Poniedzielskiego, a teksty Przybory i Wasowskiego okiełznają wieczną adrenalinę życia i wszechogarniające ADHD? Podejrzewam, że nawet twórcy spektaklu powątpiewają, wszak ostanie słowo należy do Ksiądrzam Luc (nie mam pewności, czy zastosowałem dobrą odmianę tego archaicznego imienia!)… Ale zawsze jest w wiecznej niewieczności nadzieja…

Teatr Bagatela im. Tadeusza t Żeleńskiego: Jerzy Wasowski, Jeremi Przybora „Stacyjka Zdrój”, autor libretta – Andrzej Poniedzielski, reżyseria i reżyseria świateł – Adam Opatowicz, scenariusz – Adam Opatowicz i Andrzej Poniedzielski, scenografia – Robert Łęcki,  kostiumy – Katarzyna Banucha, choreografia – Jarosław Staniek, aranżacje piosenek – Jacek Skowroński, korepetycje muzyczne – Artur Sędzielarz, asystent reżysera/ inspicjent – Joanna Jaworska. Obsada: Natalia Hodurek, Kamila Klimczak, Ewa Mitoń, Anna Rokita, Justyna Schneider, Katarzyna Żbel, Krzysztof Bochenek, Marek Bogucki, Marcin Kobierski, Wojciech Leonowicz, Miłosz Markiewicz, Filip Prokopowicz, Piotr Różański, Patryk Szwichtenberg, Piotr Urbaniak, Marcel Wiercichowski. Premiera: 20 czerwca 2026 roku.

Ilustracje: Foto Jeremi Astaszow