Po krakosku
Sabina Jakubowska, „Położne”
Akuszerka, położna, doula.
Sabiny Jakubowskiej czytelnikom w Krakowie przedstawiać nie trzeba. Pamiętamy ją bowiem jako autorkę niezwykłej książki „Akuszerki”, która uhonorowana została Nagrodą Krakowska Książka Miesiąca Września 2022 roku. Była też nominowana do Nagrody Literackiej Nike czy Nagrody Witolda Gombrowicza. Przede wszystkim jednak podbiła serca czytelniczek, ale i czytelników. „Akuszerki” to była opowieść o Franciszce Diabelec. Najnowsza książka Sabiny Jakubowskiej „Położne”, której poświęcone było spotkanie w Filii nr 21 Biblioteki Kraków przy ul. Królewskiej 59, jest historią Reginy Zdzieńskiej – córki Franciszki, krakowskiej położnej.
Autorka mówi, że „Położne”, to Akuszerskie Córki, choć książka nie jest kontynuacją powieści „Akuszerki”. Spotkanie z pisarką, w sali wypełnionej do granic możliwości przez – przede wszystkim czytelniczki, choć i czytelników kilku było, m.in. piszący te słowa – prowadziła Agnieszka Staniszewska, dyrektorka Biblioteki Kraków. Akcja powieści rozpoczyna się w Zielone Świątki – 13 maja 1940 roku – w okupowanym Krakowie, a kończy w lipcu 1966 roku w Ojcowie. Na pytanie, o czym jest powieść „Położne”, autorka odpowiedziała, że jest to książka o… wsparciu. W słowie do czytelników autorka pisze, że społeczną historię Polski „można mierzyć jakością porodów”. W powieści obserwujemy najpierw to co działo się w okresie drugiej wojny światowej, potem w czasach powojennych. „Najpierw okupacja i strach. Potem wyż demograficzny, wielkie szpitale, wszechobecny system kontroli. Porody, o których matki tamtych czasów nie chcą opowiadać, nie znajdują w nich nic dobrego”. Od matek słyszała: „Kazali mi”, a w wypowiedziach brzmiała „ta ich niepewność: »Czy jestem dobrą mamą?«. Matkom tamtych czasów sprawia ból słuchanie o współczesnych badaniach, które mówią, że satysfakcja z porodu zwiększa poczucie kompetencji macierzyńskich. »Teraz można rodzić po ludzku. Karmić. Być z dzieckiem, blisko. My tego nie miałyśmy. Może gdybyśmy miały, byłaby też większa więź. Został żal.«.”
Główna bohaterka, w szpitalu ginekologicznym przy ul. Kopernika w Krakowie pełniła funkcje nadpołożnej. Gdy Kraków został 6 września 1939 roku opanowany przez Niemców, zdegradowano ją jako Polkę. Została salową. Gdy okazało się podczas spotkania, że niewiele osób książkę przeczytało, zarówno prowadząca spotkanie, jak i pisarka, bardzo uważały, by nie wchodzić w szczegóły fabuły powieści. Ograniczę się i ja też do jakichś ogólników, które mam nadzieję zachęcą Was do sięgnięcia po powieść Sabiny Jakubowskiej. Natomiast tych, którzy z jakichś względów nie dotarli na to spotkanie, Biblioteka Kraków zaprosiła na już zaplanowane powakacyjne spotkanie z pisarką. Mówiono też o przygotowaniu literackich spacerów śladami bohaterki książki – Reginy Zdzieńskiej – po Krakowie i Nowej Hucie, gdzie akcja także się rozgrywa. Warto wspomnieć, że podobne spacery już odbyły się w Proszowicach i Jadownikach. W powieści występują postaci fikcyjne, stworzone przez pisarkę, i autentyczne, które często dzięki książce dopiero pojawiają się w naszej świadomości. Przyznam się, że o wielu z nich przeczytałem po raz pierwszy. Indeks tych osób, wraz podstawowymi informacjami biograficznymi, znajdziemy w książce. Autorka zamieściła także bibliografię – zawierającą książki i artykuły, które wykorzystała pisząc książkę.
Po spotkaniu powiedziano mi, że na sali było prawie sto osób! Wśród czytelników były położne, doule – autorka jest też doulą, ale w większości te zauroczone powieścią „Akuszerki”, po której zasypały pisarkę mailami, listami, wypowiedziami podczas niezliczonych spotkań autorskich w całej Polsce. Doszło nawet do tego, że na podstawie powieści „Akuszerki” ma powstać film fabularny… Wśród obecnych na spotkaniu zauroczonych twórczością Sabiny Jakubowskiej była Dominika Bednarczyk-Krzyżowska – aktorka Teatru im. Juliusza Słowackiego. Opowiadała, że „Akuszerki” pochłonęła jednym tchem, po czym w środku nocy napisała za pomocą komunikatora długą wiadomość do autorki… Zwierzyła się też, że „Położne” czyta powoli, by nie znaleźć się nagle, w swoistej literackiej pustce… Podejrzewam, że pani Dominice, niezwykłej przecież artystce scenicznej, taka pustka nie grozi.
Sądzę, że do lektury książki „Położne” – ale i „Akuszerki” jeśli ktoś jeszcze nie czytał – zachęcać nie trzeba. Życzę więc dobrej lektury!
Ilustracja główna: fot. Janusz Paluch

Sabina Jakubowska „Położne”, Grupa Wydawnicza Relacje, Warszawa 2026.