PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Rękawka vs. Rękawka

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Która Rękawka jest ta prawdziwa, a która nie?

Tradycyjnie po świętach Wielkanocnych na Kopcu Krakusa zwanym od stuleci Rękawką, odbywa się spotkanie wojów słowiańskich. Rozbijają swe namioty u podnóża kopca. Żony wojów ważą smakowite jadło. Wojowie ścigają się w zbrojach wokół kopca, ćwiczą się w walkach na miecze. Swym doświadczeniem chętnie dzielą się z przybywającymi licznie dziećmi i młodzieżą, zapraszając ich nawet na rycerskie letnie kolonie! Patrząc na styl życia prawdziwych wojów i ich rodzin, będzie to zapewne obóz przetrwania, ale prawdziwi rycerze i ich giermkowie to lubią! Wędrując wokół kopca odwiedzam świątynię Słowiańskiego Bóstwa Światowida, a nieopodal chyba też świątynia – słowiańskiego Doli a może Welesa – hazardu, w którym można nabyć kupon Lotto i wyjść z Rękawki milionerem… Można też obłowić się w niezłe uzbrojenie – miecze, sztylety, noże wszelkiej maści, łuki i kusze a także dawnej słowiańskiej mody ozdoby i stroje…

Nie wiadomo od kiedy na Kopcu Krakusa odbywała się Rękawka. Nazwa, jak wspomina w swej książce – gorąco polecam – „Święto Rękawki. Od słowiańskich obrzędów do nowożytnej tradycji” Ewa Kubica-Kabacińska, dotycząca zapewne kopca, pierwszy raz pojawiła się w 1574 roku w spisach wydatków związanych z koronacją króla Henryka Walezego, gdzie odnotowano wydatki dla ludzi palących ognie na Rękawce. Natomiast pierwszy opis Rękawki jako zwyczaju pochodzi z 1820 roku z literacko-rozrywkowej gazety „Pszczółka Krakowska”. Z dziennikarskiego opisu wynika, że pod kopcem „odbywały się rozmaite zapasy ludu i młodzi szkolnej na palcaty, lecz przy takich igrzyskach niejeden powracał uszkodzony. Zniesiono je później zupełnie. (…) Tłumy wiejskich chłopców trzymają od rana w oblężeniu część góry, na której wznosi się kapliczka. Stąd im bywają rzucane orzechy, jabłka, pierniki”… Ta luddyczna forma Rękawki powróciła pod kopiec w 2001 roku z inicjatywy Drużyny Wojów Wiślańskich KRAK i Domu Kultury Podgórze kierowanego wówczas przez Martę Perucką. Ponownie Rękawka na trwałe wpisała się w kalendarz imprez kulturalnych Podgórza. Tegoroczna Rękawka odbyła się pod hasłem „Zbrodnia i kara”, tradycyjnie zorganizowana została przez Centrum Kultury Podgórza kierowane przez Annę Grabowską, Drużynę Wojów Wiślańskich KRAK i Dzielnicę XIII Podgórze. W tym roku pogoda była niezwykle łaskawa, świeciło słońce i było sucho, a dzięki temu wszyscy dobrze się bawili!

Jednak nieopodal, dzisiaj oddzielone torami kolejowymi i drogą szybkiego ruchu (Aleja Powstańców Śląskich), pod jednym z najstarszych krakowskich kościołów św. Benedykta, odbywała się inna Rękawka… W świątyni tradycyjnie odprawiana jest odpustowa msza święta. Wokół rozkładają się kramy, jest kolorowo! Falują balony, choć nie te „na druciku”, nie ma też „kogucików”, „pukawek” czy takich jak pamiętamy wiatraczków. Jest wata na patyku, lizaki, piernikowe „całusy”… Trudno jednak szukać tradycyjnego rękodzieła, dominuje plastik czyli tzw. „chińszczyzna”. Brakuje tylko karuzeli… Ech! Tempora mutantur et nos mutamur in illis, czyli: Czasy się zmieniają i my wraz z nimi… Zazwyczaj zamknięty kościół św. Benedykta przez całe święto udostępniony jest do zwiedzania. Można było słuchać o dziejach tajemniczej świątyni, która niedawno przeszła renowację, ale i o święcie Rękawki, które przeniosło się spod kopca pod kościół, gdy Austriacy obudowali kopiec fortyfikacjami będącymi częścią Twierdzy Kraków. Jego pozostałością jest Fort św. Benedykta, który aktualnie jest odnawiany i mam nadzieję niebawem stanie się kolejną atrakcją turystyczną Podgórza. Jak pisze Ewa Kubica-Kabacińska, początkowo nadal z wzniesienia, na którym stoi kościół, rzucano jajkami, monetami. Powoli jednak Rękawka przejmowała cechy odpustowego święta kościelnego, które związane zostało ze świętami Wielkanocnymi.

Zatem Rękawka Rękawce równa! Są interesujące, edukujące, nie przeszkadzają sobie wzajem, a nawet się pięknie uzupełniają. Pod Kopcem Krakusa można się świetnie bawić wśród wojów z nostalgią wspominających czasy początków Wiślańskiego Państwa pod wodzą Kraka, westchnąć ku słowiańskim bóstwom dyskretnie się swym ludem opiekującym, a za torami w idąc pątniczym pokutniczym szlakiem przed ołtarzem w najmniejszym krakowskim kościele można uzyskać odpust za swe doczesne złe postępowanie!

Ilustracje: J. Paluch