PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Miasto

Profesor w butach dyrektora

Magda Huzarska-Szumiec
Miasto Magda Huzarska-Szumiec

Dobre duchy kultury.

Czy można być urzędnikiem podejmującym decyzje administracyjne i podpisującym niezliczoną ilość dokumentów, a równocześnie profesorem z pasją oddającym się ukochanej dziedzinie nauki?

Otóż jak pokazuje przykład Andrzeja Szczerskiego, historyka sztuki, profesora nauk humanistycznych Uniwersytetu Jagiellońskiego i dyrektora Muzeum Narodowego w Krakowie, nie dość, że jest to możliwe, to przynosi świetne efekty.

Andrzej Szczerski: To nie jest tak, że wraz z objęciem funkcji dyrektora muzeum moja praca badawcza zanikła. Choć oczywiście nieco musiałem ją ograniczyć. Jako profesor UJ ciągle podlegam ocenie okresowej, muszę się wykazać odpowiednią liczbą publikacji, promowanych prac magisterskich i doktorskich, aktywnością na sesjach i konferencjach. Przez wiele lat byłem akademikiem z przekonania, uważałem, że zajmowanie się nauką dla samej nauki jest rzeczą najwspanialszą na świecie. Jednak z czasem zmieniłem zdanie. Teraz trzymam się zasady, którą znakomicie opisał profesor Ryszard Nycz w głośnym artykule na temat humanistyki publicznej, czyli takiego sposobu uprawiania nauki, który nie ogranicza się tylko do środowiska uniwersyteckiego, lecz staje się również znaczącym elementem działalności w przestrzeni publicznej. Uważam, że humaniści zarządzający dużymi instytucjami powinni nadawać im charakter, który wynika z ich praktyki akademickiej.

Prof. Andrzej Szczerski, fot. Joanna Pawłowska

Profesor robi to od samego początku swojej kadencji w muzeum. Jako badacz zajmujący się sztuką XX i XXI wieku wraz z gronem kuratorów zorganizował cykl monumentalnych wystaw: 4 x nowoczesność – Polskie style narodowe 1890–1918, Nowy początek. Modernizm w II RP, Nowoczesność reglamentowana. Modernizm w PRL i Transformacje. Nowoczesność w III RP. Pasje badawcze dyrektora przekładają się też na wystrój jego gabinetu.

Andrzej Szczerski: Jako badacz modernizmu najlepiej czuję się wśród mebli związanych z tym okresem. Dlatego postanowiłem usunąć ogromną szafę i stół po moich poprzednikach. Nie tylko nie były w moim guście, ale też deprymująco oddziaływały na przychodzące tu osoby. Praca przy tamtym stole stwarzała tak duży dystans między ludźmi, że trudno było o porozumienie. Zastąpiłem go meblem z lat 30. w stylu zakopiańskim, wiążącym się z drugą moją fascynacją, czyli sztuką Młodej Polski i stylem narodowym. Ponieważ kontynuacją tych kierunków była sztuka PRL-u i III RP, na szafie znalazła się maszynka do mięsa projektu krakowskiego biura Triada Design, z moich prywatnych zbiorów, która uznawana jest dziś za ikonę najnowszego dizajnu w Polsce. Ten gabinet pokazuje, że polska sztuka, dizajn i architektura opracowały niezwykle oryginalną interpretację nowoczesności.

Prezentacji pochodzących z tego okresu dzieł ma służyć Muzeum Dizajnu i Architektury, którego powstanie planowane jest w przebudowanym hotelu Cracovia. Jest już rozstrzygnięty konkurs architektoniczny, który pokazuje, co trzeba zrobić z budynkiem, by mogły powstać tu sale wystawiennicze, przestrzenie komercyjne, magazyny, pracownie konserwatorskie. Jednak Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego obecnie ograniczyło finansowanie tego typu inwestycji w całej Polsce, a Cracovia znalazła się na liście obiektów oczekujących.

Andrzej Szczerski: Ministerstwo poprosiło nas na razie o przygotowanie planu remontu Gmachu Głównego, na co w sprzyjających okolicznościach wyłoży pieniądze budżet państwa. Jeżeli tak się stanie, to także z innych środków będziemy starali się przebudować Cracovię. Ten budynek bardzo by się nam przydał w sytuacji, kiedy będziemy musieli zamknąć Gmach Główny na okres około pięciu lat. W tym czasie konieczne będzie wyprowadzenie stąd pracowników, wszystkich zbiorów i specjalistycznych pracowni. To olbrzymie, niełatwe przedsięwzięcie, ale bardzo się na nie cieszę, bo wiem, jak jest ono ważne.

Podczas rozpoczynającej się właśnie drugiej kadencji w Muzeum Narodowym w Krakowie Andrzej Szczerski wejdzie jeszcze mocniej w buty dyrektora, tym razem nadzorującego nie tylko muzeum, ale też plac budowy. Jednak i w tej skomplikowanej sytuacji nie zostawi w domu profesorskiego obuwia. Zamierza bowiem wraz z profesorem Piotrem Kordubą z Uniwersytetu im. Adama Mickiewicza przygotować wystawę poświęconą zjawisku, jakim była w Polsce „Cepelia”.

Andrzej Szczerski: Ta wystawa zostanie oparta na badaniach naukowych i będzie przykładem praktycznego wykorzystania wiedzy z zakresu historii sztuki i humanistyki publicznej. Z perspektywy naukowca lepiej widzę, jakie obszary kultury współczesnej są ważne dla dziedzictwa narodowego. To pozwoli nam docenić „Cepelię” jako pewną bazę kulturotwórczą, a nie tylko rodzaj ekscentryzmu, czasowej mody czy przedmiot niechcianej pamięci.

Ilustracje: Zygmunt Put, wikipedia (główna)

Tekst ukazał się w numerze 1-2/2026, który możesz kupić TUTAJ: