PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Premiera po suwalsku i… krakosku

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Było pięknie, ale coś „nie tak”, nie tak jak powinno być podczas takiej intelektualnej uczty w Krakowie – Mieście Literatury UNESCO, dodatkowo w dniu urodzin nieżyjącego i jakże dla Krakowa zasłużonego poety.

18 lutego 1938 roku w Suwałkach urodził się Leszek Aleksander Moczulski, niezwykły człowiek i poeta, przez całe życie – od studiów na polonistyce w Uniwersytecie Jagiellońskim – związany z Krakowem. 18 lutego 2026 roku skończyłby 88 lat… Tego dnia, w krakowskim Pałacu Potockich, siedzibie Krakowskiego Biura Festiwalowego, odbyła się promocja książki prof. Zbigniewa Chojnowskiego „Moczulski. Zachwyt”, która ukazała się w ramach prestiżowej serii „Projekt: Egzystencja i Literatura” Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego.

Autor związany jest z Uniwersytetem Warmińsko-Mazurskim w Olsztynie, zajmuje się historią polskiej poezji wieku XX i XXI oraz literaturą Warmii i Mazur. Jest także poetą. Spotkanie prowadził również poeta – prof. Wojciech Kudyba, który przyjechał z Nowego Sącza. Obydwaj zafascynowani poezją Leszka A. Moczulskiego, pisali o jego twórczości, byli w nieustannym kontakcie z poetą, ale nigdy nie mieli okazji spotkać się z nim osobiście. Zbigniewa Chojnowskiego przygoda z Moczulskim zaczęła się od wydanego przez krakowskie Wydawnictwo Literackie tomu „Powitania” w 1983 roku, otrzymanego z prośbą o recenzję. Efektem tego niezwykłego zainteresowania jest właśnie książka „Moczulski. Zachwyt”. I to nieustanny zachwyt!

Wyrazem tego było spotkanie, podczas którego opowiadano o jego poetyckiej twórczości, literackich fascynacjach, dwóch równoległych drogach życia – tej krakowskiej i tej suwalskiej. Książka Zbigniewa Chojnowskiego jest pierwszą próbą monograficznego ujęcia życia i twórczości krakowskiego poety. Zabrakło jednak wierszy Leszka Aleksandra Moczulskiego – a szkoda. Nie musiał ich czytać aktor, a każdy z nas obecnych, nieprzypadkowych przecież osób, miłośników twórczości krakowsko-suwalskiego poety, tak od serca, po swojemu, na pewno pięknie i na pewno interesująco zinterpretowałby ulubiony wiersz.

Na sali krakowskiego Pałacu Potockich spotkałem Zbigniewa Fołtynowicza z Suwałk, z Muzeum Marii Konopnickiej, twórcę znanych i niezwykłych „Kronik według Muzeum im. Marii Konopnickiej w Suwałkach”, strażnika pamięci o Leszku Aleksandrze Moczulskim. Przyjechał specjalnie na to spotkanie w towarzystwie Jerzego Brzozowskiego – dyrektora Muzeum Okręgowego w Suwałkach. Był też prof. Tadeusz Budrewicz rodem z Kętrzyna związany z Instytutem Filologii Polskiej krakowskiego Uniwersytetu Komisji Edukacji Narodowej, Grażyna Dobreńko – krakowska poetka pochodząca z Olecka, dr Bronisław Maj – także poeta – przez lata zaprzyjaźniony z Leszkiem A. Moczulskim, o. Eligiusz Dymowski – poeta i fascynat poezji Moczulskiego, prof. Józef Maria Ruszar – publicysta, przyjaciel literatów. Był także syn poety – Mateusz Moczulski. Książki można było kupić dzięki przedstawicielom Wydawnictwa Uniwersytetu Łódzkiego, którzy też dokumentowali spotkanie.

Rozejrzałem się po sali i odniosłem wrażenie, że obecni byli tylko ci, których zaprosił Zbigniew Fołtynowicz… Było pięknie, ale coś „nie tak”, nie tak jak powinno być podczas takiej intelektualnej uczty w Krakowie – Mieście Literatury UNESCO, dodatkowo w dniu urodzin nieżyjącego i jakże dla Krakowa zasłużonego poety. Zacnych gości  nie powitał przedstawiciel gospodarzy – samorządowej instytucji kultury Krakowskiego Biura Festiwalowego. Zabrakło też głosu przedstawiciela krakowskiego oddziału Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, z którym Leszek A. Moczulski był związany. Na spotkaniach z Leszkiem było zawsze mnóstwo ludzi! Tym razem też pewnie by przyszli, gdyby wiedzieli. Trochę smutno… Ale chyba „tak po krakosku”… A do książki Zbigniewa Chojnowskiego trzeba koniecznie wrócić i czytać – posiłkując się obficie wierszami naszego poety Leszka Aleksandra Moczulskiego, do czego gorąco zachęcam.