PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Subiektywnie

Potrzebni niepotrzebni: Magdalena Gawęda

Anna Petelenz
Subiektywnie Anna Petelenz

Strażniczka pamięci.

Czy czujesz się strażniczką pamięci?
Wszyscy jesteśmy strażnikami pamięci. Człowiek żyje, dopóki się o nim pamięta. Pamiętamy o rodzinie, znajomych, trzymamy zdjęcia i pamiątki. W historii są osoby, które nie doczekały się miejsca w pamięci zbiorowej. Dlatego zaczęłam działać, mam poczucie, że jestem narzędziem w tej układance.

Diana Reiter

Starasz się o nadanie nazwy „Zaułek Diany Reiter” fragmentowi ulicy Pawlikowskiego. Napisałaś projekt do Budżetu Obywatelskiego, zorganizowałaś petycję, zyskałaś poparcie wielu instytucji. Niedługo głosowanie w Komisji Kultury i sukces. Ale kim była Diana Reiter?
Na sukces musimy jeszcze chwilę poczekać. Ale — wracając do bohaterki — Diana była pierwszą architektką działającą w naszym mieście. Ukończyła Politechnikę Lwowską. Edukacja była w jej domu bardzo ważna — jej siostra ukończyła lwowski Wydział Prawa. Diana już rok po skończeniu studiów dostała pracę w Dyrekcji Robót Publicznych województwa krakowskiego — to był wielki sukces dla młodej kobiety! Pracowała przy rozbudowie pałacu Krzysztofory, nadzorowała odnowę zamku w Niepołomicach, brała udział w konkursie na budynek Biblioteki Jagiellońskiej. Jej zespół zajął trzecie miejsce, wyprzedził Szyszko-Bohusza. Kamienica przy Pawlikowskiego 16 to budynek wysokiej klasy i pięknie do dziś zachowany. Jej śmierć w obozie płaszowskim przekreśliła być może wielką karierę utalentowanej kobiety.

Jaka to była śmierć?
Dianę rozstrzelano lub — według relacji świadków — zakatowano na rozkaz Amona Goetha. Reiter zapłaciła życiem za katastrofę lub wadliwą budowę jednego z budynków obozowych. Ile odwagi i przekonania o własnej racji trzeba mieć, żeby w warunkach obozowych podważyć decyzję komendanta? Znała przecież ryzyko, ale nie mogła i nie chciała milczeć. Tę egzekucję widziało wielu więźniów, powtarza się we wspomnieniach. Pojawia się także w Liście Schindlera. Aczkolwiek w filmie Diana mówi, że skończyła uczelnię w Mediolanie. Może amerykański widz nie zrozumiałby, że Lwów wówczas był prężnym i ważnym ośrodkiem?

Dlaczego potrzebujemy w mieście śladów takich historii?
Kobiety od zawsze były pełnoprawnymi członkiniami społeczności. Oczywiście zapłaciły ogromną cenę za postawione im ograniczenia, ale to nie jest tak, że do drugiej połowy XX wieku wszystko, co osiągnięto, zawdzięczamy mężczyznom. Herstoria, czyli próby odzyskania zagubionych kobiecych kart z przeszłości, to droga do tych świadectw. Małgorzata Markiewicz niedawno odsłoniła Kurtynę Kobiet w Teatrze Słowackiego — tam jest 300 nazwisk ważnych kobiet. Tylko i aż! Upamiętnienie w przestrzeni publicznej jest szalenie istotne, dobrze wiedzieć, że ludzie, którzy tworzyli historię, byli różnego pochodzenia, płci, doświadczeń.

Taka zmiana już się dzieje. Wspomniałaś o Kurtynie Kobiet, mamy też Skwer Praw Kobiet.
Kilkanaście lat temu Fundacja Przestrzeń Kobiet tworzyła trasę zwiedzania miasta — Krakowski Szlak Kobiet. Od tamtego czasu pojawiło się wiele nowych miejsc. Skwer Praw Kobiet przeprocesowano szybko. Julia Zioło zawalczyła o upamiętnienie sierocińca żydowskiego w Podgórzu i pochodu dzieci do obozu, a także o pamięć o Marii Orwid — polskiej psychiatrce. Ale przemilczanych historii wciąż jest wiele.

O Dianę i inne kobiety walczyłaś długo i konsekwentnie. Tablica niedługo powstanie. Co dalej?
Czekam na nowy zbieg okoliczności. Coś wymyślam, coś mnie zainspiruje, potem działam. Zwykle sprzyjają mi ludzie i wspomniane okoliczności. Tak było też z Zaułkiem Diany Reiter — wszyscy, z kim rozmawiałam, byli entuzjastyczni, jakby czekali na zrealizowanie takiego pomysłu. Jestem także na przykład organizatorką pierwszej w Krakowie wyprzedaży garażowej — lata temu zorganizowałam pierwszą edycję, do dziś było ich już dziesięć. Teraz najważniejsza jest Diana, a potem… zobaczę.

Ilustracje: Z. Put, wikipedia

Tekst ukazał się w numerze 4/2024, a najnowsze numery magazynu znajdziesz TUTAJ: