Subiektywnie
Oto ciało wdowy
Po wiedeńsku.
Wsiadam do tramwaju i widzę Ją z daleka. Tak zwana „Bardzo Dawno Niewidziana Znajoma”. Trudno jej nie zauważyć, bo jej żółty płaszcz dominuje kolorystycznie całą przestrzeń. Na tle szaroburych pasażerów tramwaju Ona wygląda jak personifikacja jajecznicy.
Nie widziałyśmy się z siedem lat. Kiedyś pracowałyśmy razem, ale nie mamy wspólnych znajomych ani niczego na tyle wspólnego, żeby być ze sobą w stałym kontakcie. Takie właśnie są „Bardzo Dawno Niewidziane Znajome”. Jeszcze nie wiem, czy się cieszę, że ją widzę. To będzie zależało od tego, czy ona już wie, czy jeszcze nie? Mam jeszcze szansę uciec, jednak Ona dostrzega mnie. Uśmiecha się na mój widok szeroko i radośnie, macha do mnie wręcz entuzjastycznie. Czyli jeszcze nic nie wie. Oddycham z ulgą. Mam przed sobą przynajmniej kilka minut normalnej rozmowy. Potem i tak będę musiała jej powiedzieć.
Jajecznica obściskuje mnie, tak jak to robią „Bardzo Dawno Niewidziane Znajome” — kopę lat, miło cię widzieć i reszta standardowego zestawu powitań. Chwali mój wygląd. Z błyskiem w oku stwierdza, że wyglądam kwitnąco, jak milion dolarów! Teraz wiem już na pewno, że ona jeszcze nic nie wie. Zaraz zapyta, co u mnie, a ja bardzo chcę uniknąć tej rozmowy, więc przerzucam piłkę na jej stronę boiska. Pytam, co u niej, co w pracy, co u dzieci? Okazuje się, że „wszystko cudownie”. Młodszy syn dostał rolę w Burgtheater. Był casting dla dzieci, a on — taki mały artysta, żywe złoto. Cmokam z uznaniem, gratuluję zdolnej pociechy, chwalę bez końca, a Ona uroczo się zawstydza.
Szczerze rozkoszuję się tym, że przez moment mogę być czyjąś dawną znajomą, po prostu Magdą, a nie wdową. Bo wdową stajesz się dwa razy. Pierwszy raz, gdy umiera twój mąż, drugi raz, gdy ludzie zaczynają cię traktować jak wdowę. Jajecznica jeszcze raz omiata moje ciało spojrzeniem pełnym zachwytu i uznania. W jej oczach nadal wyglądam jak milion dolarów. Wiem, że ona zaraz wysiądzie, a ja uniknę kolejnego przesłuchania: Na co umarł? Chorował? Czy coś wskazywało… Jajecznica znów mnie obściskuje, tym razem na pożegnanie. Nagle pyta, jakby od niechcenia, co u mojego męża? Mam jakieś 30 sekund, zanim wysiądzie. Odpowiadam szybko i bez emocji, żeby uciąć temat, bez wchodzenia w szczegóły. Mój mąż niedawno umarł.
Szok i przerażenie zmieniają nie tylko wyraz jej twarzy, ale energię całego wagonu tramwajowego. Nawet jej płaszcz zmienia kolor słonecznej jajecznicy w bardzo wyblakłą musztardę. Ona zaczyna dukać nieudolnie sklecone kondolencje, a mi robi się jej żal. Staram się ją uspokoić, że trudno, takie życie, bla bla bla. Jej wzrok się zmienia. Teraz patrzy na mnie z ogromnym smutkiem i bezradnością. Jeszcze raz omiata moje ciało spojrzeniem, w którym nie ma już ani zachwytu, ani miliona dolarów. Z ogromną troską stwierdza, że teraz rozumie, czemu jestem taką wychudzoną bidulką! Zaczyna się festiwal pytań gastronomiczno-cielesnych: Czy ty w ogóle coś jesz? A może jesteś na coś chora? Dbaj o siebie, bo musisz być silna, a popatrz (tu wbija mi palec pod żebro), ty się składasz z samej skóry i kości.
Zastanawiam się, jak do tego doszło, że w jednej minucie wyglądam jak milion dolarów, a w drugiej już jestem wychudzoną bidulką? Jajecznica wysiada. Obiecujemy sobie, że musimy się kiedyś zdzwonić na kawę. Obie wiemy, że to kłamstwo. Pewnie spotkamy się znowu za siedem lat w jakimś tramwaju albo supermarkecie.
Wracam do domu, staję przed lustrem i przyglądam się swojemu ciału. Zamykam oczy na 30 sekund. Gdy je otwieram, moje ciało wygląda tak samo — nic się w nim nie zmieniło. Dociera do mnie, że odkąd zmarł mój mąż, zostałam społecznie przeniesiona do innej kategorii kobiet. Mam etykietkę „wdowa” i zawsze już będę oceniana przez ten pryzmat. Wdowa nie może wyglądać jak milion dolarów — tak nie wypada.
Ilustracja: Autorstwa Museumsquartier_004.JPG: GryffindorMuseumsquartier_003.JPG: GryffindorMuseumsquartier_002.JPG: Gryffindorderivative work: Justass (talk) – Museumsquartier_004.JPGMuseumsquartier_003.JPGMuseumsquartier_002.JPG, CC BY-SA 3.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=10307710, wikipedia