Po krakosku
Nowy Teatr Proxima: „Festen”
„Festen”, dla młodych aktorów, ale i reżyserki, to nie lada wyzwanie. Bo jak pokazać 60-latka Helge mając lat niespełna 30?
Spektakl „Festen” duńskiego dramatopisarza Thomasa Vinterberga i Mogensa Ruskova opowiada o uroczystości w wielopokoleniowej rodzinie Klingenfeldt. Głowa rodu Helge Klingenfeldt obchodzi 60-te urodziny. Na wystawnym przyjęciu pojawia się cała rodzina – starsze wujostwo, ale i młodsze dzieci. Prezentowane na scenie Teatru Nowego Proxima przedstawienie, to dyplomowy spektakl V roku Wydziału Aktorskiego Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie, kierowanego przez Dziekana Wydziału Aktorskiego dra Juliusza Chrząstowskiego. To ważne wydarzenie dla uczelni, i dla młodych adeptów scenicznej sztuki aktorskiej, bowiem uczelnia wypuszcza ze swych murów pierwszych artystów. Spektakl, w reżyserii Katarzyny Deszcz, jak sama stwierdziła, jest także egzaminem dla kadry uczelnianej, nie tylko dla studentów, którzy za kilka miesięcy – być może – wzmocnią kadry aktorskie polskich teatrów, czego im należy życzyć.
„Festen”, dla młodych aktorów, ale i reżyserki, to nie lada wyzwanie. Bo jak pokazać 60-latka Helge mając lat niespełna 30 (Marcin Mróz)? Czy jego żonę Elsę, która urodziła kilkoro dzieci, kobietę zahukaną i bezgranicznie zdominowaną przez bezwzględnego męża (w tej roli delikatna Julia Sierakowska)? W takich przypadkach dobra gra aktorska jest bezwzględnie wymagana, ale i charakteryzacja niezbędna. Byłem ciekaw, jak – przy dość skromnych możliwościach technicznych teatru- reżyserka i scenografka (Emilia Sarga) zaprezentują sceny, które rozgrywają się w różnych częściach ogromnego domu Klingenfeldtów. Pełne dramatyzmu obrazy, dziejące się równolegle na słabo oświetlonej scenie, wywoływane były światłami (realizacja światła: Wojciech Kiwacz), które jakby ożywiały je wraz z pojawiającymi się dialogami. I w końcu urodzinowe przyjęcie! W ciągu kilku chwil przestrzeń sceny zapełniły stoły, przy których biesiadowała rodzina. Jadalnia szybko też przeistaczała się w salę balową, a na koniec stała imprezowym pokojem. Imprezowym – we współczesnym tego słowa znaczeniu… Tak szalenie dzisiaj się bawią młodzi ludzie!?
Spektakl ukazuje wewnętrzny obraz do gruntu zdemoralizowanej rodziny. Niby wszyscy szczęśliwi, lubią się, szanują nobliwego Helge, ale szybko też zaczynają prać domowe brudy. Szokuje przemocowe zachowanie Michaela – najmłodszego syna Klingenfeldtów (niesamowita rola Jana Wacławowicza) wobec spolegliwej żony – Mette (Anna Danysenko). Wychodzą na jaw dziwne układy damsko-męskie także ze służbą – choćby odżywający romans Christiana z pokojówką Pią (Daria Shchehlova). Powierzchowna poprawność, obraz pozornego szczęścia rodzinnego, topnieją w oczach. Poczynania Helge przez lata były tolerowane przez wszystkich. Dopiero ta jubileuszowa uroczystość, na którą przyjeżdża z Paryża najstarszy syn Klingenfeldtów – Christian (doskonała rola Maksymiliana Wichra) staje się przełomem. Od wielu lat mieszka poza rodzinnym domem. Przeszedł kurację psychiatryczną. Nie przyjechał nawet na pogrzeb ukochanej siostry bliźniaczki, która popełniła samobójstwo. Miał czas na przemyślenia i podjęcie decyzji… Jego przemówienie, obnażające Helge jako przemocowca i wykorzystującego seksualnie własne dzieci, początkowo właściwie na nikim nie robi wrażenia. Po chwili ciszy jaka zapada przy stole, pada zachęta: Jedzcie zupę…
Nikt nie chce w to, co powiedział Christian, uwierzyć? Boją się Helge? Wszyscy są zakłamani? Spektakl porusza też gnębiące przecież i nasze społeczeństwo problemy ksenofobii, rasizmu, poczucia wyższości nad innymi narodowościami, brak tolerancji dla odmienności seksualnych. Te sceny były niezwykle poruszające, kuliłem się w fotelu, wstydząc się za to co słyszę… Z tym złem spotykam się najczęściej w internecie, albo na ulicy, czy krakowskim rynku, terroryzowanymi przez rozwrzeszczaną prymitywną tłuszczę – młodych ludzi, którzy tak bezwzględnymi są tylko w grupie… I teraz to samo słyszę tu w teatrze?! Wiem, że to tylko teatr, ale nie czuje się z tym dobrze! Tym bardziej, że wśród aktorów jest młodzież ukraińska, która znalazła w Polsce schronienie przed wojną… Co oni czują, mając świadomość takich zachowań – na szczęście nie powszechnych – wśród Polaków? Co czują odgrywając te role?
Przez ten niełatwy spektakl, młodych aktorów doskonale poprowadziła Katarzyna Deszcz – prodziekan Wydziału Aktorskiego. Czuje się ogrom pracy, jaką włożyli twórcy w ten spektakl. Młodzi aktorzy otrzymali od swych mistrzów swoiste wiano, które poniosą jak prometejski ogień przez swe artystyczne sceniczne życie. Życzę im wytrwałości! Nam, widzom, życzę, byśmy mieli możliwość obejrzenia „Festen” w reżyserii Katarzyny Deszcz i w obsadzie kończących studia młodych aktorów przynajmniej jeszcze kilkanaście razy, zanim absolwenci Wydziału Aktorskiego Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego rozjadą się po Polsce, po świecie… Ten niezwykle poruszający i pouczający spektakl, który uwrażliwia na otaczającą nas, wciąż kształtującą się i zmieniającą na naszych oczach, nową rzeczywistość, jest potrzebny, szczególnie młodym widzom, wkraczającym szybko w dorosłe życie. Dzisiaj tylko teatr prawdę wam powie…
Ilustracje: fot. Janusz Paluch

Teatr Nowy Proxima w Krakowie: Thomas Vintenbrg, Mogens Ruskov, Bo Hr. Hansen (adaptacja sceniczna) „Fensten”, przekład – Elżbieta Frątczak-Nowotny, reżyseria – Katarzyna Deszcz, scenografia – Emilia Sarga, opieka scenografczna – Łukasz Błażejewski, kostiumy – Wero Wysoczańska, charakteryzacja – Szkoła Artystyczna Wizażu i Stylizacji Artystyczna Alternatywa, choreografia – Zofia Wątroba, reżyseria świateł – Wojciech Kiwacz, realizacja dźwięku – Kacper Kwinta, asystentka reżysera – Olga Łukasik. Obsada: Adrianna Ciesielska, Anna Denysenko, Volodymyr Mashuk, Marcin Mróz, Kacper Chudzik, Weronika Kopacz, Daria Shchehlova, Julia Sierakowska, Kacper Olszewski, Jakub Ormaniec, Olga Łukasik, Philip Madeja, Jan Wacławowicz, Maksymilian Wicher, Michał Ślizgi, Zofia Wątroba. Producent: Uniwersytet Andrzeja Frycza Modrzewskiego. Premiera: 13 marca 2026 r.