PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Narodowy Stary Teatr: Requiem dla snu

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Żółta Honda pod Pałacem Pugetów

Chciałbym po każdym przedstawieniu napisać, że uczestniczyłem w „dobrym” spektaklu. Idąc do teatru oczekuję nie tylko opisu sytuacji, ale też próby rozwiązania zakreślonego problemu, postawienia diagnozy. Teatr sięgał i sięga po trudne, wręcz nierozwiązywalne tematy. O sukcesie można mówić, gdy udaje się takim spektaklom pobudzić społeczeństwo – czyli widzów do dyskusji, co spowoduje jego eksploatację przez dłuższy czas.

Czy tak będzie z „Requiem dla snów” Jakuba Skrzywanka? Spektakl pokazał (walor edukacyjny?), jak łatwo w naszym Krakowie zamówić, z dostawą, w umówione miejsce narkotyki… Nie zdawałem sobie z tego sprawy! Czy dostawcy wystawiają faktury i honorują płatności elektroniczne?… Spektakl sugeruje też, że od dawna wszyscy jesteśmy „ćpunami”, uzależnionymi od papierosów, alkoholu, lekarstw, narkotyków. Nawet tabletki na odchudzanie uzależniając, mogą doprowadzić do anoreksji! Początkowo śmieszny wątek starszej pani – matki Harego, dealera narkotyków, która głównie spędza czas przed telewizorem i marzy, by schudnąć i znów ubrać czerwoną sukienkę z czasów panieńskich, kończy się dramatem… Pokazane „studium” stopniowego uzależniania się od narkotyków przez kilkunastoletnich uczniów szkół podstawowych, którzy potem stają się dorosłymi uzależnionymi pracownikami, ojcami rodzin było niezwykle wstrząsające!… Ilu spośród nich uwalnia się od nałogów? Ilu ogranicza do upijania się wódką, zażywania lekarstw? Czy życie współczesnego człowieka to tylko praca, seks i prochy? I na końcu marzenie, by usnąć i się nie obudzić?

Łacińskie słowo requiem oznacza mszę żałobną… Angielskie dream, na potrzeby polskiego widza i czytelnika przetłumaczono jako sen, ale przecież można, a może należałoby w tym kontekście tłumaczyć jako marzenia? Wszak tak naprawdę „Requiem dla snu” jest opowieścią o niespełnionych marzeniach, planach życiowych, w tryby realizacji których nagle „wkręciły” się, niby przyspieszające, niby wspomagające narkotyki, alkohol, z uzależnieniem od których nawet miłość nie jest w stanie sobie poradzić. Na scenie nie brakuje scen drażliwych, wulgarnych i bulwersujących. Są bodźce sensoryczne w postaci głośnych efektów dźwiękowych, drażniące światło także stroboskopowe, dym. Wszechobecna przemoc, wulgaryzmy językowe, totalna atmosfera depresyjności, niemocy, rezygnacji – totalny „przegryw”. No i seks – symulowany na scenie, pokazywany na monitorach… Brutalny, ocierający się o pornografię. Nawet seks jest jednak wypaczony, bo do uzyskania przyjemności wystarczy łączność internetowa. Wprawdzie to spektakl tylko dla widzów dorosłych, to naprawdę musimy patrzeć na ten szarpiący się obraz onanizujących się i obnażających aktorów? Nie wiem, czy w tym miejscu powinienem wspominać o niekontrolowanym, obrzydliwym „kompulsywnym jedzeniu”? Ale ta scena, początkowo może śmieszna, jest bardzo dramatyczna.

Jakkolwiek podziwiałem niełatwe kreacje aktorskie. Odtworzyć tak wiarygodnie te pokręcone postaci, straszliwie doświadczone przez życie, marzące o tym, by być kimś, nie może być łatwe… Nawet te marzenia o biznesie, o czarnej limuzynie, chęci powrotu do twórczości malarskiej, czy stanięcia przed kamerą byle jakiego programu talk show, które już nigdy przecież się nie spełnią, z czego bohaterowie przedstawienia chyba zdają sobie sprawę. Oni są przeżarci thinkig wishful (chciejstwem), przepojeni wódką, narkotykami, są totalnymi przegrywami… Oni, czyli aktorzy, schodzą ze sceny i nie sądzę, by szybko otrząsnęli się z ról, a my opuszczamy nasiąknięty złymi emocjami teatr i stajemy na ulicy Starowiślnej rozglądając się wokół, jedni za zapowiadanym dostawcą sproszkowanego szczęścia, który zamówiony, miał przyjechać żółtą czy zieloną Hondą pod Pałac Pugetów, inni, zagubieni, patrzą na zegarki, ale zanim się „ogarną” ucieknie im tramwaj… Zwykłe przebudzenie, powrót do rzeczywistości, osobistego raju…

Akcja spektaklu toczy się na kolorowej obrotowej scenie, która rozświetlana jest na pierwszym planie. Tak więc bywamy w mieszkaniu matki Harego, w niezwykłej przestrzeni świątyni z ołtarzem- monitorem, czasem pełniącej rolę restauracji, albo salonu rozkoszy. Przyciągający oko blichtr, dający chwilowe poczucie bezpieczeństwa, ale i mocy – szczególnie po zażyciu wzmacniającej substancji, tonie jednak zaraz w mrokach ciemności, groźnego, bo niewiadomego jutra. Ten mrok, rozświetlany coraz bardziej rażącymi, zimnymi światłami, pochłania nas bardziej i bardziej, aż do ostatniego słowa, ostatniego dźwięku, ostatniego błysku podświetlanego życia na scenie… Tę niezwykłą scenografię stworzył Grzegorz Layer.

Poruszająca jest też muzyka! Monumentalna, czasem kameralna, ale i klubowa. W zależności od potrzeb wynikających ze scenariusza. Wszak requiem, to także żałobna msza muzyczna. Muzyka wykonywana na żywo nie tylko obrazuje akcję sceniczną, ale jest też czynnikiem kształtującym, wręcz stymulującym atmosferę na scenie i widowni. Jak narkotyk, czy alkohol, który pomału acz skutecznie opanowuje organizm, wywołując wizje, wprowadzając człowieka w stan euforii, a potem w kompletne otępienie. Podczas premiery na organach i pianinie grał sam kompozytor – Marcin Masecki.

Ważny, mający być niewątpliwie ostrzeżeniem – szczególnie dla młodych – spektakl, jest potrzebny. Widzimy tragedię głównych bohaterów, ale z drugiej strony słyszymy, że w swym nieszczęściu oni wciąż dążą do wyimaginowanego szczęścia, osiąganego w stanach narkotycznej nieświadomości. Ośmieszanie różnych terapeutycznych zabiegów (terapeuta jest tylko człowiekiem…) doprowadzić może do odrzucania pomocy… No cóż – wybór zawsze będzie należał do ciebie! Żółta honda pod Pałacem Pugetów albo Scena Kameralna Narodowego Teatru Starego… Co wybierzesz?!

Narodowy Stary Teatr im. Heleny Modrzejewskiej w Krakowie: Scena Kameralna, „Requiem dla snu” na podstawie powieści Huberta Selby’ego jr., Jakub Skrzywanek  – reżyseria, Jakub Skrzywanek, Jan Czapliński Scenariusz – adaptacja. Jan Czapliński – dramaturgia, Grzegorz Layer – scenografia, Lila Dziedzic – kostiumy, Jacqueline Sobiszewski – światło, Natan Berkowicz – video, Marcin Masecki – muzyka, Iga Czarny – asystentka reżysera, Zuzanna Pajowska – asystentura studencka AST, Karolina Kraczkowska – choreografia, Wojciech Jaworski – koordynacja scen intymnych, Elżbieta Gałązka-Salamon – przekład, Ewa Kałat – operatorka kamery, Tomasz Popowski – techno asystent, Hanna Nowak – inspicjentka, Tomasz Dzierwa – sufler. Obsada: Daniel Dobosz (gościnnie), Magda Grąziowska, Adam Nawojczyk, Anna Radwan, Rob Wasiewicz (gościnnie), Krzysztof Zawadzki, Marta Zięba (gościnnie), Ewelina Żak (gościnnie). Koprodukcja: Teatr Studio w Warszawie. Premiera Warszawska: 17 kwietnia 2026, premiera Krakowska: 25 kwietnia 2026.

Ilustracja główna: J. Paluch