PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Miasto

Kilka minut

Anna Petelenz
Miasto Anna Petelenz

– Niech pani na siebie uważa – powiedział ochroniarz, gdy oddawałam klucze na Gołębiej 22.

To była piękna sobota, a obok dzieci zbierających liście przejechał powolutku radiowóz policyjny. Kupiliśmy obwarzanki koło Grodzkiej, przeszliśmy przez Plac Wszystkich Świętych. Cel był jeden: „Non oggi” Joanny Karpowicz w Artemisie. Potem kawa na Kanoniczej i powrót tramwajem. Błogo.

Mija kolejna godzina i siedzę na Gołębiej 22, ze mną studenci. Czytamy „Co mówią kamienie Wenecji” Ewy Bieńkowskiej. Wczoraj „Barbarzyńca w ogrodzie” Herberta. Przemieszczamy się od piękna do piękna. Jest już wczesne popołudnie, ciśnienie spada i wszystkim przydałaby się kawa, ale nie kończymy wcześniej – robimy ćwiczenie. Dziwnie blisko i nisko krąży nad nami helikopter.

Dopiero kiedy wychodzę i oddaję klucz, dowiaduję się, co się dzieje. Że strzelanina, ofiary, że wszystko jeszcze trwa. Zaczynają się blokady. Nie da się przejść przez Jagiellońską, nie udaje się to nawet dziarskiemu emerytowi, który próbuje szturmować taśmę. Za taśmą czerwone parawany, za którymi leżą ofiary. Strażak prosi „Ludzie, uszanujcie to, co się stało”. „Ale co się stało?!” krzyczy emeryt. Nikt nie odpowiada. Dostaję wiadomości „Czy wróciłaś?”, „Wsiadaj w taksówkę!”.

*

Od wczoraj próbuję się otrząsnąć. Nie zrozumieć. Myślę, czy dwaj policjanci jadący Plantami trafili w środek masakry. Słyszę dziecko wołające „boję się” na jednym z nagrań. Na innym znajomy lekarz udziela policjantowi pierwszej pomocy. Internet śledzi życiorysy rodziny napastnika i syci się teoriami spiskowymi.

To wszystko w naszym Krakowie?

Ilustracja: Autorka

Ilustracja główna: Autorstwa image/photo was taken by Wikipedia and Wikimedia Commons user Ludwig Schneider (zmienione na B&W)