Subiektywnie
Fenomen czterech łap. Felinoterapia na Światowy Dzień Kota
Koty, Szpital Babińskiego i międzygatunkowa przyjaźń
“Jeśli zbyt ci samotność dokuczy, a twe serce w rozterkach się miota, to znajdź coś, co ci miłość wymruczy: weź kota” – pisze koci poeta Franciszek Klimek w wierszu “Weź kota”. Przypadający 17 lutego Światowy Dzień Kota przypomina o przyjaźni międzygatunkowej, jaką można nawiązać z mruczkiem.
Zaropiałe, lecz jakże figlarne, oczęta Florentyny po raz pierwszy spojrzały na mnie w jednym z mieszkań przy krakowskim Rynku Głównym, vis a vis kościoła Mariackiego.
Był sierpień 2014 roku, mijał rok od rozstania z ukochaną czarną Frydą, kocicą z klasą, z którą spędziłam 15 pięknych lat. Rok smutny, bo bez mruczenia, wtulania się w kocie futerko i międzygatunkowej wymiany spojrzeń.
– Miau, przyjechałam z Bieszczad, mam na imię Florentyna! – przedstawiło się biało-rudo-czarne kociątko z wykrzyknikiem na nosie.
– Kto Cię tak uroczo pomalował? – zwróciłam się do maleństwa i zaproponowałam, że zabiorę je w inne góry, Beskidy. – Na zawsze? – zapytała z nadzieją trikolorka. – Razem – odparłam i wzięłam ją na ręce, a potem do domu.
„Frorko”, „Florentynko” „Ciapentyno” czy „Fauno” (bo lubię żartować, że Flora jest moją Fauną), i wieloma innymi zdrobnieniami, zwracam się dziś do Florki, na co ona reaguje z typową trikolorce nonszalancją. Czasem drapnie, by potem, jak gdyby nigdy nic, czule udeptać łapkami. Czasem upoluje moją prawą rękę, by w trymiga niewinnie położyć się na plecach, zrobić oczy jak kocur ze Shreka (tę minę ćwiczy codziennie) i pozwolić pogłaskać się po brzuszku. Jest prawdziwą damą, która ma swoją świtę do spacerów po okolicy. Nawet w srogim śniegu, mrozie lub upale. – Mrau, przecież muszę pilnie sikać! – komunikuje donośnym miauczeniem kocica. Damie nie wypada odmówić, więc tak chodzimy spacerować od dwunastu lat na (prawie) każde kocie zawołanie…
Dzielić miskę z kociakiem?! Niedoczekanie!
W listopadzie 2023 roku do Florentyny dołączyła półroczna Feliksira, zwana pieszczotliwie Felusią. – Kto to jest?! Jak mogłaś przywieźć tu tę gówniarę przypominającą kotkę z reklamy Whiskasa? – bulwersowała się przez tydzień Florka. Uszczypliwości kocicy rezydentki Felusia miała za nic – wolała polować na sznurki, muchy, zasłony, pranie i wszystko, co można było pogonić. Florentyna (nie) lubi jej do dziś, lecz nie przeszkadza im to we wspólnej konsumpcji smaczków, zabawie i drzemkach tuż obok siebie (oczywiście tylko przez chwilę, do zdjęcia).
Oprócz Florentyny i Feliksiry, serdecznie przyjaźnię się z białym, puszystym Fryderykiem oraz liczną, czarno-białą drużyną kocic i kocurów, które mam pod opieką w domu tymczasowym (również do adopcji, co w niniejszym tekście podkreślam). Wszystko zaczęło się od kocura Bryczesa, ale to już zupełnie inna historia…
Mruczenie na stres, masaż łapkami na ból
17 lutego koty oraz ich opiekunowie mają swoje święto – Światowy Dzień Kota. Te z kochających domów świętują codziennie – smaczkami, pieszczotami, czesaniem czy zabawą (choć mimo starań czasem i tak im mało). Te, które nie mają tyle szczęścia, z nadzieją wypatrują ciepłego legowiska, wygodnych kolan i otwartych na ich kocie zalety serc.
A tych mają mnóstwo, o czym mówi nawet medycyna. Przebywanie z kotem redukuje stres, uspokaja, obniża ciśnienie krwi i relaksuje – trudno wszak nie poczuć się lepiej słysząc kocie mruczenie. A już masaż łapkami bolących miejsc, które koty w sprytny i tylko sobie znany sposób potrafią na naszym ciele odkryć? Co za przyjemność. Ba, nawet wspomaganie procesu zdrowienia!
Skreśleni przez ludzi, pokochani przez koty
Wyobraźcie sobie, drogie Czytelniczki i drodzy Czytelnicy, że koty potrafią wcielać się w terapeutów. Dowody znalazłam całkiem blisko – w Szpitalu Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego SPZOZ w Krakowie, który zajmuje się leczeniem chorób i zaburzeń psychicznych. Jego lekarze i pacjenci znają pojęcie felinoterapii, czyli leczenia z udziałem kota. Było tak: – W 2015 roku szpital otrzymał informację, że w ramach projektu finansowanego przez miasto Kraków, w ramach tzw. Budżetu Obywatelskiego, można nieodpłatnie otrzymać domki dla dzikich i bezdomnych kotów, by mogły one przetrwać zimę. Zbadano zainteresowanie terapeutycznym wymiarem takiej opieki, a więc podjęciem zobowiązania do opieki nad domkami i ich dzikimi lokatorami. Program miał uczyć pacjentów szpitala systematyczności (regularne godziny karmienia i pamiętanie o tym), utrzymywanie domów w czystości. Dopiero w następnej kolejności miały odbyć się próby „oswajania” nowych podopiecznych i wchodzenia z nimi w relację. Opieka nad kotami miała więc charakter umiejętności społecznej – opowiada Maciej Bóbr, rzecznik Szpitala Klinicznego im. dr. Józefa Babińskiego SPZOZ w Krakowie oraz “Społeczny Opiekun Dzikich Kotów” (taki tytuł nadał Panu Maciejowi Wydział Kształtowania Środowiska UMK). Pacjenci nawiązali bardzo bliską relację z kotami – opiekowali się nimi, kupowali im karmę, organizowali zbiórki na opiekę weterynaryjną. – Niezwykłe w tej historii jest to, że byli to pacjenci oddziału sądowego o wzmocnionym zabezpieczeniu, a więc osoby, które popełniły czyn zabroniony, ale z uwagi na chorobę został wobec nich orzeczony środek zabezpieczający w postaci pobytu w zamkniętym zakładzie psychiatrycznym. Okazało się, że pomiędzy dzikimi kotami a pacjentami tego oddziału, których z uwagi na chorobę i popełnione przestępstwo często nie akceptują nawet najbliżsi, zawiązała się szczególna relacja. Nazwałbym ją „bezwarunkową przyjaźnią”. Koty stały się dla pacjentów czymś więcej niż tylko zwierzętami, którymi się opiekują – często jedynymi bliskimi stworzeniami. Podopieczni szpitala losują, który z nich danego dnia będzie głaskał czy karmił, a koty, pomimo, że są dzikie i wobec innych nieufne, pozwalają się głaskać i są do pacjentów bardzo przywiązane – opowiada Maciej Bóbr. I podkreśla: – Obecność kotów sprawia, że osoby przebywające w oddziale mają poczucie, że dla kogoś się liczą, komuś są potrzebni i ktoś obdarza ich pozytywnymi uczuciami, o co w ich relacji z ludźmi raczej trudno.
Przybij łapę z kocurem Frankiem
Koty na etacie w szpitalu w Kobierzynie? Rudy kocur Franek, którego mruczenie uspokaja pacjentów i zmniejsza poczucie samotności. Kiedy koci terapeuta zachorował, w szpitalu zorganizowano zbiórkę na operację jego szczęki. Dziś Franek ma się dobrze i razem z innymi kocimi rezydentami czeka na życzenia (i smaczki!) z okazji Światowego Dnia Kota.
Ilustracja: kot Franek, fot. M. Gruszecka