Po krakosku
Dawna zima na dawnym Zwierzyńcu
Zimo, trwaj!
Jak zgodnie twierdzą specjaliści stopniowo ociepla się klimat i takie zimy kiedy śnieg zalegał i ciągle go dosypywało, a mróz trzymał bezlitośnie, odeszły już – najprawdopodobniej – w niepamięć. Kłam tej tezie zadaje trwająca właśnie zima, ze sporymi opadami śniegu i mrozem. Ostatnie podobne zimy kiedy śnieg zalegał, a mróz trzymał do kwietnia. Przytrafiły się na przełomie 1995/1996 roku oraz 2012/ 2013 roku.
Jedną z dawniejszych srogich zim utrwalił w kadrze wielki mistrz nie tylko krakowskiej fotografii artystycznej Henryk Hermanowicz (1912-1992). Wybitnego fotografika autora wielu wspaniałych albumów, z pochodzenia wilnianina los rzucił do Krakowa dopiero tuż po ostatniej wojnie i tak zauroczyło go nasze miasto, że pozostał tu już na zawsze.
Niestety, wraz z dawnymi zimami w niepamięć odszedł również przedstawiony tu widok początkowego fragmentu ul. Królowej Jadwigi, z wyburzonymi w 2007 roku, stojącymi po sąsiedzku domami. Ten parterowy, drewniany – widoczny tu w całej okazałości – należał do kołodzieja Andrzeja Boby, a ten widoczny tylko we fragmencie (po prawej), do jego brata Stanisława, który reprezentował pokrewny – dziś zresztą tak samo niespotykany jak kołodziejstwo – fach stelmacha. Na tej pięknej nastrojowej fotografii, wykonanej prawdopodobnie w połowie lat 50. ubiegłego stulecia, utrwalony został też (na pierwszym planie, po prawej), fragment nie istniejącego już parterowego domu rodziny Elsnerów, przy ul. Królowej Jadwigi 5. Wyburzono go w 1964 roku, w związku z budową nowej pętli tramwajowej.
Zwraca uwagę typowo wiejski jeszcze charakter zabudowań i przydomowych obejść grodzonych drewnianymi sztachetowymi płotami, choć Zwierzyniec, wraz z bliższym centrum miasta Półwsiem Zwierzynieckim, znalazł sie już w 1910 roku w granicach Krakowa.
Dziś, stojąc w miejscu gdzie tamtej zimy stanął mistrz Hermanowicz, podziwiać możemy jedynie kolejny tzw. apartamentowiec, wzniesiony w modnym w nowym stuleciu – choć jeszcze nie opisanym w podręcznikach – „stylu deweloperskim”. Całe szczęście, że żadna (miejmy nadzieję !), nowa inwestycja, nie będzie w stanie pozbawić nas widoku kościoła Najświętszego Salwatora i jego malowniczego otoczenia, które majaczy tu w górze, spowite śniegiem, w tajemniczej, mglistej poświacie…