PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Subiektywnie

Andrzej Wajda. Artysta obok cenzury

Krzysztof Burnetko
Subiektywnie Krzysztof Burnetko

Wolność jednostki, narodu, twórcy to istota dzieła Andrzeja Wajdy – filmowego,
teatralnego, obywatelskiego. Zarówno w czasach PRL-u, jak Polski po 1989 roku.

Swego czasu w Notesach sporządził wykaz problemów, które miał z cenzurą jako reżyser tworzący w warunkach komunizmu. Zważywszy na liczbę zrealizowanych filmów i ich tematykę, lista mogła wydawać się niezbyt długa:

„– żądanie wycięcia sceny »koniec na śmietniku« (Popiół i diament);
– zakończenie: Niewinni czarodzieje;
– kto ma strzelać do Jaśka w Weselu na końcu? Strzelać musieli oczywiście Rosjanie, cenzura chciała Austriaków, stanęło na bliżej nieokreślonych wojskach;
– Ziemia obiecana – podkreślić, że finałowy bunt robotników dzieje się w roku 1905;
– Człowiek z marmuru – scena z cmentarza;
– Człowiek z żelaza – 21 poprawek, w tym usunięta scena z utopionym w Motławie opozycjonistą”.

Ale zaraz potem przytacza zdanie z Gombrowicza: „Kto nie umie pisać pod cenzurą, niech nie robi literatury”. A temat cenzury w tychże Notesach wraca często.

Bo przecież, jak każdy twórca czasów PRL, miał często do czynienia z cenzurą. Nie chodziło tylko o działania Głównego Urzędu Kontroli Publikacji, Prasy i Widowisk (bo tak w nowomowie oficjalnie nazywano cenzurę). W wolność twórców władza ingerowała bowiem na rozmaitych poziomach (choćby partii i administracji, ale i systemu dystrybucji filmów czy papieru) i różnymi narzędziami (z naciskami środowiskowymi czy towarzyskimi włącznie).

Jednak ową nieformalność przy odrobinie sprytu dawało się wykorzystać. W książce Andrzej Wajda. Podejrzany reżyser wspomina choćby, że w dzień premiery Popiołu i diamentu w ostatniej chwili telefonicznie zasugerowano mu, żeby wyciął ostatnią scenę – konającego na śmietniku Maćka Chełmickiego. Wajda zwlekał, sceny nie wyciął: „I tylko dlatego się uratowała. Wtedy zasada była taka, że po oficjalnej premierze z władzami film pozostawał niezmieniony i w tym kształcie szedł do rozpowszechniania”.

Mistrzostwo Wajdy w grze z PRL-owską cenzurą polegało jednak na czym innym: w tym, że nawet cięcia nie zmieniały wymowy jego filmów. Przykładem usunięcie przez cenzurę ostatniej sceny Człowieka z marmuru: poszukiwania grobu Birkuta. Zamiast niej pointą filmu stał się dynamiczny marsz syna Birkuta i reporterki Agnieszki korytarzami TVP, z których zmiatają przerażeni dziennikarze i aparatczycy. W ten sposób cenzura zafundowała sobie przesłanie jeszcze bardziej, jak wówczas mówiono, „antysocjalistyczne”. Zamiast odniesienia do minionej epoki Gomułki, końcówka pokazywała, że system kłamstwa trwa.

*

Sam Wajda tłumaczył: „Z cenzurą było tak, że kontrolowała w scenariuszach tylko dialogi, bo każda ideologia jest w słowach, a nie w obrazach. Więc sprawdzali, co śpiewa chór z Sofoklesa, a nie jak śpiewa i po co on w ogóle w dramacie. Ciekawie wyglądało to na przykład z Człowiekiem z marmuru czy …z żelaza – te filmy były dla władzy kłopotem, bo przecież robotnik nie mógł w socjalizmie niczego domagać się od robotniczej władzy. Ona miała z natury wiedzieć, co jest dla niego dobre. A tu Birkut się czegoś domagał… Na dodatek to był motyw całego filmu, więc nie można było tego wyciąć. Mogli wyciąć najwyżej pojedyncze sceny, jak ta z topielcem w Motławie. Ale filmu nie mogli zmienić”.

O cenzurze wspominał też w zapiskach czynionych już w wolnej Polsce. Komentował choćby: „Moja sytuacja reżysera odrabiającego po 1989 roku niezrealizowane z powodu cenzury filmy, ale w kinie nie ma już widzów, którzy na nie czekają, przypomina tych dwóch Niemców, którzy uciekłszy z NRD, wyłażą ze Sprewy, wchodzą do baru i mówią do pijących tam piwo: – No, jesteśmy! Ale sala milczy, bo wszyscy zajęci sobą i nikt na nich nie czeka”.

Używał tego słowa do opisu zjawisk tyczących wolności wypowiedzi, lecz mających zupełnie inną naturę. Już w 1999 roku alarmował: „Internet – brak cenzury na wejściu. Dawniej wszystkie informacje dawali nam ludzie mający licencję i sprawdzeni co do swoich kwalifikacji – nauczyciele, profesorowie, pisarze, naukowcy, oficerowie, politycy. Dziś w Internecie każdy informuje wszystkich, bez żadnych kwalifikacji i odpowiedzialności”.

Ilustracja: Autor nieznany, wikipedia