Straszność jest blisko, pod ręką, zaraz za rogiem. Wystarczy rozejrzeć się wokół tkwiącym w nas nadal dziecięcym, zalęknionym wzrokiem, by dostrzec wszechobecne demony.
Jak pisać? Jak podnieść słowo do rangi literatury? Nad literacką ludzkością to pytanie wisi jak miecz Damoklesa zawieszony na końskim włosiu z ogona Pegaza.
Na naszych oczach rozpada się społeczeństwo, zastępowane przez wyjące plemiona. Każdego dnia tracimy trochę wolności. Wkrótce wybuchnie wojna domowa. Dobre duchy pierzchły przerażone. Rzeczywistością polską w najlepsze rządzi diabeł.