Rekomendacje
Pamięć to akt odwagi…
Od ostatniego spotkania w Klubie Dziennikarzy „Pod Gruszką” Biblioteki Kraków z prof. Stanisławem S. Nicieją minął równy rok. Czekaliśmy cierpliwie i doczekaliśmy się.
6. Października, na zaproszenie pani Anny Stengl, w zabytkowej Sali Fontany, na zaproszenie krakowskiego oddziału Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południowo-Wschodnich pisarz spotkał się z krakowskimi czytelnikami. Przywiózł najnowszą książkę – już z 23. tom „Kresowej Atlantydy”, poświęcony miejscowościom i ich mieszkańcom takim jak Chyrów, Tłumacz, Pałahicze, Hnilcze i Rozdół. Tym razem książka dedykowana została Reginie Taylor-Wasiak, pisarce, animatorce polskiej kultury w Wielkiej Brytanii, ale przede wszystkim prezesce Związku Pisarzy Polskich na Obczyźnie oraz redaktor naczelnej wydawanego w Londynie „Pamiętnika Literackiego”. Tom opatrzony został tekstem wstępnym autorstwa poety i krytyka literackiego, redaktora naczelnego „Gazety Kulturalnej” Andrzeja Dębkowskiego zatytułowanym „Stanisław Sławomir Nicieja – kronikarz utraconego świata”. Przeczytamy tam m.in. o pisarskiej twórczości prof. Niciei te słowa:
„W „Kresowej Atlantydzie” historia i literatura splatają się w jedno. To nie jest historia pisana z zewnątrz, to literatura historii, w której fakty nabierają znaczenia dzięki narracji, a narracja dzięki prawdzie. Nicieja uczy nas, że opowiadać historię to nie tylko mówić o przeszłości, ale także kształtować tożsamość. Kto traci pamięć, ten traci siebie. (…) Nicieja nie jest mitotwórcą w sensie romantycznym, ale jest strażnikiem mitu – tego, który rodzi się z pamięci i który pozwala człowiekowi przetrwać. Jego pisarstwo można czytać jako ciąg dalszy polskiej tradycji romantycznej, ale oczyszczonej z mesjanizmu, skupionej raczej na człowieku niż na idei. W jego książkach nie ma patosu – jest czułość. (…) Nicieja pokazuje, że pamięć to nie nostalgia, lecz akt odwagi. Bo pamiętać to sprzeciwić się zapomnieniu. A jego książki są jednym z najpiękniejszych aktów tego sprzeciwu, jakie powstały w polskiej literaturze współczesnej”.

W tym, wydanym z niezwykłą starannością, opasłym tomie – ponad czterysta stron! – większość miejsca zajmują miasta Chyrów i Tłumacz. Chyrów – miasto położone nieopodal obecnej granicy z Ukrainą zasłynął z Zakładu Naukowo-Wychowawczego Ojców Jezuitów pod wezwaniem św. Józefa działającego w latach 1886-1939. Powstał z inicjatywy ks. Mariana Morawskiego. Legenda konwiktu chyrowskiego tworzyła się przez lata dzięki wychowankom, a ukończyło tę szkołę kilka tysięcy uczniów. Wśród absolwentów byli m.in. Eugeniusz Kwiatkowski – premier RP, twórca Gdyni i COP-u, Antoni Marczyński – jeden z najpoczytniejszych pisarzy II RP, Ksawery Pruszyński – znany reporter, ks. kardynał Adam Kozłowiecki, gen. Jerzy Kirchmajer czy Ryszard Serafinowicz – dziennikarz telewizyjny znany z „Teleturnieju Wielka Gra”. Tłumacz, który słynął z cukrowni, nazywany jest miastem tłumaczy. Legenda wiąże osadę z kniaziem Jarosławem Ośmiomysłem (1130-1187), który wpadł na pomysł, by w osadzie zgromadzić tłumaczy języków orientalnych, słowiańskich i germańskich, ważnych dla dyplomatów i wędrujących kupców. Szkołę w Tłumaczu kończyli bracia Deyczakowscy. Zbigniew Deyczakowski – kapitan żeglugi wielkiej – był współtwórcą stoczni Yachtowej w Gdyni, pływał na statkach transportowych do przewozu węgla. Ostatni, jakim dowodził, to s/s „Zagloba”, który w 1940 roku skierowany został do konwojów atlantyckich transportujących broń. W 1943 roku zginął wraz z całą załogą storpedowany przez niemiecki okręt podwodny. Jego brat – Zygmunt Deyczakowski, kapitan żeglugi wielkiej, podczas II wojny światowej dowodził transatlantykami „Chrobry” i „Batory”. Tym drugim transatlantykiem, nazywanym „Lucky Ship”, transportował w 1940 roku do Kanady wawelskie Arrasy i klejnoty królewskie, a także około 500. dzieci do Australii.
Nieopodal Tłumacza położona jest niewielka miejscowość Pałahicze, z którą związana jest rodzina Nossigów. Alfred Nossig, dziennikarz, rzeźbiarz, powieściopisarz był twórcą libretta do opery Jana Ignacego Paderewskiego „Manru”, jedynej opery czterokrotnie wystawianej w Metropolitan Opera w Nowym Jorku. W Pałahiczach miał też jedną ze swych pracowni Henryk Rodakowski. To tam namalował m.in. znany obraz „Wojna kokosza”.



Z niewielkiego Hnilcza, kolejnej miejscowości opisywanej przez prof. Nicieję, wywodzi się znany pisarz Stanisław Srokowski, autor licznych książek, ale przede wszystkim słynnej Sagi Kresowej: „Ukraiński kochanek”, „Zdrada” i „Ślepcy idą do nieba” i współautor scenariusza do znanego filmu „Wołyń” w reżyserii Wojciecha Smarzowskiego. Z Hnilczem jest związany rycerz Zawisza Czarny, ma też swój epizod znany węgierski pisarz Franciszek Molnar. Ale też polonistka z Mieszkowic, absolwentka Uniwersytetu Szczecińskiego, Beata Woźniak – autorka liczącej 716 stron książki „Zielona wioska. Hnilcze na Tarnopolszczyźnie. Od zarania do wygnania 1374-1944”.
Ostatnia część książki poświęcona jest niewielkiemu Rozdołowi, położonemu między Lwowem i Stryjem. Znajduje się tam pałac Rzewuskich i Lanckorońskich. Tam spędzała dzieciństwo słynna Karolina Lanckorońska – ukochana córka Karola Lanckorońskiego – profesor historii sztuki, znana w dobie komunizmu w Polsce z fundacji stypendiów dla młodych, dobrze zapowiadających się historyków polskich. Zasłynęła też z darowizny swych zbiorów, które przekazała do Zamku Królewskiego na Wawelu i Zamku Królewskiego w Warszawie. Prof. Nicieja zauważył, że nie wszystkie polskie arystokratyczne rody są tak hojne, bowiem zbiory Czartoryskich państwo Polskie musiało wykupić od potomków Izabeli Czartoryskiej. Trzeba nadmienić, iż rok temu ukazała się biografia napisana przez Marcina Wilka „Jedyna. Biografia Karoliny Lanckorońskiej”. W Rozdole miał swoją pracownie Jacek Malczewski.
Warto przypomnieć, że kilka lat temu, za 15. tom „Kresowej Atlantydy” poświęcony Wilnu, prof. Stanisław S. Nicieja uhonorowany został Nagrodą Czytelników w ogólnopolskim konkursie Portrety 2020. Tom 23. bogato jest ilustrowany fotografiami, które cudem wraz z ekspatriantami, dotarły do ich nowych domów i przetrwały. Ilość wątków historycznych, biograficznych poruszonych przez autora jest ogromna. Książkę czyta się na wdechu, mnóstwo zaskoczeń, niespodziewanych informacji. Nie będę ukrywać, że dzieła prof. Niciei zawsze czytam z szeroko otwartymi ze zdziwienia, czy zaskoczenia, oczami. Książkę wieńczy tekst poety i krytyka literackiego, mieszkającego między Bytomiem i Lwowem, Marcina Hałasia „Kresowa Atlantyda: obowiązek pamięci”, który ukazał się w „Warszawskiej Gazecie” w 2025 roku. Tekst zwieńczył jakże znamiennym i prawdziwym zdaniem: „Nicieja widzi Polskę jako całość, Nicieja widzi Polskę bez pamięci o Kresach jako okaleczoną i okradzioną.”. Nic dodać, nic ująć!
