Rekomendacje
Zofia Romanowiczowa
Twórczość Zofii Romanowiczowej to w zasadzie głos samej autorki. Bohaterką i narratorką jej powieści i opowiadań jest kobieta, która przeżyła wojnę i zdecydowała się pozostać z dala od swojego kraju.
„Jestem jak panny ze Złotej legendy, topór odskakuje od mej szyi, ogień mnie się nie ima, z dołu podnoszę się, naga, i biegnę przed siebie na oślep, jeszcze raz wzgardzona, jeszcze raz odepchnięta przez śmierć. Zawsze prawie umieram i zawsze prawie zmartwychwstaję” – mówi narratorka powieści Słońce dziesięciu linii – a może mówi to sama autorka Zofia Romanowiczowa? Bo tak było w jej życiu – umierała i zmartwychwstawała wiele razy.
Urodziła się w 1922 roku w Radomiu jako Zofia Górska, a więc w chwili wybuchu II wojny miała 17 lat. Natychmiast włączyła się w działalność Związku Walki Zbrojnych jako łączniczka, za sprawą ojca, który dowodził tam grupą dywersyjną. W 1941 roku oboje zostali aresztowani przez gestapo i skazani na śmierć. Ojciec zginął trzy miesiące później, zaś Zofię wywieziono do obozu w Ravensbrück, a następnie do Neu Rohlau. W 1945 roku podczas ewakuacji obozu udało jej się zbiec do amerykańskiej strefy okupacyjnej, a następnie przedostać do Rzymu, gdzie trafiła pod skrzydła Melchiora Wańkowicza. Dzięki jego pomocy zdała maturę. Po nielegalnym przekroczeniu granicy z Francją, za radą prof. Jeana Boutière’a, którego żona również była Radomianką, dostała się na studia romanistyczne na Sorbonie i ukończyła je z doskonałym wynikiem. W 1948 roku Zofia wyszła za Kazimierza Romanowicza, oficera 2. Korpusu, prowadzącego polską księgarnię Libella na Wyspie św. Ludwika w Paryżu. Osiem lat później nakładem tejże księgarni została wydana pierwsza powieść-pamiętnik Romanowiczowej Baśka i Barbara (w Polsce ukazała się w 1958 roku – była to pierwsza dostępna w kraju książka emigracyjna i rozeszła się na pniu). Regularnie pisywała też opowiadania, artykuły i wiersze do polskich pism emigracyjnych, między innymi do tygodnika „Życie”. W latach 1959–1993 Romanowiczowie prowadzili również Galerię Lambert, gdzie wystawiano prace artystów z całego świata. Tak ożywione życie kulturalne nie mogło ujść uwagi SB, które założyło przeciw nim sprawę o kryptonimie „Mariaż”. Za szczególnie niebezpieczne uznano obdarowywanie przybyłych zza żelaznej kurtyny Polaków darmowymi egzemplarzami książek wydawanych na Zachodzie, a także akcję wysyłki darmowych książek zarówno do instytucji państwowych PRL, jak i na adresy prywatne obywateli. W związku z odmową podjęcia współpracy z SB książki Romanowiczowej były od połowy lat 60. objęte zakazem druku. Pisarka zmarła w 2010 roku w Lailly-en-Val. Wydała 11 powieści oraz tom opowiadań.

Twórczość Zofii Romanowiczowej to w zasadzie głos samej autorki. Bohaterką i narratorką jej powieści i opowiadań jest kobieta, która przeżyła wojnę i zdecydowała się pozostać z dala od swojego kraju. Mogłoby się wydawać, że nieustanne przetwarzanie własnego życia to bardzo nużący proces, zwłaszcza dla czytelnika. Nic bardziej mylnego. Romanowiczowa bowiem eksperymentuje w swojej literaturze sama ze sobą, przygląda się sobie w różnych kombinacjach i z różnych dystansów. Na przykład w Przejściu przez Morze Czerwone występuje jako dwie kobiety, które przeżywszy obóz, nie potrafią się odnaleźć w „wyzwolonym” świecie, popadając w różne dewiacje i stany lękowo-depresyjne.
„Pomyślałam, że żyję, i chyba ucieszyłam się” – mówi narratorka-bohaterka. Ta niepewność radości z cudownego ocalenia nakłada się – w tej i w innych powieściach – na liczne aluzje literackie i biblijne, które stawiają prozę Romanowiczowej na pograniczu dwóch światów: literackiej niedosłowności i poobozowej, wciąż emocjonalnej pamięci.
