Noty ze świata
Białystok: Święte widzimisię…
Wędrując po Białystoku trafiłem do Galerii Sleńdzińskich przy ul. Legionowej 2. Trzeba zaznaczyć, iż jest to jedna z placówek tej niezwykle interesującej instytucji, o której kiedyś może więcej napiszę, wszak jest łącznikiem z naszym miastem… Wilnianin – Ludomir Slendziński (1889-1980) – artysta malarz i rzeźbiarz. Do Krakowa przybył z Wilna w 1944 roku i znalazł […]
Wędrując po Białystoku trafiłem do Galerii Sleńdzińskich przy ul. Legionowej 2. Trzeba zaznaczyć, iż jest to jedna z placówek tej niezwykle interesującej instytucji, o której kiedyś może więcej napiszę, wszak jest łącznikiem z naszym miastem… Wilnianin – Ludomir Slendziński (1889-1980) – artysta malarz i rzeźbiarz. Do Krakowa przybył z Wilna w 1944 roku i znalazł zatrudnienie w Akademii Górniczo-Hutniczej. Był pierwszym rektorem Politechniki Krakowskiej. Pochowany jest na Cmentarzu Salwatorkim. Jego córka, Julita Slendzińska (1927-1992), ostatnia z rodu – znana pianistka i klawesynistka, została donatorką białostockiej Galerii Slendzińskich.

Tym razem odwiedziłem galerię, w której prezentowane są zazwyczaj prace artystów współczesnych. Skusił mnie tytuł wystawy – „Święty punkt widzenia”. A potem zaskoczyły, zachwyciły i wciągnęły w wir kilkukrotnego oglądania obrazy Adrianny Konopki. A można było sobie na to pozwolić, bo wystawa nie jest obszerna. Wciągnęły w dosłownym tego słowa znaczeniu, bo są magiczne, malowane radosnymi i żywymi kolorami, wręcz bajkowe, nawiązujące do mitologicznych baśniowych opowieści, które i dziś jeszcze żyją na Podlasiu swym tajemnym życiem. Artystka, pochodząca z Białegostoku, skończyła słynne Liceum Plastyczne im. Artura Grotgera w Supraślu. Jest absolwentką Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie. Studiowała w Pracowni Malarstwa prof. Jarosława Modzelewskiego oraz Pracowni Rysunku prof. Pawła Bołtryka. I choć obecnie mieszka i tworzy w Warszawie, to świat tajemniczego Podlasia rezonuje w jej twórczości.
W swej twórczej drodze poszukuje tożsamości artystycznej, swego porządku. I choć nie wszyscy chcą spoglądać w swą przeszłość, to ona swym „Autoportretem razy trzy” doszukuje się swoich początków. Obraz ukazuje trzy kobiety w pozycji „na czworaka”, tworzące piramidę lub ukazane jedna nad drugą. Gdy czytam opis, wiem, że dzisiaj zaczęło się już dość dawno… „Malując ten obraz najpierw myślałam tylko o sobie. Przez jedną rozmowę przypomniało mi się , że istnieje taki moment, gdzie ja, moja mama i moja babcia byłyśmy razem, najbliżej, jak się da. Był to moment, kiedy babcia była w ciąży”. Jakie to poruszające….


Jej obrazy uświadamiają nam, jak ważna w naszej codzienności jest natura, bez kontaktu z którą stajemy się czymś zbędnym, niepotrzebnym. Opowiada o tym ognisty obraz „Koń, drzewo i krzak”. Autorski opis do obrazu brzmi: Rozpoczął się rok Ognistego Konia według Kalendarza Chińskiego. Zwiastuje on okres intensywnych działań, odważnych decyzji i silnej potrzeby niezależności. To właśnie czuję. Drzewa z oczami są na każdym kroku, tylko trzeba się rozejrzeć”.
Oglądający wystawę nie są w stanie ukryć emocji. Patrzymy bowiem na potworne czasem sceny, przedstawione w dość naiwnej manierze, ocierającej się celowo o kicz, co powoduje, że horror zamienia się – już w nie tak straszną – w groteskę. Dla przykładu obraz „Sfinks i głowa” opatrzony podpisem „… i skończyło się tak, że nasza bohaterka nie odpowiedziała poprawnie na zagadkę sfinksa”. I sfinks po prostu odgryzł jej głowę, która we krwi leży u jego stóp. Ciekawe, co to za zagadka była…
Warto wspomnieć, że Adrianna Konopka związana jest z istniejącą od 2024 roku grupą artystyczną Kolektyw HEX, do której należą także Zuzanna Litawińska, Weronika Pietrzak, Anna Rutkowska i Jakub Sobolewski. Nazwa grupy nawiązuje do heksagramu – sześcioramiennej gwiazdy. A w swojej twórczości nawiązują do folkloru, duchowości, natury i magii we współczesnym świecie. Wszystkie te elementy znajdziemy na wystawie „Święty punkt widzenia”. Kuratorem wystawy jest Dawid Bujno.
Ilustracje: J. Paluch
