PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Rekomendacje

Dlaczego Polacy nigdzie nie poszli?

Ziemowit Szczerek
Rekomendacje Ziemowit Szczerek

Masz już jesienny numer?

Albo taka alternatywna historia. W sam raz na lato. Bo, na przykład, co by było, gdyby Polacy nie zatrzymali się tu, na północ od Karpat, tylko poszli dalej, na południe? Najlepiej nad Adriatyk? O, byłoby wtedy cudownie. Bylibyśmy jak Chorwaci! Zamiast polskiego błota i ewentualnie oglądania deszczem smaganych, do ziemi przygniatanych traw i słuchania do tego Chopina na pocieszenie (bo pasuje) i szukaniu ukojenia w skandynawskim hygge czy pasującej do tego klimatu gotyckiej architekturze (z niemiecka) albo wódce (z rosyjska) – mielibyśmy białe skały schodzące do lazurowego morza, mielibyśmy ciepło i wino, piękny krajobraz i łagodne zimy. A i kasa z turystów by się znalazła. Okej, może by się nasze życie latem zamieniało w piekło, bo upał i tłum jak diabli – ale za to zimą jak by było cudownie! Dlaczego to się nie wydarzyło! Dlaczego Polacy nigdzie nie poszli?

Ale zaraz. Wtedy, kiedy Słowianie szli na dół – nie było jeszcze Polaków. W ogóle nie było narodów. Polacy wytworzyli się dopiero mocno po chrzcie Polski, a to i tak nie jako tożsamość narodowa, tylko, powiedzmy, kategoria polityczno-kulturowa odnosząca się wyłącznie do warstw wyższych. Do szlachty i tak dalej. Jeszcze w XIX wieku polscy chłopi często nie mieli pojęcia, że są Polakami albo z Polakami identyfikowali wyłącznie szlachtę. Jak w czasach rabacji galicyjskiej, gdy „Polok” dla przodków dzisiejszych zagorzałych Polaków to był ten, co im chciał narzucić pańszczyznę i oderwać się od dobrego cysorza we Wiedniu, który im wolność gwarantował.

Nie pierwsza to taka historia i nie ostatnia, że prześladowani wchodzą w buty swoich prześladowców. W RPA czarnoskórzy, doprowadziwszy do obalenia apartheidu, zaczęli najpierw przejmować dotychczasowe obyczaje białych, a dziś bronią RPA przed „najazdem migrantów” z innych krajów. Migrantów ciemnoskórych tak jak i oni sami. Ukraińcy, którzy, z jednej strony, słusznie się buntują przeciwko atakom na ich społeczność w Polsce, sami niezbyt dobrze przyjmują na zachodniej Ukrainie uchodźców ze wschodniej, opętanej wojną Ukrainy. Bo inni kulturowo, bo mówią po rosyjsku jeszcze często. I tam też pojawiają się głosy, że ciemnoskórych migrantów jest na Ukrainie za dużo, choć nie ma za dużo. Albo Polacy, którzy jeszcze niedawno sami byli migrantami, ba, jeszcze na dobre nie skończyli być migrantami, a już innych migrantów chcą z Polski wyrzucać. No, ale mniejsza z tym. Na takich paradoksach jest cała Europa ustawiona.

Wróćmy do kwestii z początku tekstu: czy Polacy mogli pójść na południe i stać się ludem śródziemnomorskim?

No, cholera! Żeby to byli naprawdę Polacy, to musieliby pójść już pod koniec XIX wieku. Porzucić swoje domy, ziemię, życia, wszystko masowo, w jakiejś niezbyt zrozumiałej, absolutnie precedensowej w naszych czasach fali i powędrować na południe. Przez Czechy, Austrię, może przez Węgry. Przeciągnąć jak migranci w 2015 przez Bałkany. A potem nie dość, że zdobyć jakiś kawałek ziemi, co wtedy przecież było właściwie niemożliwe, wpisać się w nienawiść między lokalnymi narodami, założyć państwo i trwać w nim, przetrwać i wytrwać. Absurd jakiś.

Ależ nie, powiecie. Wcześniej! Wcześniej trzeba było.

Wcześniej nie było Polaków. Sama szlachta miała się przenosić? A co by to dla nas znaczyło, potomków ludzi z książek do historii Polski? Co, my wszyscy ze szlachty? Poza tym co, wcześniej to nie trzeba było sobie państwa wyrąbywać?

Nie, powiecie. Jeszcze wcześniej. Zanim się narody potworzyły. W czasach, gdy tylko Słowianie byli i gdy jedni szli tu, drudzy tam.

No ale przecież to się właśnie wydarzyło. Słowianie wyszli, przeszli i poszli. A to, że nie było między nimi naszych pradziadków? A, to już pretensje do pradziadków, drodzy państwo!