PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Po krakosku

Jadwiga – Femina animosa

Janusz M. Paluch
Po krakosku Janusz M. Paluch

Po oklaskach.

„Jadwiga”, to tytuł monodramu Piotra Rowickiego w reżyserii Anny Gryszkówny, który na scenie prezentuje Agnieszka Przepiórska. Aktorka w nieprawdopodobny sposób wciela się, nie tylko psychicznie, ale i fizycznie, w postać Jadwigi Stańczakowej. Widziałem ją jako Wisławę Szymborską, Simonę Kossak, Barbarę Sadowską – matkę Grzegorza Przemyka – czy legendę Solidarności – Annę Walentynowicz, nie wspominając o innych rolach w wieloobsadowych spektaklach teatralnych (choćby „Proszę Państwa, Wyspiański umiera” Agaty Dudy-Gracz na scenie Teatru im. J. Słowackiego). Doskonała charakteryzacja, mimika twarzy, sposób wysławiania się – nie chce się wierzyć, że w te postaci przeistacza się jedna artystka! Perfekcjonizm, dyscyplina sceniczna, niezwykłe opanowanie i umiejętność skupienia widza na prezentowanym spektaklu – to cechy gry aktorskiej Agnieszki Przepiórskiej.

Ciekaw byłem tego spektaklu, bowiem – wydaje mi się – łatwiej jest prezentować i zainteresować widza opowieścią o kobietach znanych, które wpisały się trwale w naszą współczesną historię, niż kobiecie będącej właściwie zawsze w tle toczącego się wokół życia… Taką była Jadwiga Stańczakowa, niewidoma poetka, pisarka, przyjaciółka, od 1972 roku sekretarka i opiekunka, wybitnego poety Mirona Białoszewskiego. O tym okresie jej życia opowiada film z roku 2005 „Parę osób, mały czas” w reżyserii Andrzeja Barańskiego, w którym postać Jadwigi zagrała Krystyna Janda. Wystarczyło, byśmy zapamiętali ją jako „sekretarkę Białoszewskiego”.

W spektaklu Piotra Rowickiego, Jadwiga nie jest postacią drugoplanową. To opowieść o niej, o jej życiu, zmaganiu się z otaczającą ją rzeczywistością, coraz trudniejszą wraz z narastającą chorobą – utratą wzroku. Jednak w spektaklu Jadwiga nie nosi ciemnych okularów, nie dostrzeżemy też białej laski – obowiązkowego atrybutu osoby niewidomej i niedowidzącej. Bohaterka porusza się w scenicznej przestrzeni swego mieszkania niezwykle pewnie. Ciekawe też, że wśród rekwizytów, nie dostrzeżemy maszyny do pisania… Brailowskiej oczywiście.

Wychodząc ze spektaklu słyszę narzekania, że tak niewiele było o Mironie… Sam muszę się w piersi uderzyć, bowiem idąc do teatru oczekiwałem, że tak naprawdę będzie to opowieść Jadwigi Stańczakowej o Mironie Białoszewskim… Opowieść osoby – sekretarki, opiekunki, zafascynowanej znanym i oryginalnym poetą, niezwykłą osobowością człowieka, o którego dbała, który mieszkał u niej, a nawet zmarł w jej mieszkaniu. Miron Białoszewski, pojawia się w opowieści incydentalnie. To on jest w tym spektaklu postacią drugoplanową.

Agnieszka Przepiórska prezentuje nam postać kobiety niezwykłej, jakże doświadczonej przez życie, uparcie będącej w doskonałej formie – mimo narastającej nieubłaganie choroby związanej z utratą wzroku, ale i dolegliwej, wchłaniającej ją depresji. Aktorka stara się wyrwać ją z cienia chorób, getta żydowskiego, w końcu cienia Mirona Białoszewskiego. Jadwiga Stańczakowa to „femina animosa” – kobieta odważna i zdeterminowana.

Urodziła się w Warszawie w żydowskiej rodzinie. Studiowała ekonomię, choć ciągnęły ją studia humanistyczne, których nie podjęła ze względu na szykany młodzieży żydowskiej na Uniwersytecie Warszawskim. W czasie wojny, jej mąż – poznany w czasie studiów – Zdzisław Stańczak, wyprowadził ją i jej rodzinę z getta. O postępującej chorobie wzroku dowiedziała się już podczas okupacji. Po wojnie zamieszkali w Gdańsku, gdzie Jadwiga pracowała jako dziennikarka „Głosu Wybrzeża”. Poetycko zadebiutowała, po powrocie do Warszawy, w roku 1979, tomem wierszy „Niewidoma”. Miała wtedy 60. lat. Kochała muzykę Mozarta. Wśród jej znajomych był Władysław Broniewski. W spektaklu pojawia się u niej pijany w sztok, recytuje swój wiersz, wspomina zmarłą córkę, po śmierci której nie był w stanie się otrząsnąć.

Jadwiga była fascynatką yogi, garnęła się do życia litrackiego, mimo, że Miron Białoszewski, określając ją jako „dalekoczujkę”, „skórowidzkę”, „duszorójkę”, czasami jej poezję traktował „protekcjonalnie” i pobłażliwie… W spektaklu słyszymy głosy Jadwigi i Mirona.

Taką właśnie, silną w swych depresyjnych słabościach, Jadwigę ukazuje na scenie Agnieszka Przepiórska, która dosłownie – w jednej z pozycji yogi – staje na głowie, opowiadając nam o innym – z tej pozycji postrzeganym – świecie Jadwigi Stańczakowej. Choć w jednej ze swych wypowiedzi stwierdza: „Nie chcę jej »odgrywać«. Nie chcę tworzyć postaci. Szukam doświadczenia – prawdziwego, czułego spotkania z tym, co mogło być w niej. Z tą ciszą, którą w sobie niosła. Z tą odwagą bycia sobą. To ogromne wyzwanie, ale jeszcze większy zaszczyt, że mogę nieść tę historię. Historię niezwykłej kobiety.” Scenariusz został oparty na biografii bohaterki „Jadwiga. Opowieść o Stańczakowej” napisanej przez jej wnuczkę Justynę Sobolewską – dziennikarkę, pisarkę i krytyczkę literacką.

Interesująca scenografia autorstwa Matyldy Kotlińskiej, która z jednej strony ukazuje zwykłe mieszkanie z oknem, za którym dostrzegała Jadwiga rosnące jesiony, zmieniające się wraz z porami roku. Widziała je do czasu kiedy dostrzegała kolory. Potem słuchała ich szumu. Ale i to okno odgrywało w przedstawieniu niezwykłą rolę. Wiodły do niego schody, obrazujące drogę do sukcesu, albo do krańca, kiedy nasze ostatnie tchnienie rozpływa się w tajemniczej krainie niebytu materialnego…

Nowohuckie Centrum Kultury w Krakowie (spektakl zaprezentowany 12 lipca 2026 r. w ramach XVI Krakowskich Miniatur Teatralnych): Piotr Rowicki „Jadwiga”, reżyseria – Anna Gryszkówna, scenografia i kostiumy – Matylda Kotlińska, muzyka – Piotr Skotnicki, choreografia – Karolina Kraczkowska, światło – Michał Głaszczka. Obsada: Agnieszka Przepiórska. Spektakl wyprodukowany przez Mazowiecki Instytut Kultury oraz Act&Flow Agnieszka Przepiórska i Muzeum Jana Kochanowskiego w Czarnolesie. Premiera 1 czerwca  2025.

Ilustracje: fot. R. Latoszek