Rekomendacje
Od kwiatu paproci do krakowskich Wianków. Jak zmieniła się Noc Kupały?
Dawniej wierzono, że tej nocy zioła zyskują niezwykłą moc, wróżby się spełniają, a odnalezienie kwiatu paproci może odmienić los. O znaczeniu Nocy Kupały, jej obrzędach i współczesnym powrocie do tej tradycji rozmawiamy z dr hab. prof. UMCS Mariolą Tymochowicz.
Paulina Filipiec: Noc Kupały jest często przedstawiana jako najbardziej magiczna w roku. Co tak naprawdę oznaczała dla dawnych społeczności słowiańskich?
Dr hab. Mariola Tymochowicz, etnolożka, kulturoznawczyni: Magiczna przede wszystkim dlatego, że przypadała na czas przesilenia letniego. W tradycji ludowej takie graniczne momenty zawsze odgrywały szczególną rolę. Był to także przełom w codziennym życiu mieszkańców wsi: rozpoczynał się okres intensywnych prac polowych, zmieniała się przyroda, a wiosenna zieleń ustępowała miejsca żółknącym łanom. Lato było czasem sprzyjającym, ale jednocześnie bardzo wymagającym.
Sama Noc Kupały miała charakter wyjątkowy. Wierzono, że przemiany zachodzące w przyrodzie wpływają także na świat nadprzyrodzony. To właśnie wtedy zakwitał kwiat paproci, którego odnalezienie zapewniało zdrowie, szczęście i bogactwo. Wierzono również, że w tę noc można usłyszeć dźwięk zatopionych dzwonów, zobaczyć ukryte skarby, a woda i zioła zyskują magiczne właściwości.
Uważano, że rośliny zerwane tej nocy posiadają szczególne właściwości. Kobiety zajmujące się lecznictwem ludowym starały się je pozyskiwać, odpowiednio przechowywać i wykorzystywać później do leczenia różnych dolegliwości oraz do praktyk magicznych o znaczeniu ochronnym, a także zapewniającym urodzajność.
Jakie wierzenia i obrzędy były związane z Nocą Kupały?
Kupalnocka była świętem słońca, wody, ognia, ziół, miłości i płodności. To także najstarszy obrzęd o rodowodzie przedchrześcijańskim. Ważnym elementem było zbieranie ziół, bo w przeszłości mieszkańcy wsi rzadko korzystali z pomocy lekarzy – zwyczajnie nie było ich na to stać. W dużej mierze byli zdani na samoleczenie oraz wiedzę ludowych uzdrowicieli.
Szczególną aktywnością w tym dniu wykazywały demony, duchy oraz czarownice. Zebrane zioła, takie jak bylica czy liście łopianu, miały też chronić przed nimi bawiącą się na łąkach młodzież.
Istotne było też przekonanie, że dopiero od tego dnia można się bezpiecznie kąpać. Wodne demony i niebezpieczne istoty miały wtedy przestawać zagrażać ludziom. Palono również ogniska nazywane sobótkami, a wodę wykorzystywano do wróżb, którym przypisywano szczególną skuteczność. Najczęściej miały one charakter matrymonialny.
Kupalnocka była jednym z nielicznych świąt niezwiązanych bezpośrednio z religią, co sprawiło, że już na początku XX wieku zaczęła tracić na znaczeniu. Po II wojnie światowej praktycznie zanikła, choć od dwóch–trzech dekad obserwujemy jej renesans. Dziś ma jednak zupełnie inny charakter, bardziej ludyczny i rozrywkowy niż związany z dawnymi wierzeniami.
CZY MASZ JUŻ NOWY NUMER? KUP TERAZ:
Woda odgrywa w obrzędach kupalnych szczególną rolę, a tegoroczna krakowska edycja wianków zatytułowana jest: „Między ogniem a wodą”. Jakie znaczenia symboliczne jej przypisywano?
Była symbolem oczyszczenia, a dla mieszkańców wsi miała również znaczenie związane z płodnością i urodzajem. Doskonale zdawano sobie sprawę, że bez niej nie ma życia ani plonów. Jej niedobór był dotkliwie odczuwany, dlatego praktyki związane z wodą miały tak duże znaczenie.
Najczęściej wykorzystywano ją podczas wróżb. Szczególnie zależało na nich młodym dziewczętom, które wierzyły, że dzięki nim poznają swoją przyszłość. Przygotowywały zwykle dwa wianki: jeden symbolizujący je same, drugi przeznaczony dla chłopaka, któremu chciały oddać serce.
Wianki puszczano na rzekach, strumieniach lub stawach. Najważniejsze było to, czy popłyną razem i połączą się ze sobą. Jeśli tak się stało, wróżba zapowiadała przyszły związek, ale jeśli się rozeszły, oznaczało to, że para nie jest sobie przeznaczona. Zatonięcie wianka uznawano za złą wróżbę, zwiastującą śmierć. Z kolei taki, który utknął w szuwarach, miał oznaczać nadchodzące nieszczęście.
Czy można było odwrócić taką wróżbę?
Nie. Zostawało tylko próbować ponownie w przyszłym roku, ale do takich znaków podchodzono bardzo poważnie.
Z drugiej strony warto pamiętać, że dziewczęta próbowały dzięki tym wróżbom ustalić, kto będzie ich przyszłym partnerem, podczas gdy rzeczywistość wyglądała inaczej. W społecznościach wiejskich, zwłaszcza w zamożniejszych gospodarstwach, jeszcze w okresie międzywojennym małżeństwa często aranżowali rodzice. Najważniejsze były kwestie ekonomiczne, a osobiste uczucia schodziły na dalszy plan.
Dlatego mężczyźni zwykle mniej angażowali się w tego typu wróżby. Byli bardziej pragmatyczni, co nie zmienia faktu, że chętnie uczestniczyli we wspólnej zabawie. Była to rzadka okazja do spotkań, flirtu i okazywania uczuć. Poszukiwanie kwiatu paproci często odbywało się parami, co sprzyjało romantycznym relacjom.
„Chodźcie śmiało, żadna z nas nie kłamie, chętnie wam rozkoszy dzban podamy” – to cytat z utworu „Wiły” o Nocy Kupały. Jak było z tą rozkoszą?
Istniało pewne społeczne przyzwolenie na większą swobodę, choć oczywiście obowiązywały granice. W niektórych regionach, zwłaszcza górskich, dziewczyna, która utraciła dziewictwo przed ślubem, nie była dobrze postrzegana, choć bywała tolerowana. W innych częściach Polski oczekiwano natomiast zachowania cnoty aż do zamążpójścia.
Jeżeli taka sytuacja wyszła na jaw, kobieta była publicznie piętnowana. Nie powinna wtedy iść do ślubu w wianku, symbolizującym cnotliwość. Jeśli zaszła w ciążę, a jej rodzina była zamożna, mogła próbować wymóc na kawalerze zawarcie małżeństwa. W takim przypadku również rezygnowano z symboli dziewictwa, takich jak wianek czy później welon.
Jednocześnie różne formy bliskości były w tę noc bardziej akceptowane. Przymykano na nie oko, dlatego wspólne poszukiwanie kwiatu paproci miało często również wymiar romantyczny.
Współczesne Wianki w Krakowie są dużym wydarzeniem miejskim. Na ile mają jeszcze coś wspólnego z dawnym rytuałem?
Niewiele. Oczywiście niektóre zwyczaje są odtwarzane, szczególnie puszczanie wianków czy rozpalanie ognisk, ale dziś traktujemy je przede wszystkim jako formę rozrywki i spędzania wolnego czasu. Nikt już nie wierzy, że wróżby rzeczywiście się spełnią, że kąpać można się dopiero po św. Janie albo że zioła zebrane tej nocy mają nadzwyczajne właściwości.
Dawniej ludzie wierzyli w te praktyki, bo chcieli poprawić swój los. Chłopom przed uwłaszczeniem żyło się bardzo ciężko – ich codzienność była nieustanną walką o przetrwanie, zdobycie żywności, zabezpieczenie przyszłości rodziny. Wierzono, że odnalezienie kwiatu paproci może odmienić życie.
Noc Kupały była także chwilą wytchnienia przed okresem najcięższych prac. Pozwalała na moment zapomnieć o trudach codzienności i nadchodzących tygodniach pracy od świtu do zmierzchu. Dziś również traktujemy ją jako okazję do wspólnej zabawy oraz kontaktu z tradycją. Kultywujemy dawne zwyczaje, choć nie zawsze rozumiemy ich pierwotne znaczenie.
Czy fakt, że w najkrótszą noc roku nadal tłumy przychodzą nad Wisłę, mówi coś o naszych współczesnych potrzebach?
Z pewnością mówi wiele o potrzebie wspólnotowości i podtrzymywania tradycji. Uprościliśmy te dawne obrzędy, ale wciąż chcemy uczestniczyć w czymś, co daje poczucie wspólnego przeżywania. To także wyraz tęsknoty za naturą. Współcześnie, zwłaszcza mieszkańcom miast, często brakuje kontaktu z przyrodą. Nawet tak prosta czynność jak samodzielne wykonanie wianka staje się dziś dla wielu osób ciekawym doświadczeniem.
Tradycja nadal jest obecna, choć zmienia się razem z nami. Mamy większą wiedzę, żyjemy inaczej i nie jesteśmy już uzależnieni od powodzenia magicznych praktyk. Jednak potrzeba wspólnego świętowania czy odwoływania się do korzeni pozostaje aktualna.
Czego moglibyśmy się nauczyć z obchodów Nocy Kupały?
Radości z przeżywania chwili. Dawni mieszkańcy wsi potrafili cieszyć się wspólnym świętowaniem, wiedząc, że za chwilę wrócą do ciężkiej pracy.
Wybrałabym też wspólnotowość. Wiele działań podejmowano wtedy z myślą o całej społeczności – o zdrowiu, bezpieczeństwie i urodzaju dla wszystkich. W pewnym sensie nadal to robimy, gdy organizujemy wydarzenia, które integrują ludzi i pozwalają im przeżywać ważne momenty.
Ilustracja: Autorstwa Chris Olszewski – Praca własna, CC BY-SA 4.0, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=97115336
CZYTAJ DALEJ TĘ AUTORKĘ: