Noty ze świata
Białystok: „Sztuka pamięci”
Białostockie Muzeum Pamięci Sybiru na pewno zalicza się do jednych z technologicznie i architektonicznie najnowocześniejszych w Polsce.
Powstało w roku 2021. Jakiś czas temu obejrzałem stałą ekspozycję niezwykle poruszającą, bo ukazującą przecież dramat Polaków siłą wywożonych w początkach 1940 roku przez rosyjskich okupantów na Syberię. Tysiące wywiezionych nie przetrwało zesłania. Słabsi umierali podczas wyczerpującej drogi, inni nie przetrwali z powodu ciężkiej pracy, głodu i zimna…
Tym razem odwiedziłem muzeum przy okazji otwarcia wystawy Art of Remembrence. Sztuka Pamięci, która jest pokłosiem międzynarodowego projektu mającego stworzyć płaszczyznę do reinterpretowania historii i pamięci II wojny światowej przez współczesnych artystów posługujących się nowoczesnymi środkami artystycznego przekazu. W programie, oprócz Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku, uczestniczyły: Muzeum La Couple w północnej Francji, Muzeum Wojenne w Bastogne w Belgii oraz Fundacja Nuto Revelli we Włoszech.
CZY MASZ JUŻ NOWY NUMER? KUP TERAZ:
Ekspozycja czterech młodych autorów złożona jest z dzieł, które powstały podczas ich rezydencjonalnych pobytów w muzeach – strażników pamięci o okrutnościach II wojny światowej, gromadzących pamiątki i dokumentujących dla artystów dawne, ale jak się okazuje wciąż żywe wydarzenia.
Rebeka Bauer, niemiecka artystka pracująca w Monachium i Lipsku, przebywała we włoskim Paraloup w Nuto Revelli Foudation. Powstała tam instalacja „Bearing Lidia Beccaria Rolfi”, która upamiętnia włoską pisarkę, działaczkę oporu i więźniarkę niemieckiego obozu koncentracyjnego w Ravensbrück. Instalacja składająca się z kilku części, pozwala nam zobaczyć utrwalone fotografie na kolorowym szkle, które ustawione, czy może odstawione, pod ścianami sugerują ich stopniowe odchodzenie w dalszą pamięć, wypierane przez współczesność pojawiają się jak sekundowe przebłyski… Obejrzymy też wierne kopie oryginalnych rysunków wykonanych w ołówku przez Lidię, a także zapiski z jej dzienników przeniesione na płótno, powoli zaczynające układać się w swoiste fale, które za jakiś czas utrudnią odczytanie tego, co zostało na nich utrwalone. Instalacja przekonuje nas, że pamięć jest ważna, że należy ją odświeżać, przypominać…
Raphaël Dallaporta, francuski artysta fotografik, był rezydentem belgijskiego Muzeum Wojny w Bastogne. To szczególny rejon walk w Ardenach, gdzie II wojna światowa wyraziście odcisnęła swe piętno. W tamtym rejonie umieszczono wyrzutnie pocisków V-2, które miały zadecydować o zwycięstwie Niemców w tamtej wojnie. Artysta poszukiwał śladów pamięci wojny w przestrzeni, mając świadomość, że za chwilę świadków tamtych wydarzeń zabraknie. Oglądamy więc fotografie drzew, które pamiętają tamte czasy. Jak pokręcone brzozy („Space Age Downa”), które jako małe drzewka zostały zniekształcone przez wysoką temperaturę z wyrzutni rakietowych. Niesamowite wrażenie robi cykl fotografii drzew, pod którymi stoją ustawione drewniane krzyżyki („Station of the Cross”), upamiętniające miejsca dawnych pochówków żołnierzy, których ciała po wojnie przeniesione zostały na cmentarz wojenny. Uwadze oglądającego nie ujdzie zwykły kawałek drzewa – przekrój pnia („War Tree), gdzie wśród regularnie narastających słojów zauważymy szarą plamę. To ślad po odłamku pocisku, który utkwił w pniu młodego wówczas drzewa…
Jakże wymowna jest część wystawy zagospodarowana przez dzieła Gail Ritchie, irlandzkiej artystce wizualnej, która przebywała w muzeum w La Coupole w północnej Francji. To potężny poniemiecki bunkier przeznaczony na budowę niemieckich rakiet V-1 i V-2, które miały zniszczyć Londyn. Muzeum uzmysławia odwiedzającym, że niemiecki program budowy rakiet, za którym stał Werhner von Braun, dał w efekcie początek powojennym programom kosmicznym rywalizujących ze sobą USA i ZSRR. Oglądamy więc rysunki, rzeźby czy asamblaże. Artystka przekazuje nam coś, o czym może nie wiemy, coś co powinno przykuć naszą uwagę do jej dzieł, wprawdzie niewielkich, kameralnych, ale dla niej niezwykle ważnych. Na pewno zwrócimy uwagę na „Party”. To ceramiczny talerzyk, na którym umieszczone jest aluminiowe jajko. Niby nic takiego, ale barwy na talerzu nawiązują do nazistowskich kolorów choćby mundurów wojskowych czy barw kamuflażu używanych na rakietach V-2. Obejrzymy też rzeźbę „Hector” przedstawiającą naturalnej wielkości aluminiowego szczura w antygrawitacyjnym kombinezonie kosmicznym, który posłużył we francuskim programie kosmicznym… To upamiętnienie służącego nauce szczura kosmonauty, nawiązuje do losu tysięcy bezimiennych przymusowych robotników, którzy wznosząc La Couple uczestniczyli w militarnym programie nazistów.
Rezydentem Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku był Juhana Moisander z Finlandii, twórca video instalacji dźwiękowych i performer. Poszukując pomysłu na stworzenie instalacji video, wertując archiwa, cały czas wracała do niego postać Matki – rzeźby, którą zobaczył po raz pierwszy wchodząc do muzeum (autorami rzeźby są ojciec i córka – Ryszard Piotrowski i Katarzyna Piotrowska). Spotkał się też z niezwykłą relacją wywożonego na Syberię, który opowiadał o tym, jak koła pociągu rytmicznie wybijały słowo „matka”… I jak wiele, właśnie matkom, syberyjskie rodziny, którym udało się przetrwać, zawdzięczały. Słowo „matka” dla fińskiego artysty ma też inne znaczenie, oznacza bowiem w jego ojczystym języku „podróż”… Artysta uświadomił tez sobie że jego rodzina pochodząca z Karelii, po zajęciu tego regionu przez Rosję w 1918 roku, została przesiedlona w inny region Finlandii… W ten sposób powstała video instalacja „Matka”, na której zobaczymy młodą matkę trzymającą w objęciach dziecko – blade i bezwładne, śpiące a może już martwe?… Wstrząsającej instalacji towarzyszą smętnie dźwięczące dzwony z kościelnej wieży, które żegnają zesłańców i oznajmiają początek ich dramatycznej drogi… Dźwięk dzwonów powoli zamienia się w beznamiętny stukot kół pociągu pędzącego przez mroźne i bezkresne stepy i tajgę na wschód, na Syberię… W tym – jak mantra – powtarzającym się stukocie żelaznych kół toczących się po stalowych torach, usłyszycie powtarzające się „matka…, matka…, matka…”. Nagle matka zaczyna śpiewać smutną kołysankę, którą napisała Janina Porazińska w 1925 roku – „Na Wojtusia z popielnika iskiereczka mruga…”. To niezwykle wzruszające dzieło skupiło na sobie najwięcej uwagi odwiedzających wystawę w dniu wernisażu. Większość bowiem, to osoby zrzeszone w Związku Sybiraków, potomkowie tych, którym udało się wrócić…







W otwarciu wystawy uczestniczyli i witali zebranych na wernisażu gości Katarzyna Jamróz – przewodnicząca Rady Miasta Białystok, Jolanta Chryniewiecka – przewodnicząca Związku Sybiraków w Białymstoku, Joanna Roman z Fundacji LRE uczestniczącej w projekcie oraz prof. Wojciech Śleszyński – dyrektor Muzeum Pamięci Sybiru w Białymstoku. Spotkanie prowadził Piotr Bosko.
Wystawie towarzyszy katalog, który będzie stanowił świadectwo i pamięć o tej ważnej inicjatywie zwieńczonej ekspozycją. Stworzono jednak barierę językową dla osób nie znających języka angielskiego i nie mających obowiązku go znać. Od pracownika muzeum dowiedziałem się, że wystawa jest międzynarodowa, więc nie ma obowiązku publikacji katalogu w języku polskim… Nie wiem, i nie wnikam, co o tym mówi Ustawa o języku polskim. Widzę jednak rozczarowanie starszych osób, które jakże chętnie brały do domu katalog, nie mając świadomości, że nie ma tam słowa po polsku…
Ilustracje: J. Paluch
CZYTAJ DALEJ TEGO AUTORA: