Po krakosku
Morderstwo po krakosku
W którym momencie kryminał przestał być tylko kryminałem?
W latach siedemdziesiątych na polskim rynku wydawniczym pojawiły się powieści dwojga szwedzkich pisarzy: Maj Sjöwall i Pera Wahlöö (Śmiejący się policjant czy Człowiek z Säffle). Wtedy też pojawiło się pojęcie „kryminału skandynawskiego”, znacząco różniącego się formą od znanych dotąd grzecznych kryminałów brytyjskich czy spod znaku Georgesa Simenona. O ile w powieściach Christie czy Conan Doyle’a centrum fabuły stanowiła zagadka kryminalna, o tyle w kryminałach skandynawskich rozmywa się ona na tle osobistych trosk detektywów i problemów społeczno-politycznych. Sjöwall i Wahlöö ochoczo wyrażali w książkach swoją sympatię dla szwedzkiej socjaldemokracji czy też komunizmu. Z tych pomysłów garściami czerpali potem polscy autorzy powieści milicyjnej, choć wątki osobiste nie były w nich aż tak wyraźne, jak u autorów szwedzkich. Na początku lat dwutysięcznych na polskim rynku zaczęły się ukazywać też kryminały Henninga Mankella i Jo Nesbø, i to chyba one na dobre wprowadziły modę na taki styl pisania, w którym przede wszystkim ukazane są aktualne kwestie społeczne i obyczajowe. A więc genialnego detektywa dżentelmena w stylu Poirota zastąpił smutny śledczy, mozolnie dążący do rozwiązania zagadki i borykający się z papierkologią oraz kłodami rzucanymi pod nogi przez życie.
CZY MASZ JUŻ NOWY NUMER? KUP TERAZ:
Kraków nie Bergen, ale też potrafi przygnębić, zwłaszcza jesienno-zimową wilgotną wieczorową porą. Pewnie dlatego oba kryminały Agnieszki Gracy zaczynają się właśnie wtedy, kiedy ołowiane chmury ciężko wiszą nad grodem Kraka, a mieszkańcy zaczynają dzień od sprawdzenia stężenia pyłów zawieszonych w powietrzu. Czarny poniedziałek – debiutancka powieść pisarki z 2023, za którą otrzymała Nagrodę Wielkiego Kalibru – jak sam tytuł wskazuje, dzieje się na tle strajków kobiet przeciwko zaostrzeniu prawa aborcyjnego, które maszerowały w polskich miastach w 2016 roku. Tamten styczniowy poniedziałek był też czarny dla Ewy Zielińskiej, która akurat wtedy wypadła z balkonu na ósmym piętrze swojego bloku na krakowskim osiedlu Ugorek. Dzięki temu do akcji mogła wkroczyć dwójka prywatnych detektywów, Iga i Igor (widać, że autorka lubi gry i zabawy językowe). Wypadek czy morderstwo? Bardziej zajmujące od szukania odpowiedzi na to pytanie okazuje się śledzenie życia ofiary, a działo się w nim wiele. Ireneusz Iredyński podobno powiedział kiedyś, że napisanie kryminału to banał i starał się to udowodnić, wydając Ryba płynie za mordercą. Powieść niekoniecznie mu się udała i sam chyba też o tym wiedział, skoro wydał ją pod pseudonimem. Tym bardziej należy więc docenić pomysłowość i zręczność współczesnych autorów takich książek, którzy nie mają łatwo na rynku pełnym tego typu literatury. Agnieszka Graca popisała się oryginalnością, m.in. ukrywając pod łóżkiem ofiary walizkę z rekwizytami dominy. Szkoda trochę, że ten wątek w Czarnym poniedziałku szybko ucieka, ale rozumiem, że detektywi mieli ważniejsze tropy.
Najciekawsza w literaturze jest fikcja, ale fajnie, jak się nakłada na rzeczywistość. Detektywi z powieści Gracy żyją w Krakowie i korzystają z tych samych miejsc, z których korzysta się naprawdę. Jedzą curry w Kolanku N°6, kupują pieczywo w Krakowskich Wypiekach, robią zakupy w Galerii Kazimierz. „Kryminał, w którym rzeczywistość jest niepokojąco podobna do tej za oknem” – napisano w blurbie na okładce Czarnego poniedziałku. Można sobie pospacerować po Krakowie śladami bohaterów, a nawet udać się na miejsce fikcyjnej zbrodni. W kolejnej powieści tej autorki – Podniebiu wydanym w 2025 roku – rzeczywistość już nie jest taka łatwa do namierzenia, bo tytułowe Podniebie to miejscowość, która geograficznie nie istnieje. Z drugiej jednak strony w Polsce jest mnóstwo takich Podniebiów, w których proboszcz miejscowej parafii ma niejedno za paznokciami i na sumieniu. W tym tomie młodą nauczycielkę z prywatnej szkoły na ul. Syrokomli, istniejącej równie metaforycznie jak owa miejscowość, w tajemniczy sposób wchłonęły krakowskie Błonia, nie pozostawiając żadnych śladów ani świadków. Szybko się okazuje, że wątkiem obyczajowym napędzającym akcję tej części przygód Igi i Igora jest molestowanie dzieci. Ten temat, mimo wszystko wciąż będący tabu, autorka podjęła z naprawdę dużym wyczuciem. Ofiara morderstwa znalazła się po wielu zwrotach akcji, podobnie jak jej nieco dziwaczna rodzina i rozwiązanie tajemnicy śmierci, ku uciesze czytelnika. Temperatura śledztwa jest tu jednak zgoła odmienna od temperatury żyć prywatnych obojga detektywów, tkwiących w jakichś przedziwnych egzystencjalnych zawiesinach, ale można się spodziewać, że kolejne tomy nadrobią tę nierówność.
Podobno najlepszy kryminał to taki, w którym na końcu okazuje się, że mordercą jest czytelnik. Jak dotąd nikt takiego nie napisał, i może to dobrze. Dobrze też, kiedy morderca okazuje się trochę zaskoczeniem, a trochę domysłem, bo czytelnik mimowolnie podczas lektury również staje się śledczym.
Agnieszka Graca, Czarny Poniedziałek (2023), Podniebie (2025), Wyd. Agora
Ilustracja: K. Wójcik
CZYTAJ DALEJ TĘ AUTORKĘ: