Noty ze świata
PROZA ZAPOZNANA: miniatury obozowe
Lubuskie Wawrzyny cz.8
(mądry esej poetycki – finalista)
„w końcu zasnęłam
oni nie spali ginęli
ja piłam kawę rano
telewizor walczył z internetem
rankiem oni rany boskie”
Maria Jolanta Fraszewska, Dzieje się wciąż. Kultura płonąca językiem, Fundacja Światło Literatury, 2024
Są w tym tomie fragmenty osobiste – takim jest miniatura poetycka, napisana w drugim dniu rosyjskiej napaści na Ukrainę – 25 lutego 2022 roku –, która została wyświetlona na fasadzie kamienicy w Krakowie w projekcie Michała Zabłockiego „Wiersze dla Ukrainy”. Kilka prostych zdań, które próbują uchwycić moment, w którym człowiek nagle uświadamia sobie, że stary świat właśnie się kończy.
To chyba najważniejszy ton tej książki: próba uchwycenia chwili, w której historia wdziera się w codzienność.
Tytuł brzmi trochę zbyt patetycznie, a okładka nie pomaga w pierwszym kontakcie z czytelnikiem. Można pomyśleć, że czeka nas kolejny zbiór akademickich rozważań. Tymczasem jest odwrotnie, bo eseje Fraszewskiej okazują się zaskakująco świeże.
To ważne, bo esej to gatunek zdradliwy. Łatwo w nim ugrzęznąć w akademickim żargonie, łatwo popaść w ton profesorski, który zniechęca czytelnika już po kilku stronach. Zdarza się, że eseista zaczyna mówić wyłącznie do innych eseistów – a zwykły czytelnik zostaje gdzieś przed drzwiami. Na szczęście książka Fraszewskiej należy do tych, które drzwi raczej otwierają, niż zamykają.
Autorka wchodzi w tematy literackie, społeczne, filozoficzne – ale nie ucieka od codzienności. Przeciwnie: właśnie z codzienności wyrastają jej refleksje. Eseje powstawały w różnym czasie, jako reakcje na wydarzenia i procesy, które dzieją się wokół nas. Dzięki temu nie mają charakteru czysto teoretycznego. Są raczej próbą zrozumienia świata, który przyspieszył i coraz częściej wymyka się prostym interpretacjom.
W tomie znalazło się dziewięć tekstów – bardzo różnorodnych tematycznie. Otwierający książkę esej Cywilizacja i kultura stawia pytanie stare jak sama humanistyka: czy literatura jest tylko wytworem kultury, czy może to właśnie ona kulturę współtworzy? W innym miejscu pojawiają się rozważania o popkulturze i o tym, jak wpływa ona na nasze codzienne życie. Jest też ciekawy tekst o języku – o jego święcie w poezji, ale i o jego degradacji w codziennym użyciu.
Wśród bohaterów tych esejów pojawia się także Anna Świrszczyńska – poetka, która według Fraszewskiej potrafi „przesiewać przez sito własnej niedoskonałości wielkość i szlachetność doznań”. To bardzo trafne określenie nie tylko dla twórczości Świrszczyńskiej, lecz także dla samej eseistyki autorki.
Jednym z najciekawszych wątków książki jest pojęcie prosumpcji. To termin wprowadzony jeszcze w latach osiemdziesiątych przez Alvina Tofflera, opisujący sytuację, w której człowiek nie jest już tylko konsumentem kultury, lecz staje się jednocześnie jej współtwórcą. Produkuje i konsumuje jednocześnie.
Dziś – w epoce internetu i mediów społecznościowych – to zjawisko stało się właściwie codziennością. Każdy z nas publikuje, komentuje, interpretuje, przetwarza. Granica między twórcą a odbiorcą zaczyna się rozmywać.
Fraszewska pokazuje, że wraz z tą zmianą zmienia się także język. A język – jak przypomina autorka – nie jest tylko narzędziem komunikacji. Jest także sposobem wyrażania pragnień, lęków i nadziei.
Dlatego w książce pojawia się jeszcze jeden ważny wątek: prawo do własnego głosu. Zwłaszcza głosu kobiecego. Autorka przypomina z lekką ironią, że Biblię przepisywali mężczyźni – i być może dlatego historia świata wygląda tak, jak wygląda.
„Dzieje się wciąż” to zbiór esejów, które nie udają ostatecznych odpowiedzi. Raczej stawiają pytania.