PARTNER PROJEKTU:

thumbnail Miasto

Eneasz i Dydona, czyli „Rule Britannia!”

Andrzej Zaręba
Miasto Andrzej Zaręba

Nikt nie spodziewał się, że początek wiosny przyniesie w okolice kombinatu hutniczego wydarzenie takiej rangi. Na pewno nie śnił o takim wydarzeniu gdzieś na wschodnich peryferiach Europy autor pierwszej opery anglosaskiego świata -Henry Purcell.

Przyszedł na świat w 1659 roku. Było to niedługo po złożeniu do grobu szczątków doczesnych generała kawalerii, samozwańczego teologa, lorda – protektora, kata Irlandii i piewcy nietolerancyjnej tolerancji ustrojowej – Olivera Cromwella.

Jak zaświadczają swoją wiedzą historycy – okres kilkudziesięciu lat cromwellowskiego porządku czyli wojny domowej, był dla wysp czasem głęboko nieszczęśliwym. Ciągłe akcje zbrojne, bezustanne napięcia i konflikty, upadek kultury. Inter arma silent musea. Być może buduję tutaj zbyt symetryczne analogie – narodziny genialnego muzyka, śmierć pancernego dyktatora…ale takie są znaki podobne odgłosom wiosny, kiedy kwiaty na łąkach zwiastują, że Ziemia znów jest przy nadziei. Przecież podobnie zadziałało na przygnębionych stanem świata dzisiejszego wystąpienie króla Anglii Karola III w amerykańskim kongresie…

I tak jak nadchodząca na wiosnę jaskółka , Purcell przyszedł na świat w szczęśliwej chwili. Wojna nareszcie dobiegła końca. Gdyby urodził się wcześniej, jest całkiem możliwe, że czekałaby go w najlepszym razie kariera jakiegoś fajfra przygrywającego raźno maszerującym kompaniom New Model Army. Umęczony wojną domową kraj był miejscem niełatwym do życia – i może dlatego Purcell zmarł na chorobę poetów – gruźlicę- młodo? Ale przecież lepszy jest słomiany pokój niż złota wojna.

Chłopiec dorastał zanurzony w muzyce – tradycyjnie w owych czasach wszystko odbywało się po linii rodzinnej, szczególnie w dziedzinach artystycznych. Muzyka w tym rejonie świata była poważana i hołubiona, ale czas dyktatury cromwellowskiej był momentem który można porównać do panowania talibów w krajach kultury muzułmańskiej.

Wraz z monarchią wróciła do Brytanii powstającej z krwawej łaźni sztuka. Purcell już jako nastolatek otrzymał stanowisko przy królewskim konserwatorium instrumentów. Niedługo później pod okiem kapelmistrza Westminster Abbey Johna Blow’a wprawiał się w kompozycje i instrumentacje orkiestrowe. Niewiele czasu minęło, gdy przerósł mistrza. Czas ciągle galopował jak kawaleria cromwellowska w tych ostatnich dekadach baroku – komponował Purcell aż trzem monarchom. Znów na dwory arystokracji wróciła muzyka, więc poza podniosłymi, królewskimi oprawami muzycznymi, przyszło zapotrzebowanie na szlagiery umilające życie codzienne, kojące traumy i złe wspomnienia.

Tak właśnie zaprojektowano ten wielki utwór, któremu treść nadał najpierw Wergiliusz, ale do potrzeb chwili przystosował irlandzki poeta Nahum Tate, który posiadał wszechstronne wykształcenie w dziedzinie humanistyki klasycznej. Sam ledwie uszedł z życiem z pogromu.

Powstało libretto dotykające subtelnie czasów współczesnych, które kompozytor oprawił w klejnot muzyki. Wystawiono to arcydzieło po raz pierwszy w roku 1689. Lament Dydony i śpiewki marynarskie przeszły z czasem do popularnej kultury. W śpiewie i tańcach żeglarzy słychać jeszcze dziś zadziorność załóg korsarskich Francisa Drake’a…

Ten klejnot baroku przenieśli w nasze czasy mistrzowie rodzimi: Barokowa Orkiestra AMKP , utworzona w 2008 roku przez prof. Elżbietę Stefańską; Balet L’Art de la Danse – działający przy Krakowskiej Akademii Tańca od 2002 roku zespół prowadzony przez p. Monikę Myśliwiec. Jej choreografia i pomysły wspomagane przez Łukasza Ziębę, nadały piękno sceniczne wykonaniu. Wspaniale poczynała sobie orkiestra w niełatwej sztuce ożywienia dawnych barw i tonów z na poły zapomnianych w naszych czasach instrumentów muzycznych. Całość wyreżyserował Błażej Peszek, orkiestrę prowadził Tomasz Tokarczyk z asystentem Stanisławem Widłakiem.

W Nowej Hucie wygasły już dawne piece martenowskie. Ale w Łaźni Nowej wykuwa się lepsza przyszłość. Kultura!

Ilustracje: Andrzej Zaręba

Informacje dodatkowe:

Dydona: Zuzanna Kłaptocz/ Dominika Przetocka

Belinda: Iga Nałęcka/ Edyta Pałucka

Eneasz: Mikołaj Niżegorodcew/ Paweł Paprocki

Czarodziejka: Arkadiusz Dębiński/ Przemysław Józef Bałka

I Wiedźma: Edyta Pałucka/ Maria Gocał

II Wiedźma: Patrycja Wilgos/ Elżbieta Koc

Dama dworu: Iga Nęcka/ Milena Sołtys-Walosik

Duch: Elżbieta Koc/Patrycja Wilgos

Marynarz: Mateusz Stachowiak/Patryk Jaromin

Tancerze: Nina Borowiec, Julia Cetera, Iga Dobranowska, Magdalena Kalemba, Łucja Klimowicz, Joanna Kościelny, Lena Kowalska, Julia Kuś, Amelia Rybak-Videira, Marcin Sarapata, Weronika Sowier, Zofia Truskolaska.

Chór AMKP:

Soprany: Wiktoria Gnot, Klaudia Kita, Agata Kubik, Maria Micho, Maria Kuchno, Julia Mieliczek, Karolina Pilecka,, Gabriela Płocica, Sandra Stępek, Joanna Świetlicka.

Alty: Katarzyna Romanowska, Kacper Szczurek, Natalia Szydłowska, Iga Waszczuk, Julia Woźniak, Weronika Wziątka

Tenory: Krystian Kosiński, Damian Wadas, Paweł Żurawski.

Basy: Kajetan Hendzel, Patryk Jaromir, Szymon Maziarz, Jacek Musiał, Tymoteusz Polak, Jakub Stachula, Łukasz Stępień, Dominik Ślazyk, Linus Wdowiarz-Bilski.

Orkiestra Barokowa AMKP:

Flet traverso: Dorota Kleban

Obój: Urszula Pałka

Fagot: Konstanty Kravets

Trąbki: Julian Popitanu, Jakub Piekutowski

Skrzypce I: Maria Zborowska, Maksymilian Frach, Amelia Bach, Franciszek Wesołowski, Michalina Zarębska

Skrzypce II : Zuzanna Kowalczyk, Agnieszka Guguła, Alicja Mrozińska, Szymon Szeliga, Natalia Dudek

Altówki: Emilia Włodarczyk, Ece Aydogdu, Teresa Piech

Viola da gamba: Karina Krychun

Wiolonczela: Emilia Wincencik

Kontrabas: Martyna Bachowska

Gitara: Alicja Żądło

Teorba: Mateusz Pelc

Klawesyny: Weronika Karolczuk, Ina Jelińska, Anna Klimek

Całość muzycznie przygotowały Katarzyna Starzycka i Olga Tsymbaluk; scenografię opracowała Katarzyna Pawelec; Dariusz Pawelec reżyserował choreografię świateł.

Przedstawienia „Dydony i Eneasza” odbyły się w dniach 29 i 30 kwietnia br. na scenie teatru Łaźnia Nowa.