Noty ze świata
Literatura na granicy. Cieszyn 2026
W Cieszynie trwa właśnie 28. Festiwal Kina na Granicy i jego 9., dopełniająca, edycja „Festiwalu – Literatura na Granicy”.
Słynny norweski podróżnik Thor Heyerdahl uważał granice za sztuczny, ludzki wymysł. Najbardziej znany jest z wypowiedzi: „Granice? Nigdy żadnej nie widziałem, ale słyszałem, że istnieją w umysłach niektórych ludzi”. W jego filozofii życiowej i naukowej ocean nie dzielił ludzi, lecz ich łączył. A co dopiero mówić o granicach lądowych?
Tegoroczne spotkania festiwalowe (29 kwietnia – 3 maja 2026) odbywają się pod znaczącym hasłem: „Między siłą a bezsilnością” . I rzeczywiście – program jest jak mapa napięć współczesnej Europy Środkowej.
Ale jest coś więcej. Ten festiwal wrósł w wolną Polskę. I wolną Europę środka. I może dlatego siła i bezsilność są jego nie tylko tegorocznym dobrym wyróżnikiem – ale w ogóle naszej środkowoeuropejskiej sytuacji podgranicznej
Przypomnijmy: w kultowym eseju „Siła bezsilnych” Václav Havel opisuje świat późnego komunizmu jako system, który nie opiera się już wyłącznie na przemocy, lecz na powszechnej zgodzie na życie w kłamstwie. Jego słynny przykład sprzedawcy warzyw, który wystawia w witrynie hasło „Proletariusze wszystkich krajów, łączcie się!”, nie dlatego, że wierzy, lecz dlatego, że „tak trzeba”, staje się metaforą codziennego współudziału w podtrzymywaniu fikcji. Havel pokazuje jednak, że w tej pozornej bezsilności kryje się realna siła: wystarczy odmówić udziału w rytuale kłamstwa, „żyć w prawdzie”, by naruszyć fundament systemu. To nie jest rewolucja spektakularna, lecz cicha, egzystencjalna – dokonująca się w jednostkowej decyzji, która nagle okazuje się polityczna. W tym sensie bezsilni nie są naprawdę bezsilni: ich siła polega na tym, że system zależy od ich zgody bardziej, niż oni od systemu.
Twórcy festiwalu są pewni, że siłą przeciwników Wielkiego Zła Wielkich Populistów, które maszeruje przez cały demokratyczny świat – dzisiejszych mogą być wolni twórcy wolnej kultury. Oni nie muszą nawet mówić nie – oni mówią tak, ale dla swoich (naszych) wolnościowych wartości. Stąd tak ważny jest film, stąd tak ważna jest literatura.
Ponad sto filmów, retrospektywy, nowe kino czeskie i słowackie, a także produkcje mierzące się z historią, pamięcią i współczesnym niepokojem. Pojawiają się filmy inspirowane Franz Kafka, co samo w sobie jest znaczącym gestem – Kafka, patron nieprzekraczalnych granic sensu.
Wśród tytułów znajdziemy zarówno intymne opowieści („Zapiski śmiertelnika”), jak i filmy dotykające historii i polityki („Pojedynek”, „Schron”). To kino, które nie ucieka od świata – raczej próbuje go zrozumieć, nawet jeśli oznacza to wejście w jego najciemniejsze zakamarki.
A obok – literatura. Spotkania, debaty, rozmowy, które przekraczają granice gatunków: między reportażem, esejem, polityką i pamięcią. Wśród gości – nazwiska ważne dla współczesnej Europy Środkowej, od Kláry Vlasákovej po Michała Hvoreckiego.
*
Do piątku 1 maja oba festiwale zdążyły już pokazać swój najważniejszy nerw: kino i literatura jako dwie formy tej samej opowieści o świecie pękniętym, ale nie rozbitym. Program filmowy prowadził widzów przez panoramę współczesnego kina Europy Środkowej – od nowych produkcji czeskich i słowackich po polskie filmy rozliczające się z historią i teraźniejszością; pojawiły się retrospektywy (m.in. Iva Janžurová, Filip Bajon), właśnie wyraźny motyw Kafki, patrona egzystencjalnego niepokoju. Równolegle „Literatura na Granicy” rozgrywała się jako przestrzeń rozmowy – spotkania autorów z Polski, Czech i Słowacji, dyskusje o pamięci, języku i polityce, czyli o tym wszystkim, co w tej części Europy nigdy nie jest tylko teorią, lecz zawsze doświadczeniem (źródło: kinonagranicy.pl). Do piątku festiwal zdążył więc zarysować mapę: między siłą a bezsilnością, między historią a jej cieniem.
Weekend zapowiada się jak domknięcie tej opowieści – ale domknięcie otwarte. W sobotę i niedzielę program filmowy przyspiesza: kolejne pokazy najgłośniejszych tytułów tegorocznej edycji, spotkania z twórcami, finałowe akcenty retrospektyw, które pozwalają zobaczyć kino nie jako zbiór filmów, lecz jako ciągłość doświadczenia (źródło: kinonagranicy.pl). Literatura odpowiada na to własnym rytmem: kulminacyjne debaty i spotkania autorskie, wśród nich – w sobotę – rozmowa redakcji „Krakowa i Świata” z Ewą Lipską, która nadaje temu programowi wymiar niemal symboliczny. Bo Lipska – poetka ironii, dystansu i czułości wobec świata – jest przecież idealną patronką graniczności. Jej język zawsze stoi na granicy: między powagą a uśmiechem, między pamięcią a zapomnieniem.
Niedziela przyniesie już nie tyle zakończenie, co wyciszenie – ostatnie rozmowy, ostatnie seanse, moment, w którym granica znów zaczyna istnieć, ale już inaczej: jako coś, co zostało przekroczone i – choć na chwilę – zrozumiane.
*
Cieszyn w tych dniach nie jest miastem. Jest procesem. A most nad Olzą przestaje być przejściem, a staje się zdaniem – niedokończonym, otwartym, wymagającym dopowiedzenia. Może właśnie dlatego tutaj, a nie gdzie indziej, Europa Środkowa może sama siebie zrozumieć.
Bo na granicy zawsze jest najwięcej wolności i nie ma rzeczy niemożliwych.
Magazyn Kraków i Świat jest partnerem Festiwalu „Literatura na Granicy”.
Ilustracja: strona Partnera