Noty ze świata
Muzeum Teatru Wrocław
Wrażenia wrocławskie!
Wizyta w Muzeum Teatru we Wrocławiu, mieszczącego się w skrzydle zamku królewskiego, nieopodal nowoczesnego budynku Narodowego Forum Muzyki, miała zgoła nieprzewidywalny przebieg… Zaskoczył mnie pojawiający się w lustrze garderoby duch znanego i zasłużonego wrocławskiego aktora Igora Przegrodzkiego, który obchodziłby w tym roku setną rocznicę urodzin. Przestraszył mnie naturalnej wielkości Pierrot, który zaczął się ruszać, gdy tylko się do niego przysiadłem. Zauroczyła wystawa scenografii studentów ASP im. Eugeniusza Gepperta we Wrocławiu i ASP im. Jana Matejki w Krakowie. A przede wszystkim o zachwyt przyprawiło odtworzone mieszkanie Henryka Tomaszewskiego, twórcy Wrocławskiego Teatru Pantomimy, który zdobył międzynarodową sławę. Jego zbiory lalek pochodzących z całego świata są niesamowite! Długo zatrzymałem się przy biurku, na którym panował nieład, jakby jego właściciel wyszedł na chwilę do kuchni, by zaparzyć sobie herbatę… Ponieważ nie wracał, z uwagą oglądałem książki piętrzące się wokół biurka. To były lektury, które pewnie chciał mieć na wyciągnięcie ręki… Podobnie jest u mnie, z tą jednak różnicą, że kiedy wyciągam rękę po książkę, zazwyczaj jej nie znajduję, bo – jak to bywa z książkami – przeniosła się na inne miejsce…
I teraz uwaga – cały show Muzeum Teatru zabrała wystawa czasowa prezentująca biżuterię Qzniar – Dominiki Kuźniar, znanej wrocławskiej artystki prowadzącej sklep jubilerski. Wiedziałem, że ta wystawa jest tam prezentowana. Kolejne wymyślne cacuszka ze srebra i złota mające upiększyć i zaspokoić kobiece ego – myślałem. Skoro już jestem, to zajrzę… Gdy spojrzałem na te niezwykłe precjoza, które ukazały świat okrucieństwa i głupoty, długo tkwiłem przy gablotach…
Podchodzę do pierwszej gabloty i czytam: „Order dla członków rządu polskiego. Polski rząd łamie prawa kobiet poprzez odebranie im możliwości swobodnego podejmowania decyzji o życiu i zdrowiu. Zakaz aborcji jest zagrożeniem nie tylko dla życia kobiet, ale także ich dobrostanu fizycznego i psychicznego. Praca przedstawia korpus ciężarnej kobiety uformowany z blachy, miejscami tak cienkiej i napiętej, że prawie widać jak pęka. W pępku jest umieszczony rubin symbolizujący kroplę krwi, która ma przypominać o kobiecym cierpieniu wynikającym z przymuszania do podejmowania niechcianych decyzji.” Zastanawiam się, który rząd powinien być napiętnowany tym odznaczeniem… Każdy – niezależnie od politycznej barwy… Poruszający projekt, ale po co upolityczniać sztukę – piękną sztukę jubilerską?… Myślę sobie, idąc bezkarnie dalej. Podziwiam piękne korale w bieli i czerwieni, a tytuł pracy – „Polska smycz”! Artystka metaforycznie odnosi się do tego, że „tradycyjne „polskie” wartości zaciskają smycz na szyi kobiet”. Biel i czerwień, to nie tylko kolorystyka polskiej flagi. Czerwień nawiązuje do „symbolu krwi, która jest nieuniknioną konsekwencją w przypadku złamania niepisanego lecz dobrze znanego kodeksu”. Dalej jest jeszcze gorzej… Choć przecież pięknie, wszak to biżuteria, która opowiada o życiu kobiet… Gablota zatytułowana „Blizny” pozbawia wszelkich złudzeń! Blizny te widzialne i niewidzialne są efektem przemocy i nigdy nie znikną. Te artystyczne blizny, wykonane ze złota i srebra oraz rubinów mają być manifestem niezłomności i woli przetrwania, a także głosem tych, które boją się mówić o doznawanych krzywdach. Autorka swoją kolekcję dedykuje „wszystkim kobietom, które przetrwały w trudnych domach, toksycznym otoczeniu, były ofiarami przemocy a mimo to próbują żyć w harmonii ze sobą, ze światem. Blizny to swoistego rodzaju biżuteria, która w normalnym odbiorze szpeci, jest także znakiem jak wiele przemocy jest wokół.” Dalej jest już tylko gorzej. Staję przed pracą „Pępowina” poświęconą kobietom, które w Polsce zmarły wskutek zakazu aborcji. Mamy XXI wiek… Na koniec przeżyłem szok, patrząc na pracę zatytułowaną „Dotyk”. To bransoletka „jednorazowego użytku”. Inspiracją do jej powstania było samobójstwo rosyjskiego poety w Moskwie w początkach wojny rosyjskiej z Ukrainą i wiadomość, jaką pozostawił, mówiąca, że „korzysta z przywileju podejmowania samodzielnej decyzji, póki jeszcze może”. Ta bransoleta jest odpowiedzią artystki „na etyczny dylemat”, który wtedy się w niej zakorzenił…
Prace Qzniar są wstrząsające. Długo nie potrafiłem się otrząsnąć z tego, co zobaczyłem. Co przeczytałem. Zapadło głęboko w serce, stało się blizną. Wszak minęło już kilka dni od obejrzenia tej ekspozycji, a ja wciąż błądzę myślami i wyobraźnią wśród tej poruszającej biżuterii. Tę wystawę ogląda się na własną odpowiedzialność, bowiem nie wyjdzie się z tej sali obojętnym, a dogłębnie poruszonym, wściekłym…
Ilustracja: Janusz Paluch