Po krakosku
Premiera: Ciemne punkty w jasnych punktach, J. Malina
Jestem Jadwiga Malina i muszę się uśmiechać!
W krakowskiej siedzibie Stowarzyszenia Pisarzy Polskich, 10 kwietnia 2026 roku, odbyła się promocja najnowszej książki Jadwigi Maliny „Ciemne punkty na jasnych punktach”. To kolejny tom jaki ukazał się w znanej, niezwykle prestiżowej, serii Biblioteka Stowarzyszenia Pisarzy Polskich. Poetka, w rozmowie z Beatą Kurek – redaktorką książki i także poetką, opowiadała licznie przybyłym na spotkanie, o swym literackim warsztacie, jak powstają jej utwory w podkrakowskim domu. Nigdy nie odwiedziłem Jadwigi, więc wyobrażam sobie dom otoczony kolorowymi i pachnącymi kwiatami, a może teraz kwitnącymi drzewami owocowymi. Poetka na pewno nie lubi ciętych kwiatów, dlatego też w imieniu naszej redakcji oraz własnym i naszego nadredaktora Witolda Beresia – który ciężko przeżył swą nieobecność na spotkaniu – obdarowana została pralinkami. Jej poetyckie życiopisanie, to cisza, szemrząca lub śpiewająca ptasimi głosami przyroda oraz umykający czas wypełniony życiem, wesołym czasem smutnym… Poetka powiedziała w pewnym momencie: Jestem Jadwiga Malina i muszę się uśmiechać!Pęknie jej z tym uśmiechem, ale co się za nim czasem skrywa?… Podczas spotkania brzmiała poezja w interpretacji samej autorki, ale i Beaty Kurek, która mówiąc o swych wrażeniach z lektury książki, określiła Jadwigę Malinę jako surową matkę dla swych wierszy… Wszak kolejne tomy Jadwigi Maliny, to ważne kamienie milowe w jej drodze twórczej, okraszone sukcesami. Czy poetka, świadoma przecież tych sukcesów, staje się pewniejsza siebie w swej twórczości? Na pewno już wie, że to co robi ma znaczenie i jest ważne, orientuje się jaką drogą podążać, ale odczuwam w jej kolejnych książkach coraz większą pokorę wobec literatury, wobec czytelnika… Sięgnijcie koniecznie po ten niezwykły, kolejny przecież, tom poetycki Jadwigi Maliny. Poetka opisuje w nim kruchość życia, smutne odchodzenie. Ale nie jest to książka o śmierci, ale o życiu, o jego niezwykłej mocy nieśmiertelności. Inspiracją do napisania książki była wiadomość o śmiertelnej chorobie zaprzyjaźnionego sąsiada. Każdy z nas odejdzie kiedyś, ale życie będzie wciąż trwało. Interesująca okładka książki Tekst o książce Jadwigi Maliny znajdziecie w majowym numerze magazynu „Kraków i Świat”. Poniżej, za zgodą autorki, publikujemy kilka jej utworów z najnowszej książki.

Ilustracje: J. Paluch
Jadwiga Malina
Kiedy przeglądał dokumenty
Nie przyszliśmy ziemi Zabulona i Neftalego.
Nie przypłynęliśmy tu drogą morską,
mijając krainy pogan, o których tak wiele słuchaliśmy
na lekcjach religii, jakie nasz świętej pamięci proboszcz
prowadził bez pośpiechu, na tle kołyszących się za szybą
liści. A jednak, kiedy w sklepach pojawiły się pierwsze,
elektryczne maszynki do mielenia mięsa, wielu nie kryło
radości. Jak wielka to była radość, trudno powiedzieć.
Coś z pogranicza snu oraz zmysłowej przyjemności.
Krótkotrwałej rzecz jasna, ale jednak.
Kiedy myślał o młodości
Gdzie się podziała twoja szata. Fiołkowe twe,
jakże miękkie odzienie. Gdzie sobie teraz siedzi
ten dotyk, aksamitka. Komu grają. Gdzie grają
owe kapele. Słodko szerzące pyski, ukradkiem się
czujące. O jakże byłaś piękna o świcie, prostując plecy,
w całym tym, jasnym promieniu. Właściwie nie miałaś
nic, wtedy. A jednak kłaniały ci się kolonie kwiatów,
oczu męskich. Jak woda podchodziłaś, gdzie chciałaś.
Nie było żadnej zapory, dzbanka. Ktokolwiek cię wtedy
nabierał, wiedział o tym. Tylko ty śmiejąc się, nie wiedziałaś.
Kiedy ból nie odpuszczał
Mówią, że trzeba zacząć od narodzin,
potem starzeć się, chorować i umrzeć.
A nawet, jeśli tego nie mówią, tak jest.
Wszystko, co masz pod ręką, na czym leżysz,
z czego zbierasz łyżką ugotowane w wodzie
rośliny, zwierzęce kości, wnętrzności,
nie zmieni faktu, że wszystkie postacie Giotta
mają jeden wymiar, a większość jego prac,
znajduje się w Padwie i we Florencji.
Kiedy umarł
Skąd wracasz wieczorami chłopczyku?
Gdzie wyruszasz o świcie?